Tytan słodki jak Ziemia

Księżyc Saturna, Tytan, być może najbardziej przypomina Ziemię ze wszystkich ciał w Układzie Słonecznym - twierdzą naukowcy analizujący wyniki badań sondy Cassini
Sonda weszła na orbitę Saturna rok temu. Sześć miesięcy później wysłała na Tytana lądownik Huygens, który "przebił się" przez smog szczelnie otulający księżyc i osiadł na jego powierzchni. Fascynujące dane przesłane przez parę Cassini-Huygens zostały skrupulatnie przeanalizowane przez uczonych, a ostatnie wnioski przedstawiono podczas spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego.

Słodkie ciała niebieskie

Jak twierdzi dr Jonathan Lunine z University of Arizona, zarówno Ziemia, jak i Tytan są położone w tzw. słodkich punktach Układu Słonecznego. Ciało niebieskie położone w takim punkcie zachowuje równowagę między rozmiarem lub masą a odległością od Słońca. I tak Ziemia jest odpowiednio masywna, żeby zachować aktywność geologiczną w swoim wnętrzu i czerpać z niej ciepło. Dzięki odpowiedniemu oddaleniu od Słońca nasza planeta ma też zasoby płynnej wody; wody, która jest na Ziemi źródłem życia. Wenus ma podobne rozmiary do Ziemi. Jednak bliskość gwiazdy powoduje, że powierzchnia tej planety wrze. Nawet jeżeli była tam kiedyś woda, to wyparowała. Z kolei Mars leży wystarczająco daleko od Słońca, żeby wodę zatrzymać, ale, niestety, jego niewielki rozmiar spowodował szybkie wychłodzenie, które zamroziło zapasy wody i zakończyło aktywność wulkaniczno-tektoniczą [choć naukowcy badający Marsa stwierdzili ostatnio, że jego wulkany mogą być ciągle czynne - red.]. - Tylko jedna planeta leży w zrównoważonym, "słodkim punkcie" Układu Słonecznego. Jest nią Ziemia - podkreśla Lunine. Podobną równowagę zachowuje badany przez sondę księżyc Saturna. - Na Tytanie zachodzą te same procesy co na Ziemi - mówi uczony. Z danych dostarczonych przez Cassini wynika, że wieją tam wiatry, padają deszcze, rzeki wypełniają jeziora, wybuchają wulkany; zdarzają się też trzęsienia ziemi. Wszystkie te procesy rzeźbią powierzchnię Tytana tak jak powierzchnię Ziemi. Są też oczywiście różnice - na Tytanie rolę wody wydaje się odgrywać metan.

Co kilkaset lat deszcz metanu

Jak widać na zdjęciach dostarczonych przez próbnik Huygens, powierzchnia księżyca jest poorana kanałami, kanionami i ciemnymi plamami przypominającymi jeziora. Mimo wcześniejszych wątpliwości naukowcy są teraz pewni, że kiedyś płynął nimi metan, który stanowi około pięciu procent atmosfery księżyca Saturna. Jeśli kiedyś płynął, to co się z nim stało i czy może popłynąć znowu? Naukowcy sądzą, że metan tak jak ziemska woda pada z tytanowego nieba, a potem wyparowuje do atmosfery. Według Ralpha Lorenza, także z University of Arizona, Tytana nawiedzają metanowe monsuny. - Takie jak te, które nawadniają pustynie w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych. Woda stoi w pustynnych kanałach przez trzy dni, a potem wyparowuje. Na Tytanie to zjawisko jest jednak bardziej intensywne - twierdzi Lorenz cytowany przez najnowszy "New Scientist". Dowodem na to mają być zauważone przez sondę Cassini popękane osady zalegające poza kanałami rzek. - Ich obecność może oznaczać gwałtowne powodzie - wyjaśniają uczeni. - Na Ziemi też większość osadów przemieszcza się, kiedy rzeka nagle przybiera. Tak się dzieje na przykład z Kolorado w Wielkim Kanionie w USA.

Z badań wynika, że wprawdzie metanowe deszcze są bardzo gwałtowne, jednak Tytan bardziej przypomina pustynię Mojave niż amazoński las deszczowy. - Na Tytanie może padać w każdej chwili, ale stulecia mijają, zanim deszcz lunie w tym samym miejscu - uważa Ralph Lorenz. Badając smog pokrywający księżyc Saturna, panującą na nim temperaturę i współczynnik odbicia światła, naukowcy doszli do wniosku, że Słońce, które steruje procesem parowania i skraplania, może wywołać na Tytanie średnio od jednego do dwóch centymetrów deszczu rocznie. - Nie wiemy jednak, czy jest to milimetr deszczu miesięcznie, centymetr rocznie, czy kilkanaście metrów raz na tysiąc lat - mówi Lorenz.

Dowodem na to, że deszcze wciąż padają na Tytanie, są też burzowe chmury zaobserwowane przez sondę Cassini. Naukowcy widzieli, jak z szybkością kilkudziesięciu metrów na sekundę potrafiły urosnąć z 23 do 44 kilometrów wysokości. Potem chmury nagle zapadały się i traciły wielkość. - Zmniejszały się, bo padał z nich deszcz - uważa Caitlin Griffith pracujący z Lorentzem.

Halo, czy jest tam kto?

Według danych przysłanych przez sondę Cassini Tytan pokrywa organiczny szlam. - A to oznacza, że na tym księżycu może być życie - twierdzi odważnie David Grinspoon z amerykańskiego Southwest Research Institute. Jego zdaniem organizmy mogą unikać zamarznięcia (w temperaturze około minus 178 stopni Celsjusza), kryjąc się w gorących źródłach plujących roztworem amoniaku. Tytan dołączyłby więc do innych ciał niebieskich, na których niektórzy naukowcy doszukują się dowodów na istnienie życia. Wśród tych ciał jest Mars, inny satelita Saturna - Enceladus oraz dwa księżyce Jowisza - pokryta lodem Europa i wulkaniczna Io.