Jak bajerują kandydaci?

08.09.2005 00:00
Rozmowa z Marcinem Woźniakiem, specjalistą od marketingu politycznego, który przygotowuje do walki o wyborców kandydatów na posłów i senatorów
Do wyborów parlamentarnych zostało kilkanaście dni, a ja mam wrażenie, że to wydarzenie niezwykle odległe.

Bo kampania jest mało barwna. Nie widać kandydatów do parlamentu, a jedynie kandydatów na prezydenta, szefów poszczególnych partii. W ogóle nie mówi się o programach. Na tym bezbarwnym tle wyróżnia się jedynie Platforma Obywatelska z wyważoną i profesjonalną kampanią. Są oryginalni, a marka ich partii mogłaby nosić spokojnie obok liter PO mały symbol "R" oznaczający zarezerwowaną, ale jednocześnie doskonałą jakość. Partii tej, co widać po sondażach, nie szkodzą nawet tak poważne ataki konkurentów oskarżające ich o konszachty ze specsłużbami. Bo Tusk z ekipą nie wdaje się w kłótnie i ma pozytywne nastawienie do polityki i rzeczywistości.

A co z konkurencyjnym PiS-em?

Popularność Kaczyńskiego spada, bo pokazuje się on jako cnotliwy szeryf z Warszawy, a ludzie nie lubią warszawiaków. Na dodatek wielu kojarzy Kaczyńskiego z Gdańskiem. Tak naprawdę nie wiadomo, skąd on jest. To, co mu szkodzi, to też uśmiech na zdjęciach. Wygląda, jakby go bolał. Większe zaufanie wyborców wzbudziłby raczej, reklamując się na rosołkach z kogutem, bo sam Kaczyński to taki kogucik. A PiS do boju przygotowuje się jak do walki kogutów - wciąż dziobiąc i piejąc.

Ale ze zdrową polską kurą najbardziej powinna kojarzyć się Samoobrona.

Partia ta jak najbardziej może reklamować się na produktach spożywczych. Przewodniczący Lepper np. na maślance. To zdrowy polski produkt, który na dodatek pomaga przy oparzeniach słonecznych. Kefir też byłby dobry.

A LPR kojarzy się z moherowymi beretami. Tylko jak tu się na nich reklamować?

Ale i tu można znaleźć rozwiązanie. Panowie Giertychowie doskonale pasują do piwa Janosik i góralskich chat. Są zadziorni, uparci, lubią pogrozić siekierką. Odbierają bogatym i choć powinni oddawać biednym, to dają w ten sposób sobie. Hasłem Ligi mogłoby być: "Nie". Bo ta partia ze wszystkim i wszystkimi jest na "nie".

Za to SLD wciąż próbuje być partią na "tak", chwaląc się sukcesami. Tyle że jej nie widać.

Bo SLD jest jak malinki. Słodkie, ale niestety, nie przetrwają zbyt długo. Popierany przez nich kandydat Włodzimierz Cimoszewicz miał być jak dziewica, która najpierw nie chciała kandydować, a później ludzie ją namówili. Wyborcy odkryli, że to była sztuczka. A sam Cimoszewicz od tej pory wygląda na zmęczonego, zniechęconego. Jest doskonałą reklamą domów spokojnej starości. Najlepiej tych w Hajnówce.

Konkurenci z SdPl też do wyborczych pistoletów nie należą.

Doskonałym chwytem w ich wydaniu było zapożyczenie piosenki rapera Mezo. Kłopot w tym, że promowano ją za wcześnie. Dopiero teraz mogłaby być hitem. Z muzyki skorzystała jedynie Samoobrona. Na organizowane przez nich koncerty Ich Troje przychodzi za każdym razem po kilkanaście tysięcy osób. Wracając zaś do SdPl, poprzez falstart kampanii wciąż można odnieść wrażenie, że to partia kanapowa. Mogliby reklamować łóżka, ale nie rogówki. Bo nie da się ich zepchnąć w kąt. SdPl biega w kółko, wciąż unikając konfrontacji.

Podobnie chyba jak PSL?

Rzeczywiście. Na plakatach przywódcy ludowców wyglądają jak trzej dorodni tenorzy. Ale nie widać ich ani na wsi, ani w mieście. Słomiany zapał do walki i nic więcej.

Czyli nie ma nawet nad czym głowy pochylić?

Jest jeden element - człowiek. Pojawia się w większości haseł wyborczych - człowiek z zasadami, z charakterem czy to, że każdy człowiek jest ważny. To słowo zapamiętamy z tej kampanii i to, że nie polityka, ale my jesteśmy dla polityków najważniejsi.

Zobacz także
  • Barwy kampanii - jak promują się kandydaci?
Skomentuj:
Jak bajerują kandydaci?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje