W Egipcie trwa dyskusja o poligamii w islamie

05.09.2005 00:00
Egipska dziennikarka chce, żeby jej mąż znalazł sobie drugą żonę. Twierdzi, że wielożeństwo to świetny sposób na rozwiązanie społecznych problemów Egipcjan
42-letnia Hajam Dorbek jest dziennikarką i kobietą bardzo zajętą. Nie może poświęcać mężowi wystarczająco dużo czasu, dlatego chciałaby, żeby inna kobieta pomogła jej w małżeńskich obowiązkach. Mąż na razie na to się nie zgadza. Jednak Hajam nie zamierza ustąpić, podobno w przekonywaniu męża pomaga jej syn.

Dziennikarka nagłośniła swoją sprawę, bo jej zdaniem wielożeństwo może być świetnym lekarstwem na społeczne problemy Egiptu i innych krajów arabskich. Już wcześniej zasłynęła artykułem "Jedna żona to za mało", założyła też stowarzyszenie At-Tajsir - Ułatwienie - namawiające do wielożeństwa. Hajam przypomina, że Koran pozwala mężczyźnie mieć nawet cztery żony: "Żeńcie się zatem z kobietami, które są dla was przyjemne - z dwiema, trzema lub czterema". Dziennikarka twierdzi, że takie podejście pozwala kobietom na realizację ich podstawowego prawa - prawa do zamążpójścia. Według niej poligamia to "licencja od Boga na stabilizację społeczeństwa i rozwiązanie jego problemów". - Jeśli wdowy, rozwódki i stare panny wydamy za mąż, nawet za żonatych mężczyzn, będą miały zapewnioną odpowiednią opiekę, a mężczyźni będą mieli mniej romansów - przekonuje Hajam.

Ponieważ Egipt starannie buduje swój wizerunek państwa świeckiego i postępowego, takie pomysły budzą oburzenie. Jednak nie u wszystkich. Do Hajam zgłaszają się podobno dziesiątki kobiet, które chcą wyjść za jej męża i mężczyzn, którzy proszą o pomoc w szukaniu kolejnych żon.

Prawo egipskie dopuszcza poligamię, chociaż na kolejne małżeństwo wymagana jest zgoda poprzednich żon. W miastach to zjawisko bardzo rzadkie, ale na wsiach południowego Egiptu poligamia jest ciągle powszechna.

Choć na Zachodzie wielożeństwo w islamie kojarzy się z haremami z baśni tysiąca i jednej nocy i postrzegane jest jako raj dla mężczyzny, rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Pobożny muzułmanin, który decyduje się na kilka żon, musi dbać o nie wszystkie jednakowo. "Jeśli się obawiacie, że nie będziecie sprawiedliwi, to żeńcie się tylko z jedną" (IV, 3) - mówi Allah i nakazu tego należy bezwzględnie przestrzegać - mężowi nie wolno faworyzować żadnej z wybranek. Jeśli kupi prezent dla jednej, musi obdarować też pozostałe, a noce spędza "sprawiedliwie" kolejno z każdą z żon.

Do tego dochodzą sprawy majątkowe - za każdą z żon trzeba zapłacić mahr - małżeński dar, który mężczyzna zgodnie z nakazem Koranu wnosi do małżeństwa jako zabezpieczenie dla kobiety na wypadek rozwodu. Dawniej były to wielbłądy albo kozy, dzisiaj - pieniądze lub biżuteria. Wysokość "daru" zależy od pozycji rodziny, jednak często jest on tak duży, że niezamożny mężczyzna musi latami oszczędzać, żeby było go stać na żonę. Co dopiero dwie lub więcej - na taki luksus mogą sobie pozwolić tylko najbogatsi.

W dyskusji o poligamii pojawia się też sprawa dzieci - zwolennicy twierdzą, że dzięki wielożeństwu jest mniej rozwodów, a to zdecydowana korzyść dla dzieci. Przeciwnicy argumentują, że taka rodzina z większą liczbą "mam" tylko miesza dzieciom w głowach.



Egipt to nie Arabia Saudyjska

Marta Kazimierczyk: Egipt stara się prezentować światu jako państwo świeckie i postępowe, a jednocześnie egipskie prawo dopuszcza wielożeństwo. Jak wiele jest tam poligamicznych małżeństw?

Nihad Abul Kumsan, szefowa Egipskiego Centrum Praw Kobiet: - W miastach ta liczba jest naprawdę bardzo mała, na wsiach nieco większa. Jednak ogólnie jest to zjawisko raczej rzadkie - Egipt to nie Arabia Saudyjska, tutaj nie ma poparcia społecznego dla takich związków. Mężczyzna, który ma większą liczbę żon, jest traktowany jako ewenement.

Jednak w Egipcie trwa dyskusja na ten temat, konserwatyści przekonują, że powrót do poligamii to powrót do "czystego" islamu.

- To bzdura. Nigdzie w Koranie nie ma pochwały wielożeństwa. Oczywiście nie ma też zakazu, jednak jeśli ktoś zna całość świętej księgi, rozumie filozofię naszej religii, wie że islam nie pochwala takich związków. Oczywiście, cytując pojedyncze wyjęte z kontekstu wersety można udowodnić wszystko - także to, że Allah koniecznie chce, żeby mężczyzna miał cztery żony. Tak nie jest. Koran traktuje takie małżeństwa jako rzecz wyjątkową, jeśli kobieta poważnie choruje czy nie może mieć dzieci. Jednak nawet wtedy mąż musi mieć jej zgodę na drugą żonę. Dlatego w dużej części świata islamu wielożeństwo jest rzadkością i jest przyjmowane bardzo niechętnie.

Ale jednak wyraźnego zakazu nie ma...

- Nie ma też wyraźnego zakazu picia alkoholu czy trzymania niewolników, a jednak te rzeczy są bezwzględnie zakazane w krajach muzułmańskich. Koran nie wszystko mówi dosłownie - jego treść trzeba umieć mądrze interpretować.

A co z kobietami, które nie mogą znaleźć "wolnego" męża?

- A dlaczego nie zapytać o mężczyzn, którzy nie znajdują żony? Ludzie się nie pobierają, bo nie mają mieszkania czy pieniędzy na posag. To problem społeczno-ekonomiczny i nie widzę powodu, żeby rozwiązywać go w tak barbarzyński sposób. Dlaczego nikt nie zaproponuje: wydajmy stare panny za starych kawalerów, rozwódki za rozwodników, wdowy za wdowców. Czy to nie lepsze rozwiązanie niż niszczenie rodzin przez wprowadzanie do nich innych kobiet?

Zobacz najnowsze wideo

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje