Jak do wyborczego zwycięstwa zmierza Angela Merkel

Z niemiecką polityką jest jak z futbolem - krzyczy do mikrofonu Christian Koch, premier Dolnej Saksonii. - Siedem lat temu Niemcy wybrali Schrödera na trenera. Cztery lata później dali mu drugą szansę. Trzeciej szansy nie będzie. 18 września kanclerzem zostanie Angela Merkel
We wtorkowy wieczór na placu pod hanowerską operą ośmiotysięczny tłum zwolenników kandydatki chadecji na kanclerza po prostu szaleje. Hanowerczycy, na których plecach do władzy doszedł niegdyś Gerhard Schröder, dziś stoją murem za Merkel.

Plac mienił się kolorem pomarańczy. Na pomarańczowo pomalowano scenę, a kilkudziesięciu młodych aktywistów CDU w pomarańczowych koszulkach uwija się, przywiązując pomarańczowe baloniki z logo partii albo roznosząc plansze z napisem "Angie". Za sceną stoi autobus, którym Angela Merkel objeżdża Niemcy. Również jest pomarańczowy. Mimo że o CDU w potocznym języku mówi się "czarni", to właśnie pomarańczowy wybrano na kolor chadeckiej kampanii.

Polityka na scenie

Na scenie muzycy grają starannie dobrane przeboje - "Dancing Queen" Abby i "Simply the Best" Tiny Turner. Oczywiście, mają odnosić się do Merkel. Na straganie za dwa euro można kupić kubek piwa z miejscowego browaru. Lekko podpity starszy pan w regionalnym stroju przypina sobie fotografię Merkel do kapelusza. - To moja miłość - mówi.

Kilka minut po 19 zaczyna się polityczny show. Na scenę wchodzi Jan Stecker z telewizji ARD w otoczeniu hanowerskich posłanek do Bundestagu. Pyta je o politykę prorodzinną, walkę z bezrobociem i sposób, w jaki CDU chce ograniczyć ceny energii.

- 46 proc. Niemek z wyższym wykształceniem nie ma dzieci. Tak nie może być - mówi jedna z posłanek.

- Bundeswehra zapewni nowe miejsca pracy w Hanowerze i będzie uczyć młodzież nowych zawodów - dodaje inna.

Kolejna zapewnia, że ceny prądu spadną, jeśli Niemcy znowu postawią na elektrownie atomowe.

Do głosu dochodzi Friedebert Pflüger, również poseł z Hanoweru i jednocześnie jeden z najbliższych współpracowników Merkel. Pflüger mówi głośno i dobitnie. - W sytuacji, gdy Unię Europejską trawi poważny kryzys, rozpoczęcie negocjacji akcesyjnych z Turcją byłoby wielkim błędem. Rozlegają się gwizdy. To członkowie młodzieżówki SPD i Zielonych usiłują zakłócić wiec. Chwilę później wywieszają transparenty: "Nostalgia nie jest wystarczającym powodem, by głosować na CDU". Tuż nad napisem widać zdjęcie Merkel i Helmuta Kohla. Młodzieżówka chadecji reaguje natychmiast, wystawiając własne transparenty.

Sondaże znów w górę

Kiedy o godzinie 20 Merkel przybywa na wiec ludzie zachowują się tak jakby była gwiazdą filmową. Słychać piski, okrzyki radości. Każdy chce uścisnąć dłoń przyszłej pani kanclerz. Merkel ma na sobie skromny bordowy kostium, a jej fryzura jest jak zwykle w nieładzie. Robi wrażenie odprężonej. Tego samego dnia prasa podała wyniki najnowszych sondaży. Na niespełna 25 dni przed wyborami CDU wreszcie odbiła się w górę i w zeszłym tygodniu zanotowała jednoprocentowy wzrost poparcia. Podobnie sojusznicza FDP. Według badań wspólnie mogą liczyć na 51 proc. głosów. Lansowana od kilku tygodni w mediach czarna wizja wymuszonej wielkiej koalicji z SPD i Zielonymi odeszła w cień.

Merkel zaczyna przemówienie od bilansu rządów lewicy. - Prawie 5 mln bezrobotnych, 40 tys. bankrutujących co roku przedsiębiorstw, miliardowe zadłużenie państwa - wylicza. Obiecuje, że gdy zostanie kanclerzem, od razu zabierze się do walki z bezrobociem. - Niemieccy pracownicy są drodzy. Dlatego muszą być lepsi. Inaczej nie wytrzymają światowej konkurencji. A żeby byli lepsi, muszą być lepiej wykształceni. O to zadba CDU - mówi Merkel.

Angie do władzy

Merkel mówi pewnym głosem. Zagłusza gwiżdżących. Ludzie milkną, kiedy opowiada o fatalnym zadłużeniu państwa. Owacja wybucha, gdy zapewnia, że w przeciwieństwie do Schrödera jej rząd nie będzie działał na kredyt, a po to, by pobudzić tworzenie nowych miejsc pracy, zmniejszy parapodatki, jakie muszą płacić pracodawcy. Burza braw towarzyszy zapowiedzi, że za każde dziecko rodzice będą płacić o 50 euro mniejszą składkę na fundusz emerytalny. Merkel udowadnia, że potrafi też żartować z tłumem. Opowiada anegdotę o deputowanym Zielonych Christianie Ströbele, któremu pod Bundestagiem ukradziono rower.

Na zakończenie Merkel staje na baczność jak cały tłum. Z głośników dobiega melodia niemieckiego hymnu. A zaraz po nim "Angie", znany przebój Rolling Stones. To nieformalny hymn kampanii chadecji, która zignorowała żądanie Micka Jaggera, by nie mieszać zespołu w niemiecką walkę polityczną. Tłum śpiewa: "Angie, where will that lead us from here?" (Angie, dokąd nas to doprowadzi?). Wszyscy wiedzą, że celem Angeli Merkel jest pełnia władzy w Niemczech.