Czechy: prostytutki pracują za bony

Nawet postępowe Czechy są oburzone, odkąd w Pradze prostytutki świadczą usługi za bony
Kiedy praska "dziewczynka do towarzystwa" Pamela skończy pracę, Honza nie wyciąga pliku czeskich koron, ale bony żywnościowe, które tu nazywa się stravinkami. Dostają je od szefostwa pracownicy państwowych zakładów. Za owe bony mogą zjeść obiad w czeskiej gospodzie, suto zakrapiany pilsnerkiem, albo zrobić zakupy w pobliskim spożywczym. Ale nie, Honza i jego koledzy wolą wydać stravinki na dziewczynki.

Ktoś pomyśli: też mi biznes. Za poważną usługę dostać mały kartonik? Tak, ale można go wymienić na towary warte od 500 do 1500 koron miesięcznie. Czyli na jednym numerku czeska latawica zarobi do 210 zł.

Zapłata w stravinkach to pomysł dwóch cichodajek przyjmujących panów w wynajętym praskim mieszkaniu. W lokalnej prasie zamieściły ogłoszenie, że chętnie i bezproblemowo będą "dawały" za stravinki.

Może historia pań o ponętnych ksywkach Lola i Pamela przeszłaby bez echa, ale na ogłoszenie odpowiedział dziennikarz "Blesku", najpopularniejszej czeskiej bulwarówki. Umówił się z paniami, sprawdził, co i jak, a później opublikował z nimi wywiad. Panie wyjawiły, że liczba klientów zwiększyła się dramatycznie.

- Bo przecież łatwiej zapłacić bonem - wyjaśnia dobrze zorientowana Pamela. - To dyskretna forma płatności. Żony lubią od czasu do czasu sprawdzić wyciąg z konta męża. Zaraz by pytały: "Kochanie, na co wydałeś te 1000 koron?". A tak cisza, obiad "zjedzony" i wszyscy są syci.

Na pytanie, co robi ze stravinkami od tylu klientów, Lola mówi: - Rozprowadzam. Gdzie? A choćby wśród innych prostytutek. Niech się też najedzą. W końcu jesteśmy koleżankami.

Panie żałują nawet, że pomysłu nie opatentowały. Po artykule w "Blesku" w prasie pojawiło się bowiem wiele ogłoszeń z cyklu "usługa za stravinki" i nie tylko z branży seksbiznesu.

A jak pomysł przyjęli Czesi? Większość biorących udział w głosowaniu internetowym, odpowiedziała, że to zła i deprawująca praktyka. Stosunek odpowiedzi: 3989 - przeciw, 2419 - za.

- Wszystkie głosy na "nie" pochodzą pewnie od kobiet - mówi Honza. - Ja tam idę do szefa po następne stravinki.

Prostytucja w Czechach

Czeski rząd planuje zalegalizować prostytucję jako środek w walce ze zorganizowaną przestępczością. Chodzi także o kontrolę zdrowia prostytutek oraz ściąganie od nich podatków. Na prostytutki, które się nie zarejestrują, nakładane byłyby kary.

W Czechach - jak podają policyjne statystyki - prostytutkami jest około 25 tysięcy kobiet. Gdyby prostytutki miały płacić 22-procentowy podatek od usług, państwo rocznie zarobiłoby blisko miliard koron.

Prostytucja poza Pragą koncentruje się głównie przy granicy z Niemcami i Austrią.