W. Brytania zna tożsamość terrorystów

Trzej zamachowcy, Brytyjczycy pakistańskiego pochodzenia, zginęli na miejscu zamachów. Czwarty najprawdopodobniej też. Telewizja BBC podała wczoraj, że policja poszukuje piątego, który im pomagał, ale nie było go na miejscu zamachów
Policja nie podała nazwisk sprawców ubiegłotygodniowych zamachów w Londynie, ale przeciekły one do dobrze poinformowanej brytyjskiej prasy: 19-letni Hasib Hussain, prawdopodobnie zginął w autobusie na Tavistock Square, 22-letni Shahzad Tanweer na stacji metra Aldgate, a 30-letni Mohammed Sidique Khan - wysadził się na stacji Edgware Road. Nazwiska czwartego jeszcze nie podano, ale podejrzewa się, że był też Brytyjczykiem pakistańskiego pochodzenia.

Policja zidentyfikowała terrorystów m.in. dlatego, że mieli przy sobie dokumenty. Zdaniem londyńskiej popołudniówki "Evening Standard" zabrali je ze sobą specjalnie. - Chcieli, by ludzie wiedzieli, kim byli. Chcieli być męczennikami - powiedziało gazecie źródło ze służb bezpieczeństwa.

Mohammed Sidique Khan miał żonę i 8-miesięczne dziecko. Hassib Hussain był jeszcze nastolatkiem i miał buntowniczą naturę. Shahzad Tanweer uwielbiał grać w krykieta, czasem widziano jak jeździł mercedesem ojca. Wszyscy byli urodzeni w Wielkiej Brytanii i mieszkali w Leeds w północnej Anglii. Dotychczas nie byli znani policji.

Najwięcej wiadomo o Shahzadzie. Jego ojciec przyjechał z Pakistanu, lecz Shehzad, jego brat i dwie siostry urodzili się już w Anglii. Ojciec prowadził różne interesy - miał bar z narodowym angielskim daniem: fish and chips, czyli smażoną rybą z frytkami, sklep mięsny i bar z daniami z curry na wynos. Chłopak ukończył wydział sportu na uniwersytecie w Leeds. Nie miał stałej pracy, czasem pomagał ojcu. Jego znajomi, do których dotarli brytyjscy dziennikarze nie mogą uwierzyć, że był sprawcą zamachów. - Chodził do kilku meczetów w okolicy, ale bardziej interesowało go jujitsu. Stale z nim trenowałem. Był bardzo sprawny - powiedział dziennikowi "The Guardian" jeden z nich. - Grałem z nim w krykieta w parku 10 dni temu. Nie interesował się polityką - mówił inny.

Według dziennika "The Independent" w 2004 r. podróżował do Pakistanu. "The Guardian" donosi, że odbył pielgrzymkę do Mekki. Rodzina chłopaka jest zdruzgotana. - Straciliśmy wszystko, co mieliśmy - mówił dziennikarzom BBC wujek Shehzada Bashir Ahmed, który nie może uwierzyć w to, co się stało.

W Wielkiej Brytanii trwa największe w historii śledztwo. Swoje poszukiwania prowadzi też polski konsulat. Na liście zaginionych Polaków było wczoraj osiem nazwisk, w tym trzech Polek, które prawdopodobnie znajdowały się w miejscach zamachów: Anny Brandt, Karoliny Gluck i Moniki Suchockiej.

Brytyjska policja poinformowała wczoraj, że wie już kim był czwarty zamachowiec i że najprawdopodobniej tak jak jego towarzysze wysadził się w powietrze. Teraz chodzi przede wszystkim o znalezienie mocodawców i organizatorów zamachów. Zdaniem ekspertów jest praktycznie niemożliwe, by czwórka działała sama.