Nielegalna Parada Równości przeszła ulicami Warszawy

Gratulacje, Warszawo! Wygrała demokracja! - krzyczała Claudia Roth szefowa niemieckich Zielonych, kiedy zakazana Parada Równości przemaszerowała przez stolicę. Młodzież Wszechpolska, która próbowała powstrzymać przemarsz, groziła: - Pedały, tylko do września!
Parady zakazał prezydent Warszawy Lech Kaczyński. Uznał ją za niedopuszczalną promocję homoseksualizmu. W efekcie Parada przekształciła się w marsz obywatelskiego nieposłuszeństwa. Wzięli w nim udział geje i lesbijki z Polski, Niemiec, Danii, Wielkiej Brytanii, a ale także osoby heteroseksualne, które uważają, że Kaczyński łamie prawa obywatelskie. Na czele nielegalnej demonstracji szła wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka, szefowa niemieckich Zielonych Claudia Roth i szef grupy parlamentarnej Zielonych w Bundestagu Volker Beck. Po drodze dołączyli do nich senator Kazimierz Kutz, prof. Wiktor Osiatyński. W tłumie szedł też wicemarszałek Tomasz Nałęcz (SdPl) i senator Maria Szyszkowska. - Jestem obywatelem wolnego kraju i gdy próbuje się ukrócać wolność, to mam prawo wyjść na ulicę - tłumaczył Kazimierz Kutz.

Policja szacuje, że w Marszu wzięło udział 2,5 tys. osób.

Zebrali się pod Sejmem. Tam przyszli też przeciwnicy demonstracji - Młodzież Wszechpolska i stadionowi chuligani. Ich demonstracja też była nielegalna. Uczestnicy Parady witali się ze sobą, pokazywali transparenty, a wszechpolacy zaczęli krzyczeć "Zboczeńcy!". Przez ulicę rzucali jajkami (uważa się to za dopuszczalną formę pokojowego protestu). Wtedy policja przegrodziła oba zgromadzenia kordonem. Pół godziny później politycy z Parady ruszyli, a ludzie z nimi. Policyjny kordon przesuwał się wraz z pochodem. - Nie powiem, poczułem się bezpieczniej - mówi Hans Peter z niemieckiego związku zawodowego Ver.di.

Wszechpolacy zostali z tyłu. Pojawili się dopiero po godzinie z nowym pomysłem. Usiedli na jezdni przed czołem demonstracji. Policja - po trzech wezwaniach do rozejścia się - siłą wyniosła ich na bok. I puściła wolno. Wszechpolacy skandowali: - Czarne pedały! Albo: - Białe kaski robią laski!

Pochód ruszył, a wszechpolacy przed nim. I znowu usiedli na jezdni. Policja znów wkroczyła i powtórzyło się to jeszcze cztery razy. Uczestnicy Parady mogli tego nie widzieć. Rzędy policjantów skutecznie zasłaniały szarpaninę. Panowała piknikowa atmosfera. Kilkakrotnie śpiewano "Nad rzeczką, opodal krzaczka" i "Kaczuchy". Ludzie skandowali: - Kwa, kwa, kwa. Sztandary głosiły: "Ein Reich, ein Volk, zwei Kaczoren", "Gej to nie pedofil". Dziewczyny z fioletowymi flagami niosły transparent: "Zgadnij, która z nas jest lesbijką?". Tanecznym krokiem poruszali się w rytmie "All you need is love". Śpiewali hymn pomarańczowej rewolucji na Ukrainie "Razom nas bahato".

Parada dotarła pod Pałac Kultury i Nauki. I tu zrobiło się naprawdę groźnie. Wszechpolacy rzucali już nie tylko jajkami, ale też kamieniami i szklanymi butelkami. Dwie kobiety odwieziono do szpitala.

Policja najbardziej agresywnych zakuwała w kajdanki. Wszechpolacy się nie poddawali:

- Zboczeńcy, tylko do września! - krzyczeli.

Uczestnicy Parady odpowiadali: - Żądamy prawa i sprawiedliwości!

Wszechpolacy: - Wypier....!

Parada: - Homofobia - to się leczy!

Pan na rowerze: Precz z pedałami!

Parada: To kup se hulajnogę!

Wszechpolacy: - Pedały do domu!

Parada: - Wszechburaki!

Wszechpolacy: - Poznańskie słowiki!

Uciszyli się po stwierdzeniu Szymona Niemca z Unii Lewicy, organizatora czterech poprzednich Parad: - Spełniło się moje marzenie. Po raz pierwszy na czele Parady szła Młodzież Wszechpolska.

Tłum wrzasnął: - Dzię-ku-jemy!

I rozpoczął się piknik z piosenkami Pana Kleksa.

Claudia Roth, szefowa niemieckich Zielonych, zapowiadała: - Panie prezydencie Lechu Kaczyński, niech się Pan nie cieszy. Jeśli będzie trzeba, będziemy tu za rok i za dwa lata.

Prof. Wiktor Osiatyński dziękował za udział w demonstracji: - Kiedy pracowałem nad konstytucją, nie sądziłem, że będzie miała tylu obrońców.

•  Do komend i komisariatów trafiło w sumie 66 osób. 37 zatrzymano za tarasowanie przejścia i wypuszczono. Wśród nich znalazło się też dwóch działaczy Federacji Anarchistycznej Praga, którzy obrzucili wiceprezydenta Warszawy Andrzeja Urbańskiego tortem. Wiceprezydent nie będzie pociągał ich do odpowiedzialności karnej.

W areszcie zostało 29 osób. - To ci, którzy popełnili przestępstwo, m.in. rzucali kamieniami w stronę demonstrantów - mówi nadkom. Mariusz Sokołowski, rzecznik stołecznej policji.