Coldplay, "X & Y", Parlophone

Nowy album Coldplay: bardzo ładnie i nastrojowo, ale bez spodziewanych emocji
Zaczęło się świetnie. Wykrojony z trzeciego albumu grupy singel "Speed Of Sound" wskoczył od razu do pierwszej dziesiątki amerykańskiej listy przebojów "Billboardu". Wśród wykonawców brytyjskich takim wyczynem ostatnio mogli pochwalić się... Beatlesi, którzy w 1968 roku dokonali tego z piosenką "Hey Jude".

No, ale Coldplay to nie jest zwyczajny zespół. Po dwóch płytach krytycy obwołali go następcą U2. Za sprawą wokalisty Chrisa Martina formacja nie schodzi z czołówek brukowców - Chris jest partnerem i ojcem dziecka Gwyneth Paltrow. No a teraz jeszcze ten wyczyn w stylu Beatlesów. To zobowiązuje.

Tymczasem nowa płyta pozostawia niedosyt. Większość piosenek sprawia wrażenie, jakby powstała według recepty: "zagrajmy delikatny wstęp, dorzućmy nastrojowy motyw, potem wejdzie Chris ze swoim łamiącym się wokalem i będzie dobrze".

Faktycznie, źle nie jest, bo Coldplay potrafi jak mało kto budować klimat. Na dodatek tym razem sięgnął po bogatsze aranżacje. To już nie tylko przestrzenne brzmienia gitar. Teraz w praktycznie każdej piosence pojawiają się instrumenty klawiszowe czy smyczkowe, dyskretnie daje o sobie znać elektronika. Ja jednak wolałem ten surowszy Coldplay. Na "X & Y" na próżno szukać następców przebojów w rodzaju "Yellow" z pierwszej płyty. Tam były emocje. Tu rozmywają się w gąszczu przyjemnych, ale nieco marudnych brzmień i melodii.

Na brytyjskiej liście przebojów "Speed Of Sound" doszedł do drugiej pozycji. W wyścigu na szczyt pobił go "Crazy Frog" Axela F - taneczny remiks łączący stary temat z filmu "Gliniarz z Beverly Hills" z durnym dzwonkiem na telefony komórkowe, w którym dziwaczna żaba udaje motocyklistę (sam dzwonek dotarł już do Polski). Axel F przeszedł do historii jako współtwórca sukcesu pierwszego dzwonka do komórki, który stał się singlowym przebojem. Natomiast Coldplay poniósł prestiżową porażkę. Trochę wstyd. Zwłaszcza jak na "następców U2". Chrisowi Martinowi i jego kompanom powinno dać to do myślenia.