Konflikt turecko-polski. Poszło o Ormian

Turecki parlament odwołał zaplanowane na maj spotkania z polskimi posłami. To protest przeciwko uchwale Sejmu RP w sprawie ludobójstwa Ormian
W związku z 90. rocznicą ludobójstwa popełnionego przez Turków na Ormianach polski Sejm przyjął osiem dni temu przez aklamację uchwałę potępiającą tę zbrodnię. "Przyjęliśmy z zakłopotaniem i wielkim rozczarowaniem tę uchwałę" - napisał w środę przewodniczący tureckiego parlamentu Bulent Arinc w liście do marszałka Włodzimierza Cimoszewicza. - "Rezolucja rozgniewała tureckich posłów. Naród turecki jest głęboko zasmucony faktem, że zaprzyjaźniony kraj jednostronnie zinterpretował tragiczne incydenty, w których ucierpiały oba narody [turecki i ormiański]".

Turcja odwołała wizytę w Ankarze międzyparlamentarnej grupy przyjaźni oraz przewodniczącego komisji spraw zagranicznych Sejmu. Do Warszawy nie przyjadą natomiast członkowie tureckiej delegacji parlamentarnej.

W latach 1915-17 doszło w Turcji do mordów, wysiedleń i prześladowań mniejszości ormiańskiej, która sympatyzowała z rosyjskim najeźdźcą. Historycy twierdzą, że zginęło wówczas nawet 1,5 mln Ormian. Dotąd Ankara unikała dyskusji na ten temat, ograniczając się do twierdzenia, że u schyłku imperium osmańskiego doszło do wojny partyzanckiej i zamieszek, w których ginęli zarówno Turcy, jak i Ormianie. Tych ostatnich zdaniem tureckich historyków zginąć miało 300 tys.

Sprawa jest dla Turcji bardzo drażliwa. Tamtejsze MSZ już wcześniej skrytykowało uchwałę Sejmu RP, mówiąc o "nieodpowiedzialnym akcie" sprzecznym z tradycyjnie dobrymi stosunkami dwustronnymi. Minister spraw zagranicznych RP Adam Rotfeld zapewnił wówczas szefa tureckiej dyplomacji Abdullaha Gula, że uchwała jest jedynie moralnym osądem zdarzeń sprzed 90 lat i nie ma żadnego wpływu na naszą pozytywną ocenę przemian w Turcji.

- Za oburzeniem tureckiego parlamentu kryje się kwestia zasad i symboli. To jednak tylko słowa, które nie zepsują wzajemnych stosunków - uważa prof. Ihsan Dagi, politolog z Bliskowschodniego Uniwersytetu Technicznego w Ankarze. - Turcja uważa polską deklarację za niestosowną, bo sprawa wydarzeń sprzed 90 lat nie powinna interesować polityków, tylko historyków.

Polskim politykom reakcja Ankary nie przypadła jednak do gustu. - Turcja zareagowała za nerwowo - uważa Bronisław Komorowski (PO). - Ankara chce wejść do Unii Europejskiej i powinno jej zależeć na dobrych stosunkach z Polską, tak jak zależy na tym Polsce. Trzeba mieć satysfakcję, że stanęliśmy po stronie skrzywdzonych. Żadna zbrodnia nie może być zapomniana, a Turcja powinna przezwyciężyć przeszłość.

- Reakcja Turcji jest przesadna - twierdzi z kolei wiceprzewodniczący komisji spraw zagranicznych Sejmu Tadeusz Iwiński (SLD). - Szkoda jednak, że o tej naszej uchwale nie rozmawialiśmy w komisji, może przyjęliśmy ją w zbytnim pośpiechu. Mamy ogromną tradycję stosunków polsko-tureckich i mam nadzieję, że teraz zanadto nie ucierpią.

Rząd turecki jest zirytowany łączeniem sprawy ormiańskiej rzezi z akcesją Turcji do UE, bo uważa, że zajmowanie się tą sprawą nie powinno być warunkiem członkowskim Unii. Zdaniem prof. Dagi w Turcji następuje ostatnio wzrost nastrojów nacjonalistycznych i antyeuropejskich. Tylko w marcu poparcie dla wstąpienia do UE spadło o 10 proc.

Jednocześnie jednak w Turcji toczy się coraz bardziej otwarta debata o wydarzeniach sprzed 90 lat i nie wszystkie artykuły pojawiające się w gazetach odzwierciedlają oficjalne stanowisko rządu. Dwa tygodnie temu premier Turcji Recep Tayyp Erdogan powiedział nawet, że jest gotów stawić czoło historii i w liście do prezydenta Armenii zgłosił chęć powołania wspólnej komisji historyków z obu państw.

- Armenia uważa jednak ludobójstwo za fakt, który trzeba przyjąć do wiadomości, a nie o nim debatować - tłumaczy prof. Dagi. - Turcy są gotowi przyznać, że Ormianie przeżyli tragedię, że były wysiedlenia i zabójstwa, dyskutujemy o tym, ile osób wówczas zginęło. Rząd jest gotowy nawiązać dialog z władzami Armenii, lecz nie z diasporą ormiańską, która prowadzi antyturecką kampanię.

Prof. Dagi uważa, że rząd turecki wkrótce otworzy zamknięte od 12 lat przejście graniczne z Armenią: - Myślę też, że rząd jest bliski przeproszenia Ormian za wydarzenia z 1915 r. Nie uzna jednak, że było to ludobójstwo. Ludobójstwo to bowiem bardzo poważna sprawa, która obciąża sumienie.