Jak rozróżnić braci Kaczyńskich

Bracia Kaczyńscy mają chętkę i szanse na fotele prezydenta i premiera. A to oznacza, że Polską mogą rządzić bliźniacy o tym samym kodzie genetycznym. Czy potrafimy ich odróżnić?
"Ja jestem zuch, ty jesteś zuch, jest nas teraz zuchów dwóch" - śpiewali mali Kaczyńscy jako Jacek i Placek w filmie "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Dziś śpiewają podobnie, bo sondaże wróżą ich duetowi wielką przyszłość. Ostatnie badania opinii publicznej przepowiadają PiS wyborcze zwycięstwo zarówno w wyborach parlamentarnych, jak i prezydenckich.

Co może się stać, gdy na dwóch najważniejszych w kraju urzędach - prezydenta i premiera - zasiądą bracia bliźniacy? I to jednojajowi, którzy - jak udowodniła nauka - mają w 100 proc. jednakowy kod genetyczny? Czy kiedy jeden będzie podejmował trudną decyzję, drugi będzie się denerwował?

- Takie bliźnięta są do siebie bardzo podobne, nie tylko fizycznie. Uznaje się, że ich podobieństwo jest o 50 proc. większe niż w przypadku bliźniąt dwujajowych czy zwykłego rodzeństwa - mówi prof. psychologii Włodzimierz Oniszczenko.

Jeden jest prawy, drugi sprawiedliwy

Bliźnięta jednojajowe mają podobne skłonności do chorób, podobne upodobania i sposób reakcji, co potwierdzają choćby obserwacje matki obu polityków. Jadwiga Kaczyńska wielokrotnie podkreślała, że jej synowie mają jednakowo silnie rozwinięte poczucie sprawiedliwości i prymatu prawa (stąd po założeniu PiS-u Jarosława utarło się nazywać Prawym, Lecha - Sprawiedliwym). Choć równocześnie - jak przyznała kiedyś - obaj "są potwornymi flejtuchami w zapaćkanych krawatach". Obaj też uwielbiają befsztyki i nienawidzą marchewki. Najchętniej wypoczywają na spacerach, a ze sportu najlepiej wychodzi im kibicowanie. Jednakową miłością darzą zwierzęta. - Kocur Jarka jest w PiS-ie znany równie dobrze jak jego pan, a o Lechu krąży anegdota, że jadąc do pracy potrafi zatrzymać się na ulicy i zgarniać pokrzywdzone psie przybłędy, by wieźć je do weterynarza - opowiada Zbigniew Ziobro, czołowy poseł PiS.

Przeciwnikom politycznym wydają się tak podobni, że wiceszef Samoobrony Stanisław Łyżwiński chciał w 2003 r. przypinać jednemu z braci w Sejmie kokardkę - dla rozróżnienia. Rodzinna anegdota Kaczyńskich mówi, że sztuki odróżniania bliźniaków nie opanowało nawet SB w czasach stanu wojennego. Internowano wówczas tylko Lecha, bo uznano, że istnienie dwóch takich samych facetów zaangażowanych w działalność opozycyjną, noszących to samo nazwisko i mających tę samą datę urodzenia oraz dane ojca to konspiracyjna ściema.

- Rozróżniam ich tylko w telewizji - po napisach - przyznaje Wacław Martyniuk z SLD.

Politycznie są jak sklonowani

Skoro rozpoznanie braci Kaczyńskich bywa kłopotem dla osób mających z nimi kontakt (a nawet służb specjalnych), to czy odróżni ich przysłowiowy Kowalski, gdy np. 11 listopada będą jako prezydent i premier uczestniczyć razem w gali z okazji Święta Niepodległości? Nie mówiąc już o międzynarodowych spotkaniach, na których pomylenie Lecha z Jarosławem - prezydenta z premierem - może stać się przyczyną niejednej dyplomatycznej gafy?

- Rozrózniam ich po twarzach. Jarosław ma ją bardziej wyrazistą, wręcz zawziętą, ale pogodną. A Lech ma rozmyte rysy i większą głowę - mówi Tomasz Nałęcz, poseł SdPl. - Natomiast, jeśli chodzi o poglądy polityczne, nie różnią się niczym. W tym wypadku są jak sklonowani.

Dr Anna Trzcieniecka-Green, szefowa zakładu psychologii Śląskiej Akademii Medycznej, zastrzega jednak: - Są podobni, lecz nie identyczni. Bliźnięta jednojajowe to dwie osoby, nie jedna. Ich osobowość kształtuje nie tylko kod genetyczny, ale także doświadczenia i środowisko, w którym się wychowują.

Bracia Kaczyńscy wychowywali się w jednym domu, lecz chodzili do różnych szkół. Obaj skończyli prawo, ale Lech ze specjalizacją - prawo pracy. W okresie studenckim próbowali się odróżnić i Lech zapuścił wąsy w przeciwieństwie do gołowąsa Jarosława. Nie ukrywają jednak, że przebywanie razem sprawia im - jak wszystkim bliźniakom - przyjemność. Łączy ich wyjątkowa więź emocjonalna, a nawet - jak twierdzą niektórzy - telepatyczne porozumienie. Zdaniem kolegów z PiS-u, świetnie się uzupełniają. - W Polsce mamy problem władzy wzajemnie się ścierającej, wchodzącej sobie w drogę. Bracia Kaczyńscy jako prezydent i premier mogliby przełamać wreszcie tę passę i zapewnić stabilność rozwoju sytuacji politycznej - zapewnia poseł Ziobro.

"Metro" tymczasem podpowiada jak rozróżnić bliźniaków Kaczyńskich, jeśli zostaną prezydentem i premierem (patrz link).