Miłość

Lekcje Jana Pawła II
"Nie ma solidarności bez miłości". Więcej, nie ma przyszłości człowieka i narodu bez miłości - tej miłości, która przebacza, choć nie zapomina, jest wrażliwa na niedolę innych, która nie szuka swego, ale pragnie dobra dla drugich; tej miłości, która służy, zapomina o sobie i gotowa jest do wspaniałomyślnego dawania. Jesteśmy zatem wezwani, drodzy Bracia i Siostry, do budowania przyszłości opartej na miłości Boga i bliźniego. Do budowania cywilizacji miłości. Dzisiaj potrzeba Polsce i światu ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a nie złorzeczą, i błogosławieństwem ziemię zdobywają. Przyszłości nie da się zbudować bez odniesienia do źródła wszelkiej miłości, do tego źródła, jakim jest Bóg - Bóg, który "tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne".

(Homilia w Sopocie, 5 VI 1999)

Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. I dlatego właśnie Chrystus Odkupiciel (...) objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi. To jest ów - jeśli tak wolno się wyrazić - ludzki wymiar Tajemnicy Odkupienia.

(Encyklika "Redemptor hominis", 1979)

Jakkolwiek wszystko zdaje się potwierdzać tezę, że miłość jest sprawą tego świata, że rodzi się w duszach i ciałach jako owoc wrażliwości emocjonalnej i pociągu zmysłowego oraz że jej korzenie sięgają do głębokich pokładów uwarunkowań płciowych organizmu, to jednak mimo tego wszystkiego i jakby ponad tym wszystkim miłość jest darem.

("Owocna i odpowiedzialna miłość", 1979)

W tym samym kontekście kulturowym ciało nie jest postrzegane jako typowa rzeczywistość osobowa, znak i miejsce relacji z innymi, z Bogiem i ze światem. Zostaje sprowadzone do wymiaru czysto materialnego: jest tylko zespołem organów, funkcji i energii, których można używać, stosując wyłącznie kryteria przyjemności i skuteczności. W konsekwencji także płciowość zostaje pozbawiona wymiaru osobowego i jest traktowana instrumentalnie: zamiast być znakiem, miejscem i językiem miłości, to znaczy daru z siebie i przyjęcia drugiego człowieka wraz z całym bogactwem jego osoby, staje się w coraz większym stopniu okazją i narzędziem afirmacji własnego "ja" oraz samolubnego zaspokajania własnych pragnień i popędów. Zniekształca się w ten sposób i fałszuje pierwotną treść ludzkiej płciowości, zaś dwa znaczenia - jednoczące i prokreacyjne - wpisane głęboko w naturę aktu małżeńskiego, zostają sztucznie rozdzielone: jedność mężczyzny i kobiety zostaje tym samym zdradzona, a płodność poddana ich samowoli.

(Encyklika "Evangelium vitae", 1995)

Centralną wartością, wokół której ogniskują się wszystkie inne wartości, jakie niesie ze sobą miłość, jest osoba ludzka. To jej dobro stanowi fundament elementarnej odpowiedzialności. Nauki Soboru Watykańskiego II wielokrotnie podkreślają, że miłość w ogóle, a miłość małżeńska w szczególności, polega na darze, jaki jedna osoba daje z siebie drugiej. Ten dar dotyczy całej istoty ludzkiej, zarówno jej ciała, jak i duszy. Zakłada on z samej swej natury, że jedna osoba ma dla drugiej niepowtarzalną wartość. Zewnętrznym wyrazem daru z siebie jest szczególna odpowiedzialność za zachowanie tej wartości. Dokładnie mówiąc, chodzi tu o niedopuszczenie do osłabienia jej poziomu i jej siły. Dzięki wspomnianej tu odpowiedzialności powstaje i trwa istotne spoiwo małżeństwa, które jest związkiem jednocześnie moralnym i duchowym.

("Owocna i odpowiedzialna miłość", 1979)

Jakże często naciski ze strony dzisiejszego świata rozdzielają mężów i żony. Jakże często widzimy ich wzajemną miłość i wierność, obliczoną przecież na całe życie, zerwaną przed czasem. Czyż możemy nie oburzać się z powodu wstrząsu kulturowego, który odgradza od siebie pokolenia, odcinając dzieci od wpływu autorytetu rodziców? Czy mamy pozostać niewrażliwi na smutny fakt odepchnięcia w ten sposób młodego pokolenia od skarbnicy uświęconych wartości? Metody, za pomocą których grzechy przeciwko miłości i życiu tak często przedstawia się jako postęp i emancypację, powinny głęboko poruszyć chrześcijańskie sumienie. Czyż najczęściej nie są to tylko stare jak świat formy egoizmu ubrane w nowe słowa i umieszczone na współczesnym tle cywilizacyjnym?

(Audiencja generalna przed wyruszeniem w podróż do USA, 1987)

Miłość małżeńska znajduje spełnienie w rodzicielstwie. Odpowiedzialność, którą małżonkowie od początku do końca ponoszą za swój związek, jest równocześnie odpowiedzialnością za rodzicielstwo. Troska o jedno wiąże się z troską o drugie i przenika się nawzajem. Rodzicielstwo jest darem przeznaczonym dla ludzi - zarówno dla mężczyzny, jak i dla kobiety. Ten dar przychodzi wraz z miłością i nadaje jej wymiar dozgonnego, wzajemnego poświęcania cząstki samego siebie. Stanowi warunek stopniowego urzeczywistnienia tego wymiaru w życiu i w działaniu.

("Owocna i odpowiedzialna miłość", 1979)

Prawdziwa miłość jest wymagająca. Nie spełniłbym swego posłannictwa, gdybym wam tego bardzo wyraźnie nie powiedział. Bo przecież Jezus - sam Jezus powiedział: "Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję" (J 15, 14). Miłość wymaga wysiłku, osobistego zobowiązania i związania się z wolą Boga. Oznacza to umartwienie i ofiarę, ale oznacza to również radość i pełnię człowieczeństwa.

(Kazanie na mszy św. w Bostonie, 1 X 1979)

Wejść na drogę powołania małżeńskiego to znaczy uczyć się miłości oblubieńczej z dnia na dzień, z roku na rok: miłości wedle duszy i ciała, miłości, która cierpliwa jest i łaskawa, która nie szuka swego i nie pamięta złego; miłości, która umie współweselić się z prawdą, miłości, która wszystko przetrzyma.

Takiej właśnie miłości potrzeba Wam, młodym, jeżeli Wasze przyszłe małżeństwo ma "przetrzymać" próbę całego życia. A taka właśnie próba należy do samej istoty powołania, jakie przez małżeństwo zamierzacie wpisać w projekt Waszego życia.

I dlatego nie przestaję prosić Chrystusa oraz Matki Pięknej Miłości za tę miłość, jaka rodzi się w młodych sercach. Wielokrotnie w życiu dane mi było niejako z bliska towarzyszyć tej miłości młodych ludzi. Poprzez to doświadczenie pojąłem, o jak istotną sprawę tutaj chodzi, o jak doniosłą, o jak wielką... Myślę, że przyszłość człowieka waży się w znacznej mierze na szlakach tej zrazu młodzieńczej miłości, którą Ty i Ona... którą Ty i On odkrywacie na szlakach Waszej młodości. Jest to poniekąd wielka Przygoda, ale jest to też równocześnie wielkie Zadanie.

Dzisiaj zasady chrześcijańskiej moralności małżeńskiej bywają w wielu kręgach przedstawiane w krzywym zwierciadle. Usiłuje się narzucić środowiskom, a nawet całym społeczeństwom model, który sam siebie ogłasza "postępowym" i "nowoczesnym". Nie zauważa się przy tym, że w tym modelu człowiek, a chyba zwłaszcza kobieta, z podmiotu zamienia się w przedmiot (przedmiot swoistej manipulacji), a cała wielka treść miłości zostaje zredukowana do "użycia", które - choćby nawet było dwustronne - nie przestaje być w swej istocie egoistyczne. Wreszcie dziecko - owoc i nowe wcielenie miłości dwojga - coraz bardziej staje się "uciążliwym dodatkiem". Cywilizacja materialistyczna i konsumpcyjna wdziera się w cały ten wspaniały całokształt miłości małżeńskiej i rodzicielskiej i ogołaca go z owej dogłębnie ludzkiej treści, która od początku została przeniknięta Boskim również znamieniem i refleksem.

Drodzy młodzi Przyjaciele! Nie pozwólcie sobie odebrać tego bogactwa! Nie wpisujcie w projekt Waszego życia treści zniekształconej, zubożałej i zafałszowanej: miłość "współweseli się z prawdą". Szukajcie tej prawdy tam, gdzie ona rzeczywiście się znajduje! Jeśli trzeba, bądźcie zdecydowani iść pod prąd obiegowych poglądów i rozpropagowanych haseł! Nie lękajcie się Miłości, która stawia człowiekowi wymagania. Te wymagania - tak jak znajdujecie je w stałym nauczaniu Kościoła - właśnie są zdolne uczynić Waszą miłość - prawdziwą miłością.

(List do młodych całego świata, 1985)

Chrystusowe orędzie miłości jest zawsze ważne, zawsze pełne głębokiego znaczenia. Nietrudno spostrzec, że dzisiejszy świat - pomimo swego piękna i wielkości, pomimo zwycięskiego pochodu nauki i techniki, pomimo całego wyrafinowania i obfitości oferowanych dóbr materialnych - tęskni za prawdą, miłością i radością. A wszystko to można odnaleźć w Chrystusie i na Jego drodze życia.

(Kazanie na mszy św. w Bostonie, 1 X 1979)