Polska wyrasta na informatyczną potęgę

Piotr Cieśliński, Szanghaj, Chiny
06.04.2005 00:00
Wczoraj zespół Uniwersytetu Wrocławskiego zdobył w Szanghaju srebrny medal w akademickich mistrzostwach świata w programowaniu. Warszawscy studenci nie mają zaś sobie równych w kultowych zmaganiach programistów Top Coder
Trzyosobowy zespół z Wrocławia - Tomasz Wawrzyniak, Paweł Gawrychowski, Jakub Łopuszański (wszyscy z III roku informatyki i matematyki) - trudno było wypatrzyć w wielkiej sali, gdzie trwały zawody i rozstawiono stanowiska 78 reprezentacji najlepszych uczelni świata. Każdy team miał komputer, pięć godzin czasu i dziesięć trudnych zadań do rozwiązania. Liczył się oczywiście czas, ale ślepy pośpiech nie był wskazany, bo sędziowie naliczali 20 minut kary za błędne rozwiązanie. Ważna była też odporność psychiczna i silne nerwy, bo postępy konkurentów były widoczne na bieżąco. Jeśli studenci poradzili sobie z jakimś zadaniem, wręczano im kolorowy balonik. Kiedy uderzenie w gong zakończyło zawody, a ich uczestnicy wychodzili z sali, Tomek wyglądał niczym uliczny sprzedawca baloników - trzymał ich w ręku aż siedem. Tylko studentom z Szanghaju udało się rozwiązać o jeden problem więcej. - A to przecież nasz debiut w światowych finałach - cieszyli się wrocławianie.

Bitwa umysłów

Międzynarodowe Zawody w Programowaniu Zespołowym stowarzyszenia ACM (Association for Computing Machinery) to najstarsze, największe i najbardziej prestiżowe zmagania w tej dziedzinie, nazywane często "bitwą umysłów". W tym roku w eliminacjach wzięło udział ponad 4 tys. trzyosobowych zespołów z 1600 uniwersytetów i 71 krajów. Do finałów przystąpiło 78 uczelni, w tym dwie z Polski - z uniwersytetów Warszawskiego i Wrocławskiego.

Zawody organizował uniwersytet Jiao Tong w Szanghaju. Chińczycy potraktowali rywalizację bardzo prestiżowo. - Całą uczelnię postawili na głowie i wszystko podporządkowali temu, by wyłonić zespół, który wygra. I rzeczywiście zdobyli główny puchar - opowiada prof. Jan Madey, który wraz z prof. Krzysztofem Diksem prowadził zespół UW Warszawskie Sokoły.

Warszawiacy - Szymon Acedański (I rok informatyki i matematyki), Tomasz Idziaszek (III rok) oraz Jacek Jurewicz (IV rok) - rozwiązali pięć zadań i uplasowali się na 17. miejscu. Byli trochę zawiedzeni, bo w regionalnych eliminacjach wyraźnie pokonali kolegów z Wrocławia. Tym razem mieli gorszy dzień i znaleźli się o krok od podium (wręczano bowiem po cztery złote, srebrne i brązowe medale).

Warszawski zespół należał do grona faworytów - już wcześniej reprezentanci stolicy święcili triumfy, choć w innym składzie. Trzy lata temu zdobyli złoto, a w zeszłym roku brązowy medal. Ponadto od 11 lat nieprzerwanie startują w finale, czym pochwalić się mogą tylko dwie inne uczelnie na świecie - kanadyjski Uniwersytet Waterloo z Ontario oraz Virginia Tech z USA.

- Sukcesy polskich programistów z pewnością nie są przypadkiem, chyba że wierzymy w cuda - powiedział mi prof. William Poucher z Baylor University, który od lat szefuje zawodom.

Jak w perpetuum mobile

Finały w Szanghaju to kontynuacja świetnej passy ostatnich lat. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego Tomasz Czajka (od roku w Purdue University) trzy razy z rzędu zwyciężał w indywidualnych mistrzostwach świata programistów zwanych Top Coder. Wystąpił też w tegorocznym finale w Santa Clara w Kalifornii wraz z kolegami z warszawskiej uczelni: Tomaszem Idziaszkiem, Erykiem Kopczyńskim i Marcinem Michalskim. Wprawdzie tym razem żaden z Polaków nie triumfował, ale wielkim sukcesem było już to, że aż czterech z nich znalazło się w wąskim gronie 24 finalistów, którzy są wyłaniani spośród ponad 50 tys. rywalizujących programistów.

Eliminacje do Top Coder (następny finał za pół roku) odbywają się nieprzerwanie w internecie. W tej chwili na czele wciąż niezawodny Tomek Czajka, ale po piętach depczą mu młodsi koledzy z Warszawy. - Studenci Uniwersytetu Warszawskiego zdobyli już łącznie tyle punktów, że od kilku tygodni prowadzą w klasyfikacji zespołowej Top Coder i pozostawili w tyle słynną politechnikę MIT czy Uniwersytet Stanforda. Z kolei w punktacji narodowej plasujemy się na drugim miejscu za USA, wyprzedzając takie potęgi, jak Niemcy, Kanada, Rosja, czy Chiny - mówi prof. Madey.

A to wcale nie koniec długiej listy sukcesów. Studenci z Politechniki Poznańskiej od czterech lat zgarniają główne nagrody w międzynarodowym konkursie CSIDC (organizowanym przez Computer Society) na najlepszy projekt informatyczny, święcą też triumfy w europejskim konkursie Microsoftu, zaś kilka dni temu Jan Wróbel - student trzeciego roku krakowskiej AGH - zwyciężył w zawodach Linux Scholars Challenge organizowanych przez IBM.

- To samonapędzający się mechanizm. Ci, którzy wygrywają, zachęcają innych, by również spróbowali swych sił - wyjaśnia prof. Madey.



Więcej w internecie:

http://acmicpc.org

http://icpc.baylor.edu

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje