Kaczyński: Po co ten Kwaśniewski tak jeździ do Moskwy?

Kaczyński: Moskwa dysponuje takimi dokumentami dotyczącymi przeszłości prezydenta Kwaśniewskiego, które go czynią niesuwerennym w jego decyzjach
Ewa Milewicz: Co się Panu nie podoba w wyjeździe prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do Moskwy na obchody 60-lecia zakończenia II wojny?

Jarosław Kaczyński, lider PiS: To jeden z elementów źle prowadzonej przez niego polityki. Nie ulega żadnej wątpliwości, że ostatnie działania strony rosyjskiej - odmowa wydania Polsce akt sprawy katyńskiej, brak polskiego elementu na pomniku ku czci aliantów czy projałtańskie wypowiedzi prezydenta Putina - to zamierzona prowokacja wobec Polski. Na to należy zareagować. Nie jechać do Moskwy.

Albo jechać. Część polityków uważa, że trzeba jechać i tam dawać wyraz polskim interesom.

- Przepraszam, ale ja analizuję całą politykę prezydenta Kwaśniewskiego wobec Rosji. Nie tylko tę obecną, związaną z obchodami rocznicy zakończenia wojny. Dlaczego prezydent tam nieustająco jeździ, mimo braku rewizyt Putina? Dlaczego teraz się też wybiera, mimo że bardzo prawdopodobne jest, iż go tam spotka despekt? Jakaś przyczyna takiego zachowania prezydenta musi być.

Jaka?

- Niezależnie od przyczyn, które określiłbym jako błędnie rozumianą taktykę, może być i tak, że Moskwa dysponuje takimi dokumentami dotyczącymi przeszłości prezydenta, które go czynią niesuwerennym w jego decyzjach. Polityk, który w PRL w tak młodym wieku jako on awansował na stanowisko ministerialne, musiał korzystać z wsparcia Moskwy. Jak to się stało, można by zapewne odtworzyć na podstawie dokumentów przechowywanych w Moskwie.

I ten niesuwerenny w swoich decyzjach Kwaśniewski wprowadził Polskę do NATO i UE? Myśli Pan, że to właśnie Rosja lubiła?

- Akurat wejście Polski do UE Rosji nie przeszkadzało, ale rzeczywiście nasze członkostwo w NATO - tak. Widać Kwaśniewski doszedł do wniosku, że stawka na Moskwę okazała się bez sensu. SLD zmienił front w sprawie NATO. Mój brat, jako prezes NIK, chodził po 1993 r. za rządów postkomunistycznych na posiedzenia rządu. Widział, jak Cimoszewicz i Miller byli negatywnie ustosunkowani do członkostwa w NATO.

Kwaśniewski, jeszcze jako szef SLD, ich przekonał. Można powiedzieć, że w sprawach NATO i UE zrealizował program Pana partii - Porozumienia Centrum i PiS.

- Tak, to były elementy naszego programu. Sojusz po 1993 r. zmienił swoją linię na prozachodnią, a Moskwa uznała, że musi to tolerować i nie może wyciągnąć na nich papierów.

Kwaśniewski zaangażował się w Ukrainę. To głównie dzięki jego polityce udał się ukraiński "okrągły stół". Putinowi ta polska polityka się bardzo nie podobała. To też świadczy o jego niesuwerenności wobec Rosji?

- Rzeczywiście, tę jego politykę zapisać trzeba na jego dobro. I nigdy tego mu nie odmawiałem. Okazał się w sprawie ukraińskiej bardzo skuteczny. Nie można jednak zapominać, że proukraińska polityka leżała w interesie USA.

Odnosiłam wrażenie, że dla prezydenta Busha Ukraina była odległym lądem. Za Ukrainę podczas pobytu w Europie dziękował Kwaśniewskiemu.

- Bush docenił rolę Kwaśniewskiego, ale zapewniam panią, że Ukraina budziła żywe zainteresowanie USA. I że Kwaśniewski o tym wiedział.

Trudno uznać, że ukraińska postawa Kwaśniewskiego świadczy o jego uległości wobec wobec Rosji. To nielogiczne.

- To jest nielogiczne, jak ktoś mało wie o stosunkach polsko-rosyjskich, ale jak wie więcej - to taka postawa staje się całkiem logiczna.

Bo?

- Byli ludzie w PRL, także w opozycji demokratycznej, których współpraca z bezpieką jest niewątpliwa i równie niewątpliwy jest ich udział w walce z komuną. Człowiek mógł być i dobry, i zły.

"Nie żądajmy, żeby ten wyjazd był od razu podsumowaniem obrachunków z całą historią złożonych kontaktów polsko-rosyjskich. Gdyby człowiek chciał się obrażać, to mógłby obrażać się non stop, tylko nie jest to twórcze" - mówił abp Józef Życiński w Radiu ZET. Kwaśniewski mógł podobnie patrzeć na obchody majowe.

- Odmawiam komentowania wypowiedzi abp. Józefa Życińskiego.

Bo?

- Bo nie mam obyczaju komentowania wypowiedzi biskupów.

Kwaśniewski nie mógł postąpić dobrze w Pana oczach. Gdyby nie pojechał do Moskwy, to by Pan mówił, że nie jest zdolny do wyjazdu, bo się Moskwy boi.

- Pani mi suponuje irracjonalny stosunek do Kwaśniewskiego, podczas gdy ja się kieruję racjonalnymi przesłankami. Kwaśniewski nie jest w stanie w Moskwie niczego załatwić, więc nie powinien tam jeździć.