Nie ma zgody na wasze sposoby - oświadczenie prezydenta RP

Wykazałem maksimum gotowości, wykazałem się wielką dozą cierpliwości i odporności. Przez sześć miesięcy czekałem na to spotkanie. I w tym czasie spotkały nas oto takie wydarzenia.

Jeden z członków komisji namawiał świadka, aby dostarczył kwity i haki na prezydenta i nie wahał się czynić to w tak świętym miejscu jak Jasna Góra.

Część komisji uczestniczyła, a często inicjowała intrygi polityczne i kampanie medialne, które miały zdyskredytować mnie, moją rodzinę, a przede wszystkim urząd prezydenta.

Upowszechnione zostały raporty dwóch członków komisji zawierające niczym nieuzasadnione ciężkie zarzuty pod moim adresem. Niektórzy członkowie komisji publicznie wysunęli groźbę impeachmentu.

Jednak to wszystko można by było jeszcze przyjąć jako część nieuzasadnionej, niewłaściwej, nagannej walki politycznej, którą komisja śledcza, a przynajmniej część komisji śledczej prowadzi wobec prezydenta.

Chcę jednak powiedzieć, zupełnie szczerze, że czarę goryczy przelała rozpoczęta w ostatnią sobotę zorganizowana i sterowana nie wiem przez kogo, ale w sposób świadomy i celowy akcja ataku na prezydenta, której znakiem są rozpowszechniane kłamliwe wypowiedzi panów Dochnala i Wieczerzaka, a także artykuł jednego z tygodników znanych z takich akcji, że prezydent K., Aleksander K. jest prezydentem aferzystów i w istocie jest to przygotowanie do ataku na posiedzenie komisji śledczej.

Dodatkowo chcę powiedzieć, że czymś dla mnie obrzydliwym, obrzydliwym, są doniesienia gazet, które tu cytuję,: "Poseł Giertych obiecał Dochnalowi, że jeśli ten będzie korzystnie, dobrze zeznawał, to komisja przekaże korzystną dla niego opinię do prokuratury, prosząc o złagodzenie sankcji".

To jest dowód, że mamy również w działaniach komisji do czynienia z głęboką demoralizacją, z przekonaniem, iż można stosować wszelkie metody, aby atakować nie tyle prezydenta, ile jego urząd.

Proszę państwa, prawda jest nam wszystkim potrzebna, ale prawda, która jest wolna od gry politycznej, prawda, która nie służy interesom jednego czy drugiego ugrupowania, która nie oznacza, iż oto tworzy się taki fakt: "Powiesz coś złego na prezydenta, spotka cię mniejsza kara za twoje czyny".

Jest to coś, na co jako prezydent Rzeczypospolitej, głowa państwa zgodzić się nie mogę. I w tej sytuacji wobec moich Rodaków chcę powiedzieć: Wycofuję swoją wcześniejszą propozycję spotkania z komisją. Odmawiam spotkania w dniu jutrzejszym. Odmawiam, bowiem zlekceważono moją dobrą wolę. Odmawiam, bowiem użyto argumentów i metod niegodnych. Odmawiam, bowiem mamy do czynienia z grą polityczną, w której nie mogę i nie mam prawa uczestniczyć.

Chcę jednocześnie z całą mocą podkreślić - nie mam nic do ukrycia ani przed opinią publiczną, ani przed wymiarem sprawiedliwości, jeżeli będzie takich informacji potrzebował i w jakimkolwiek zakresie, w jakim będzie mógł ode mnie te informacje uzyskać.

Ale odmawiam uczestniczenia w awanturze politycznej prowokowanej przez niektórych członków komisji śledczej ds. Orlenu. I chcę powiedzieć, że jako ten, który już naprawdę przeżył w Polsce demokratycznej wiele lat, nie pozwolę, żeby jej dorobek był marnowany.

Jeżeli był potrzebny człowiek, który w Polsce powie tej komisji: dość takich metod, i powie niektórym członkom tej komisji: nie ma zgody na wasze sposoby, to jestem tym człowiekiem.

I wiem, że będziecie się mścili, i wiem, że podejmiecie różne ataki na mnie, na moją rodzinę, na moich współpracowników. Ale z tymi, którzy wokół mnie, mówię wam: - Nie, nie ma zgody. Nie będziemy demoralizować demokratycznej Polski i będziemy wyjaśniać wszystko, co jest do wyjaśnienia. Będziemy tłumaczyć wszystko to, co wymaga wytłumaczenia, ale nie w atmosferze pomówień, ataków, kłamstwa i tego wszystkiego, co dzisiaj państwo czy część z państwa prezentuje.