Yamato znów koncertuje w Polsce

Z połączenia japońskiej tradycji i jazzowej ekspresji narodziło się widowisko, które podbija świat
Rok temu odwiedzili tylko Warszawę i Łódź. W niedzielę grupa japońskich bębniarzy Wadaiko Yamato zaczęła w Katowicach drugie tournée po Polsce obejmujące tym razem osiem miast. Dlaczego perkusiści z Kraju Kwitnącej Wiśni przypadli nam do gustu?

Odgłos bębnów Taiko, na których grają Japończycy, to echo szamańskich tradycji Azji. Tam do dziś żyją plemiona polewające święte bębny krwią ofiarnych zwierząt i szamani, którzy przy pomocy rytmu osiągają trans. Buddyjscy mnisi w Korei, Japonii czy Chinach podczas śpiewania stur nadal podają sobie rytm, bijąc w "drewnianą rybę" (jap. mokugyo) - rodzaj ksylofonu. Rytm to najpotężniejsza, najbardziej pierwotna z warstw muzyki i Wadaiko Yamato o tym przypomina. Ich rozwibrowane przedstawienie ociera się o tę samą tajemnicę, którą wyraża Preludium C-Dur Jana Sebastiana Bacha odegrane na kościelnych organach.

Jedenastka z Nara bębni całą duszą, ale ich sposób gry niewiele ma wspólnego z tradycją. Ogromna ekspresja, która przełamuje stereotyp powściągliwych i stale opanowanych Japończyków, to owoc stylu, który rozwinął się w Japonii w latach 50. pod wpływem amerykańskiego jazzu. W gagach, którymi Yamato ubarwiają występy, jest coś z cyrku, beztroskiej zabawy dźwiękiem, dzięki czemu łatwo nawiązują kontakt z publicznością. Ich przedstawienia to świetne połączenie tradycji i nowoczesności, Wschodu i Zachodu. Dlatego podobają się na świecie, a polska trasa Yamato to fragment tegorocznego wielkiego światowego tournée.

W przeciwieństwie do Niemca, Francuza czy Brytyjczyka polski widz sporadycznie ma okazję zobaczyć tradycyjny azjatycki teatr albo posłuchać dalekowschodniej muzyki. W dostępie do dóbr azjatyckiej kultury mamy sporo do nadrobienia. A warto, bo w opinii ekonomistów i politologów XXI wiek będzie wiekiem Azji.

W sobotę Yamato wystąpi w w Sali Kongresowej w Warszawie, w poniedziałek w poznańskiej Arenie, a we wtorek w Operze Bałtyckiej w Gdańsku.