Gołębie na eksport

Władze Cieszyna chcą pozbyć się miejskich gołębi. Gdy pomysł z podawaniem im środków antykoncepcyjnych upadł, znaleziono nowy - ptaki będą wywożone w głąb Polski
Ile gołębi krąży po Cieszynie, tego tęgie głowy policzyć nie zdołały, ale podobno ptaków są tysiące. Białymi kupami zanieczyszczają miejscowe bruki, świeżo odnowione kamienice, niektórym wlatują nawet do domów. Władze powiedziały więc: gołębiom dość!

- Najpierw chcieliśmy, tak jak w Czechach, podawać im środki antykoncepcyjne, ale zabrania tego ustawa o ochronie zwierząt - mówi Włodzimierz Cybulski, wiceburmistrz Cieszyna. - Potem - sprowadzić sokoły, by odstraszały gołębie, ale to trwałoby zbyt długo.

Urzędnicy myśleli, myśleli i w końcu wymyślili, żeby ptaki po prostu... wywieźć z miasta. Wiceburmistrz przyznaje, że tego zadania podjęła się jedna ze śląskich firm deratyzacyjnych. Jak to zrobi, na razie nie wiadomo, nie wiadomo też, ile to będzie kosztować. Wiadomo, że gołębie wyjadą co najmniej 200 km za miasto, bo urzędnicy ocenili, że stamtąd już nie powinny wrócić. Wiceburmistrz zapewnia, że to będzie odludzie, by gołębie nie sprowadziły komuś innemu kłopotów na głowę.

Włodarzy Cieszyna nie zraża to, że z ptakami tymi nie poradziły sobie do tej pory Kraków, Gdańsk, Wenecja czy Madryt. Inna sprawa, że nikt tam z nimi specjalnie nie walczył.

- Bo z tymi ptakami nikt nie wygrał - mówi Mirosław Wierzbicki, hodowca ze Starogardu Szczecińskiego. - A pomysł z ich wywożeniem jest po prostu idiotyczny. Gołębie mogą wrócić w to samo miejsce nawet w ciągu jednego dnia. Trzeba się po prostu przyzwyczaić, że tam, gdzie są ludzie, są i gołębie.