Ujawniono film ze zbrodniami Rosjan wobec czeczeńskich jeńców

Dawny strażnik więzienny ujawnił sensacyjną kasetę wideo, na której widać jak Rosjanie traktują wziętych do niewoli Czeczenów. Po jej obejrzeniu na myśl przychodzi tylko jedno skojarzenie - rampa z obozu koncentracyjnego.
Film nakręcono cztery lata temu, przedstawia jeńców czeczeńskich, którzy poddali się po przegranej bitwie. - Ale takie praktyki zdarzają się w Czeczenii nadal - mówi Tatiana Kasatkina z organizacji praw człowieka "Memoriał".

Przez pierwsze minuty filmu nakręconego domową kamerą przez strażnika, nadzy więźniowe siedzą w ciężarówce z rosyjskim napisem MJu (ministerstwo justicji - sprawiedliwości). Ciężarówka podzielona jest na metalowe cele, w których człowiek mieści się z trudem. Niektórzy więźniowe są wyczerpani, osunęli się na podłogę. Z trudem łapią powietrze, w ich oczach widać obłęd. Ciężarówka podjeżdża do rampy kolejowej, przy której stoją zielone wagony więzienne. Z ciężarówki najpierw wypada kupa ubrań. Potem pojedynczo wychodzą ludzie. Większość jest naga. Strażnicy z kałasznikowami każą im wybrać ubranie i wsiadać do pociągu. - Pażywieje! (Żwawiej!), Bieri liuboje! (Bierz którekolwiek!) - słychać. Niektórzy więźniowe są zakrwawieni, widać na nich ślady bicia, znaczna część nie ma nawet majtek, z trudem odzyskują równowagę jakby byli czymś odurzeni. Jeden więzień ma otwarte złamanie ręki. Przez koszulę prześwituje kawałek kości. Żołnierze śmieją się, kopią więźniów, popychają ich kolbami, jeśli któryś nie może o własnych siłach trafić do wagonu. Niektórym w dojściu pomagają inni jeńcy. W końcu z pierwszej ciężarówki wypada trup. Żołnierze każą odwlec go na bok.

Podjeżdża druga ciężarówka, procedura powtarza się. Z drugiego auta ktoś wyrzuca aż 11 zwłok. Pozostali więźniowie odwlekają je na bok. Gdy ciężarówki są puste, obok wagonu leży góra nagich ciał. W rogu ekranu widać datę 21 marca 2000.

- To wzięci do niewoli partyzanci z oddziału Rusłana Giełajewa po bitwie pod Komsomolskoje. W telewizji ogłoszono, że zostaną objęci amnestią. Do dziś udało się nam ustalić, że z niewoli uciekło trzech z ponad 70. Pozostali przepadli. Nie wiadomo ci się z nimi stało, podejrzewamy najgorsze - mówi "Gazecie" Anna Politkowska, dziennikarka "Nowej Gaziety" pisząca od lat o Czeczenii, która zdobyła kasetę pod koniec kwietnia. Przekazał ją 22-letni podoficer jednostki ministerstwa sprawiedliwości, konwojującej więźniów. Wszystko nagrywał, by pochwalić się kolegom. Po powrocie z Czeczenii wpadł w depresję, zaczął pić i brać narkotyki. Do przekazania kasety dziennikarzom namówiła go matka, tłumacząc, że może zmyje tym część winy.

"Nowaja Gazieta" po raz pierwszy napisała o kasecie miesiąc temu, wzywając prokuraturę do zajęcia się sprawą. Nikt nie zareagował.