Oto program gospodarczy Samoobrony

Program Samoobrony to bajka: pieniądze pączkują jak drożdże, starcza i na ogromne wydatki, i na obniżenie podatków, i na ...zrównoważenie budżetu!
Góra złota weźmie się z ogromnego wzrostu gospodarczego: nawet 6-9 proc. rocznie!. Będą zwolnienia z podatku dochodowego, wyższa kwota wolna od podatku, wysokie zasiłki - ludzie pognają do sklepów, wzrośnie popyt.

Przedsiębiorstwa będą produkować tanio, eksporterzy zaleją światowe rynki dzięki "dewaluacji złotego" i inflacji 5-7 proc. rocznie".

Budżet nie będzie miał ani złotówki deficytu, bo choć wydatki będą ogromne, to radykalnie wzrosną też dochody. Także dzięki nacjonalizacji źle sprywatyzowanego majątku.

Kasa jest w bankach

Największe jednak nadzieje Lepper pokłada w polityce monetarnej, bo "siłą sprawczą napędzającą rozwój gospodarki" będzie wpompowanie w nią miliardów "więzionych" teraz przez NBP. Szybko trzeba zmienić ustawę o NBP, zwłaszcza, że jak wyliczyła Samoobrona Leszek Balcerowicz "wyrządza szkodę Polsce w wysokości co najmniej 10 mln zł dziennie". Dlaczego akurat 10, a nie 15? - tego Lepper nie wylicza.

Samoobrona planuje skok na rezerwy dewizowe, bo "są one własnością Skarbu Państwa, a nie NBP".

80 proc. tych rezerw, czyli co najmniej 24 mld zł, należałoby przenieść z banków zagranicznych do banków państwowych i przeznaczyć na kredyty i gwarancje.

Sprowadzenie rezerw do kraju oznaczałoby jednak wymianę walut na złote, czyli zalanie rynku dodrukowanym pieniądzem, a w konsekwencji - mocny impuls inflacyjny czyli podwyżkę cen.

Samoobrona chce też podarować "narodowym bankom inwestycyjnym" (choć takich nie ma) 60 proc. rezerwy rewaluacyjnej NBP, czyli 16,2 mld zł. Na tłumaczenia prezesa NBP, że ta rezerwa to jedynie zapis księgowy (wraz ze spadkiem kursu rośnie złotowa wartość tej rezerwy, ale waluty od tego nie robi się więcej) Samoobrona jest głucha.

Lepper proponuje nam życie na kredyt i nie przejmuje się zbytnio tym, że przyszłe pokolenia będą musiały go spłacać.

- Dług publiczny w Polsce przekracza 50 proc. PKB. Konstytucja RP dopuszcza tu 60 proc. (...) Jednak w większości krajów UE dług publiczny przekracza 60 proc., a w niektórych krajach (Włochy, Belgia) przekracza 100 proc. PKB - czytamy w programie Samoobrony.

Nie ma problemu z finansowaniem tego zadłużenia, bo "aktywa banków komercyjnych w Polsce zaledwie w 14 proc. stanowią złotowe skarbowe papiery wartościowe", a "nadpłynność finansowa banków to ok. 20-34 mld zł".

- Możliwość pozyskania z sektora bankowego funduszy na odbudowę kraju jest stosunkowo wysoka - przekonuje Samoobrona. I to pozwala jej "spojrzeć optymistycznie na przyszłość i rozwój naszego kraju".

Trudno zrozumieć tę bankową schizofrenię. Bo Samoobrona boleje nad tym, że podli kapitaliści z zagranicy nie chcą kredytować przedsiębiorców i wolą kupować papiery skarbowe. A jednak Samoobrona chce powiększać dług, czyli banki będą mogły kupić jeszcze więcej papierów, za które zażądają wysokiej rentowności, bo ryzyko rządów Samoobrony analitycy uznają za bardzo wysokie. Dlaczego więc banki miałyby kredytować przedsiębiorców? Lepper im każe?

Samoobrona im. Adama Smitha

Samoobrona - o paradoksie - przyjęła za swoją propozycję podatkową liberalnego Centrum im Adama Smitha. Podobny plan przedstawia też PiS. Samoobrona ów pomysł nieco zmodyfikowała. Nie zakłada likwidacji CIT, lecz tylko zmniejszenie go do 10 proc. (dziś 19 proc.). Ale tylko dla "przedsiębiorstw produkcyjnych i usługowych", co oznacza, że "czarne charaktery" licznych filipik Andrzeja Leppera - banki i inne instytucje finansowe - zapłacą więcej. Podatek obrotowy miałby wynosić "do 2,5 proc" i przynieść aż 43 mld zł. Samoobrona twierdzi, że podatek ten zapobiegnie transferowi zysków za granicę przez międzynarodowe korporacje. Ukróci też "manipulacje księgowe".

Podatek obrotowy to zwiększenie obciążeń podatkowych dla firm: obniżka CIT nijak nie zrekompensuje 2,5 proc. podatku obrotowego.

Na pomyśle Samoobrony - to największy paradoks - najbardziej zyskałyby hipermarkety. Podatek od przychodów oznaczałby opodatkowanie kolejnych faz obrotu. Hipermarkety mają tych faz najmniej - kupują towar bezpośrednio u producenta, sprzedają go konsumentom. Zapłacą producentowi, który doliczy do ceny 2, 5 proc. Dorzucą swoją marżę i kolejne 2,5 proc. podatku.

Małe, osiedlowe sklepiki, których rzekomo broni Samoobrona, tylko na tym stracą. Sprzedają zwykle przy pomocy przynajmniej jednego pośrednika - hurtowni. M.in. dlatego ich towary są droższe, ale tego nie sposób uniknąć. Teraz do marży hurtownika dojdzie jeszcze podatek obrotowy. Pierwsze 2,5 proc. dorzuci producent, następne - hurtownik, kolejne będzie musiał dorzucić sklep. W takich warunkach konkurencja z hipermarketami będzie jeszcze trudniejsza.

Wady podatku obrotowego są doskonale znane przynajmniej od końca XIX w., dlatego w całej Europie (i wielu krajach świata) zastąpił go podatek VAT. W dodatku wprowadzając podatek obrotowy Samoobrona ( czy jakakolwiek inna partia) od razu weszłaby w zwarcie z Komisją Europejską. Dlaczego?

Unijna VI Dyrektywa zabrania stosowania podatków obrotowych innych niż VAT. Gdy podatek taki - w nieco innym kształcie, ale również w wysokości 2,5 proc. - wprowadziła w latach 80 - tych Dania ( miał posłużyć "na cele rynku pracy") sprawą zajął się Europejski Trybunał Sprawiedliwości i zdelegalizował go.

Samoobrona: biedny kraj musi dużo wydawać

Jak przystało na lidera partii radykalno-lewicowej Andrzej Lepper chętnie składa księżycowe obietnice. Bezrobotny, który "nie ze swojej winy" nie ma pracy dostałby zasiłek na wysokości minimum socjalnego, czyli ok. 900 zł. To 25,4 mld zł z budżetu.

Można też śmiało przyjąć, że osoby które zarabiają ok. 900 zł przejdą na garnuszek państwa, za to zaczną pewnie dorabiać na czarno. Według GUS to 19,1 proc., czyli co piąty pracujący na etacie (tyle miało zarobki poniżej 1114 zł). To dodatkowa rzesza 1,238 mln bezrobotnych.

To nie jedyne dobrodziejstwa, które Samoobrona planuje dla najmniej zamożnych. Chce też zwolnić z podatku dochody poniżej 8,8 tys. zł rocznie. To ubytek 13 mld zł w dochodach budżetu (43 proc. wpływów z PIT).

Samoobrona chce odebrać funduszom emerytalnym składki, przekazać ZUS-owi i wydać na podniesienie obecnych emerytur i zasiłków.

Program Samoobrony wymaga zmian w konstytucji, a także pożegnania się z Unią Europejską. Ale o tym nie ma w nim ani słowa.