Zmarła czwórka Polaków rannych w Madrycie

Madrycka tragedia ma swój polski wątek. W szpitalach zmarło w piątek czworo Polaków rannych w wybuchach: dwie kobiety, siedmiomiesięczna dziewczynka i jej ojciec. Premier Aznar przyznał prawo pobytu nielegalnym imigrantom, którzy ucierpieli w zamachu.


Oprócz zabitych, do szpitali trafiło po zamachach dziewięcioro naszych obywateli. Lżej ranną czwórkę już wypuszczono do domów. Jedna ze zmarłych Polek jechała pociągiem z miasteczka Alcala de Henares, największego skupiska Polaków w Hiszpanii. Mieszka ich tam około 4 tys., tylko połowa przebywa w Hiszpanii legalnie. To właśnie w Alcala de Henares, zamieszkiwanym przez imigrantów, znaleziono detonatory i kasety z wersetami Koranu.

Wśród ofiar są obywatele 11 krajów, bo to właśnie oni rano podróżują z Alcali do pracy w stolicy. - W czwartek zaginął mój przyjaciel, Marokańczyk - opowiada nam Polka Karolina, która w Madrycie studiuje i jest tłumaczką. - Przez cztery godziny szukaliśmy go po szpitalach. Terroryści go dopadli, ale żyje. Ma połamane żebra i uszkodzone płuco, rano odzyskał przytomność. W piątek w południe na Uniwersytecie Complutense, na którym studiuje Karolina, odbyła ogromna demonstracja. Dwóch pracowników uczelni zostało rannych w zamachu. - Nigdy nie widziałam naraz tylu studentów - mówi Karlina. - Były transparenty przeciwko ETA, prawie wszyscy mieliśmy czarne przepaski na ramionach.

Prawie połowa uczących się na Complutense to obcokrajowcy. Podejrzenie, które padło na al Kaidę, nie złamało solidarności studentów. Wspólnie demonstrowali rodowici Hiszpanie, Arabowie, Latynosi i Polacy. - To mnie nie dziwi - wyjaśnia konsul Zbigniew Adamczyk. - Choć rząd coraz ostrzej tępi nielegalnych imigrantów, społeczeństwo hiszpańskie jest tradycyjnie tolerancyjne, więcej przyjaźnie do nich nastawione. Mówi się, że nie ma Hiszpana, w którego żyłach nie płynęłaby kropelka krwi arabskiej lub żydowskiej.

Ponieważ część ofiar to nielegalni imigranci, w czwartek były problemy z identyfikacją zwłok. Zdaniem Karoliny, która sama przez kilka miesięcy była w Hiszpanii nielegalnie, to naturalny odruch. - Gdybym wtedy miała wypadek na ulicy, też nie wezwałabym policji - przyznała się. Wieczorem wystąpiła w telewizji ambasador Kolumbii, która uspokajała wszystkich imigrantów. - Nie macie się czego bać, przyjeżdżajcie, hiszpańska policja zapewniła wam "nietykalność" - mówiła. W piątek rano premier Jose Maria Aznar niczym mieczem przeciął wszelkie wątpliwości. - Ofiary tragedii i ich rodziny, które przebywają w Hiszpanii nielegalnie, otrzymają prawo stałego pobytu - oświadczył.

Poszkodowanych szukały nie tylko rodziny, ale konsulaty i stowarzyszenia imigrantów, także polskie.

- Nie mamy głowy, żeby panikować czy rozpaczać - mówi Anna Gątowska ze Stowarzyszenia Polaków w Hiszpanii "Nuestra Casa". - Od rana jeżdżę po szpitalach, właśnie wchodzę do kolejnego. Razem z innymi ludźmi ze Stowarzyszenia szukamy rannych Polaków. Już zbieramy też pieniądze dla rodzin ofiar.

Pani Anna z rodziną mieszka w Madrycie od kilku lat. - Na szczęście, wczoraj wszyscy byliśmy daleko od wybuchów - mówi. Nie zna żadnego Polaka, który wskutek tragedii postanowiłby wyjeżdżać z Hiszpanii. - Nie ma teraz kraju, w którym jest stuprocentowo bezpiecznie. Coś takiego mogłoby się zdarzyć też w Polsce. Tyle, że w kraju mniej się to zagrożenie nagłaśnia.

Dla Gazety: konsul Zbigniew Adamczyk

Polski konsul informuje

Od wczoraj szukaliśmy rodaków po szpitalach i dzwoniliśmy do ich krewnych tutaj i w kraju. Na dziś udało nam się skontaktować z rodzinami dokładnie wszystkich poszkodowanych.

Oświadczenie Aznara do imigrantów to było fantastyczne posunięcie. Obiecał nie tylko prawo stałego pobytu, ale także obywatelstwo dla tych, którzy tego będą chcieli. Efekt - jeszcze w czwartek były ogromne kłopoty z identyfikacją ofiar, po wystąpieniu Aznara do szpitali zaczęli masowo zgłaszać się ludzie.

Muszę przyznać, postawa rządu jest wzorowa. Na pomoc dla ofiar przeznaczono 140 mln euro. Rodzinom rannych i zabitych zaoferowano bezpłatny przelot do Hiszpanii i zakwaterowanie w hotelu na kilka dni. To nie są tylko obietnice: słyszałem, że z Polski w ramach tej oferty już przyjechała jedna osoba. Także ciała ofiar będą pochowane lub przetransportowane (zgodnie z życzeniem rodzin) na koszt rządu Hiszpanii.

not. mar

Skomentuj:
Zmarła czwórka Polaków rannych w Madrycie
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX