Niemieccy turyści wciąż szukają swoich korzeni w Polsce

18.03.2013 18:19
Pałac w Niewodnikach

Pałac w Niewodnikach (Fot. Rafał Mielnik / AG)

Wielu coraz młodszych Niemców przyjeżdża do nas szukać swoich korzeni - mówią pracownicy Opolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Najczęściej przyjeżdżają dzieci lub wnuki tych, którzy mieszkali tu przed II wojną światową.
Daniel von Wichelhaus jest potomkiem rodu, do którego należały pałace w Naroku i Niewodnikach. Rodzina wyjechała stąd w 1945 r. Jego ojcu, który pamiętał pałace i ich okolice, udało się przyjechać na Opolszczyznę dopiero w roku 1991. - Mój tata chciał odwiedzić ludzi i rodzinę, z którą był w kontakcie w latach 1945-1991, ale też stare cmentarze rodzinne w Naroku i Niewodnikach oraz dom w Karczowie, gdzie urodził się w 1941 roku - mówi von Wichelhaus.

Od tego czasu członkowie rodu byli w województwie opolskim już kilka razy i planują dalsze wizyty. - Chcielibyśmy odrestaurować rodzinne cmentarze. Jest jeszcze wiele osób w Niemczech, które czują się związane z obszarami w Polsce, gdzie do 1945 roku mieszkały ich rodziny - zaznacza von Wichelhaus.

Wszyscy się popłakali

Lidia Czurlok, kierownik działu organizacji imprez opolskiego biura podróży Sindbad, które istnieje od 1983 r. i od początku realizuje połączenia z Niemcami, wspomina niemiecką rodzinę, która odwiedziła województwo opolskie i Śląsk, bo taka była ostatnia wola ich matki. Na Opolszczyznę dotarli kilka lat temu właśnie z biurem Sindbad i poprosili, by zorganizować im jeden dzień na odwiedzenie miejsc rodzinnych.

- Ich matka zapisała im nawet w testamencie pieniądze na taką sentymentalną wycieczkę - twierdzi Czurlok. Jak informuje, były to dwie siostry i brat. Ich rodzina przed wojną mieszkała w Prószkowie i Grodkowie na Opolszczyźnie. Prócz tych dwóch miejsc odwiedzili też Bytom, gdzie ich ojciec był nauczycielem. Choć cała trójka urodziła się i mieszkała na Śląsku i Opolszczyźnie, to rodzinne strony pamiętało tylko najstarsze z rodzeństwa. - Ale dla każdego z nich ten dzień, gdy odwiedzali miejsca związane z historią ich rodziny, był pełen wzruszeń. Pamiętam, że gdy zobaczyli w bytomskiej parafii wpisy potwierdzające ich chrzest, popłakali się wszyscy - mówi przedstawicielka Sindbada.

Dzieci i wnuki na tropie swoich korzeni

Zdaniem Czurlok do dziś 20-25 proc. klientów biura odwiedzających Opolszczyznę stanowią osoby wracające do rodzinnych stron. Przeważnie to Niemcy, ale bywają też np. Belgowie. Standardowo wycieczki odwiedzają Opole, Brzeg, zamek w Mosznej, Górę Świętej Anny, Kamień Śląski czy Jemielnicę z pocysterskimi zabytkami. - Ale wielu naszych podróżnych prosi, by zatrzymać się gdzieś po drodze, bo okazuje się, że w danej miejscowości urodził się czy mieszkał ktoś z ich bliskich - opowiada.

Najwięcej sentymentalnych przyjazdów notowano po tym, jak Polska weszła do Unii Europejskiej.

Potem nastąpił zastój. - Obecnie znów takich przyjazdów jest więcej. Ale zamiast starszych osób, które szukały domów rodzinnych i miejsc z dzieciństwa, przyjeżdżają raczej ich dzieci i wnuki poszukujące swoich korzeni - mówi Czurlok.

Hubert Palm, właściciel zmienionego w hotel pałacu w Izbicku niedaleko Strzelec Opolskich, również uważa, że najwięcej osób wracających do rodzinnych stron przyjeżdżało na Opolszczyznę 10 lat temu. W jego pałacu zatrzymywali się m.in. przedstawiciele kilku niemieckich arystokratycznych rodów, które przed wojną miały majątki w okolicach Opola. - Bodaj dwa lata temu odbył się u nas zjazd rodzinny dawnych właścicieli Turawy, rodu von Garnier. Z całego świata przyjechało wtedy około 50 osób, które chciały się spotkać i zobaczyć miejsca, z których pochodzą - mówi Palm.

Mają tylko niemieckie nazwy

Z badań, które w ubiegłym roku przeprowadziła Opolska Regionalna Organizacja Turystyczna przy współpracy z czeskim Klastrem Turystycznym Kraju Morawsko-Śląskiego KLACR z Ostrawy oraz Wyższą Szkołą Bankową we Wrocławiu, wynika, że w 2012 roku wśród 84,5 tys. odwiedzających region opolski obcokrajowców prawie 53 proc. stanowili Niemcy. Ponad 13 proc. z nich zadeklarowało, że przyjeżdża do województwa opolskiego, by odwiedzać miejsca rodzinne.

- Zgłaszają się do nas ludzie z niemieckimi nazwami miejscowości czy ulic w miastach i proszą o pomoc w ustaleniu tego, jak dana ulica czy wieś nazywa się obecnie. Pytają przy tym, czy kamienice, kościoły albo szkoły, które pamiętają albo znają z opowieści, jeszcze istnieją. To głównie osoby w wieku 30-50 lat deklarują chęć przyjazdu - mówi dyrektor Opolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej Piotr Mielec.

Tomasz Kandziora z Opolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej wspomina, że w ostatnich miesiącach zgłaszali się do organizacji np. przedstawiciele dawnych, znanych przed wojną w Opolu i okolicach rodów, m.in. Daniel von Wichelhaus czy potomek dawnych właścicieli przedwojennego browaru w Opolu, familii Friedlaender. Ten ostatni mieszka w USA. - Również planuje przyjazd na Opolszczyznę, by poznać miejsca związane z historią jego przodków - zdradza Kandziora. Dodał, że wielu turystów łączy przyjazd rodzinny ze zwiedzaniem regionu i Polski, uwzględniając np. Wrocław czy Kraków oraz atrakcje turystyczne Opolszczyzny.

Turyści z Niemiec w przewadze

Według badań dotyczących turystyki zagranicznej, które wykonały Activ Group i Instytut Turystyki na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki, w pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku do Polski przyjechało prawie 51,9 mln osób, w tym ponad 11,2 mln w celach turystycznych. Z Niemiec w tym czasie trafiło do Polski 21 mln osób, w tym ponad 3,6 mln turystów. 28 proc. niemieckich turystów zadeklarowało, że celem ich pobytu w Polsce były wakacje lub zwiedzanie, 21 proc. wskazało na odwiedziny u krewnych lub znajomych, a 1 proc. na odwiedziny miejsc pochodzenia.

Opolszczyzna do 1945 roku należała do Niemiec. Po wojnie, na mocy porozumień poczdamskich, została włączona do Polski i należy do obszaru wzdłuż obecnej zachodniej granicy państwa, nazwanego przez polskie władze komunistyczne Ziemiami Odzyskanymi. Znaczna część niemieckiej ludności tych ziem jeszcze w trakcie lub pod koniec wojny wyjechała albo w latach wojennych została wysiedlona na zachód.

Zobacz także
Komentarze (91)
Zaloguj się
  • cfaniaczki_z_gw

    Oceniono 195 razy 85

    Spoko, dopóki tylko płaczą z sentymentów - gorzej, jak z nostalgii zaczną się znowu upominać o majątek po dziadkach.

  • mrupio

    Oceniono 105 razy 79

    "Opolszczyzna do 1945 roku należała do Niemiec. Po wojnie, na mocy porozumień poczdamskich, została włączona do Polski i należy do obszaru wzdłuż obecnej zachodniej granicy państwa, nazwanego przez polskie władze komunistyczne Ziemiami Odzyskanymi."

    Tę informację dla Gimbusów należy jeszcze uzupełnić wzmiankami wyjaśniającymi co to jest Polska, co to są Niemcy i który rok mamy obecnie.

  • komercyjny02

    Oceniono 66 razy 58

    Wielu w to nie wierzy, wielu to się może nie podobać. Lecz prawda jest taka, że przez tysiąc lat sąsiedztwa (przez większą część tego tysiąclecia - sąsiedztwa pokojowego!) pomiędzy Polakami i Niemcami zaistniało swego rodzaju braterstwo krwi... no, może raczej powiedzmy: dwustronna i wzajemna transfuzja krwi.

    Oto we wsiach pod Łańcutem mieszkają potomkowie średniowiecznego chłopskiego osadnictwa. Do dziś całe rodziny noszą nazwiska niemieckie bądź częściowo niemieckie: Uhlman/Ullmann, Reiser/Rajzer itp. Dziś to są polscy patrioci a w dużej części nawet radiomaryjni. Ich dziadkowie walczyli na wojnie, bynajmniej nie w Wehrmachcie, lecz za Polskę. Byli też wywożeni na roboty do Bauerów (zdarzało się, że o podobnych nazwiskach). Po zakończeniu wojny bywało, że za BCh, za AK/WiN lub za NSZ - więziła ich ubecja, bywało, że aż do 1956 siedzieli za kratami z wiszącym nad głową wyrokiem śmierci.
    Oczywiście, ten Łańcut to tylko dla przykładu. Nie tylko tam tak jest i było.

    Z drugiej zaś strony, w Westfalii są setki tysięcy (co najmniej) osób o nazwiskach kończących się na -cki bądź -ski, lub innych zdradzających ślady niegermańskości. Ale dziś to są szczerzy w swej niemieckości Niemcy. Tak też bywa.

  • tetradrachma

    Oceniono 63 razy 49

    Kurde, jakbym zobaczył taki pałac tez bym się popłakał ! Nie muszą per manu militari odzyskiwać. Wystarczy pozew do polskiego sądu.

  • dyzlav

    Oceniono 42 razy 22

    Najlepiej, wszyscy, z całej Europy, pojedźmy pod Ural, i płaczmy nad kurhanami. W sumie, stamtąd pochodzą wszyscy biali Europejczycy. Zobaczymy, co Putin powie.

  • dziadekjam

    Oceniono 113 razy 15

    Pani Trawny skutecznie wróciła do swoich "korzeni", bo w efekcie wysiedlono polską rodzinę.

  • mr.knoxy

    Oceniono 33 razy 13

    Lepiej niech się spieszą jak chcą dostać kawałek ciasta.
    Na mocy ustawy kongresu amerykańskiego wzywającego Polske do odszkodowania za pozostawione mienie pożydowskie wizytująca delegacja w lutym tego roku dostała wstępne zapewnienia o przeznaczeniu gruntów, kamienic, fabryk i finansowych zadośćuczynień o wartości 500mld (miliardów) PLN.
    Szereg amerykańskich senatorów w ciepłych słowach wypowiada się o Polsce jako zaufanym i dobrym sojuszniku.

  • framberg

    Oceniono 27 razy 11

    Opole nie należało do roku 1945 do Niemiec lecz:
    Piastowskie wcześniej Opole w latach 1526 - 1666 należało przemiennie do Polski i Niemiec a od tej daty do 1945 r. do Niemiec.

  • fyrlok

    Oceniono 9 razy 7

    KTO PISAL TN SZAJS ????????????? !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ?????????????????????????

    > odwiedziła województwo opolskie i Śląsk <-------------- ??????????????????
    > mieszkała na Śląsku i Opolszczyźnie <------------------ ??????????????

    > Prócz tych dwóch miejsc odwiedzili też Bytom, <-------------------- ????????????????????

    Co to jest "Opolszczyzna" ?!?!?!?!??????
    A co to jest "region slaski" i "region opolski" ?!?!?!?!?!?

    I JAK TRZBA BYC GLUPI ALBO NAFASZEROANY PROPAGANDA, ZEBY DOSTAC FUCHE W PAP ?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? ! ! ! ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje