Palestyńczycy: Jak tylko Izrael zacznie budować kolejne osiedla, idziemy do Trybunału Karnego

17.03.2013 17:24
Zachodni Brzeg. Widok na osadę żydowską Ofra, na północ od Ramallah

Zachodni Brzeg. Widok na osadę żydowską Ofra, na północ od Ramallah (Fot. RONEN ZVULUN REUTERS)

- Nowe plany rozbudowy izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu ostatecznie pogrzebią możliwość powstania państwa palestyńskiego - twierdzą Palestyńczycy; żeby temu zapobiec, są gotowi oskarżyć Izrael w Międzynarodowym Trybunale Karnym (MTK).
- Jeśli Izrael postawi choć jeden kamień pod budowę osiedli w Ramat Szlomo i Giwat Hamatos oraz w strefie E-1, natychmiast zwrócimy się do Międzynarodowego Trybunału Karnego - powiedział podczas spotkania z dziennikarzami przedstawiciel palestyńskiego Departamentu ds. Negocjacji Xavier Abu Eid.

Izraelskie osiedla otaczają palestyńskie miasta

Po wojnie w 1967 roku Izrael rozpoczął trwającą do dziś okupację Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy - terytoriów, na których w przyszłości miałaby powstać niepodległa Palestyna. Okupacji towarzyszy budowa izraelskich osiedli. Palestyńczycy wierzą, że mogą skarżyć Izrael w MTK, bo osiedlanie na terytoriach okupowanych własnej ludności cywilnej przez mocarstwo okupujące jest naruszeniem prawa międzynarodowego, a dokładniej art. 49 IV Konwencji Genewskiej. Osiedla, w których dziś mieszka ponad pół miliona izraelskich osadników, leżą w palestyńskiej Jerozolimie Wschodniej, wzdłuż granicy Zachodniego Brzegu i Izraela, ale również w głębi terytoriów okupowanych, otaczając główne palestyńskie miasta - Ramallah, Nablus, Hebron, Betlejem.

"Chodzi nie tylko o zablokowanie rozwoju"

Giwat Hamatos, Ramat Szlomo i E1 mają powstać na terenach leżących wokół Jerozolimy Wschodniej - jej północnej, południowej i zachodniej części. W Jerozolimie Wschodniej już mieszka ponad 250 tysięcy izraelskich osadników. Każda nowa rozbudowa żydowskich dzielnic - zwraca uwagę strona palestyńska - to groźba permanentnego odcięcia jej od Zachodniego Brzegu. Palestyńczycy nie wyobrażają sobie państwa bez Jerozolimy Wschodniej; dla nich to kulturalna, społeczna, gospodarcza, historyczna i religijna stolica.

- Te trzy osiedla mają jeden wspólny cel - uniemożliwić Palestyńczykom w przyszłości budowę domów i rozwój tych miejsc. Najpoważniejsze konsekwencje geopolityczne ma budowa w strefie E1. Chodzi nie tylko o zablokowanie rozwoju palestyńskiej Jerozolimy wschodniej, ale również o przecięcie ciągłości terytorialnej między północną a południową częścią Zachodniego Brzegu - powiedział niezależny izraelski ekspert od osiedli Dror Etkes, wcześniej pracujący z izraelską organizacją Peace Now.

Decyzję o rozbudowie tych osiedli izraelski rząd ogłosił "za karę" - po tym, gdy Palestyńczycy zdobyli w listopadowym głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ status nieczłonkowskiego państwa obserwatora. Uznanie palestyńskiej państwowości nie miało żadnego przełożenia na realia życia mieszkańców terytoriów okupowanych. Ale na poziomie prawnomiędzynarodowym konsekwencje mogą być bardzo poważne.

"Amerykanie grożą bojkotem"

Uznana międzynarodowo państwowość to pierwszy krok Palestyńczyków do MTK. Dotychczas MTK odmawiał przyjęcia Palestyny, bo nie była państwem. Jurysdykcja MTK obejmuje m.in. naruszenia IV Konwencji Genewskiej, która według zdecydowanej większości ekspertów od prawa międzynarodowego stosuje się do izraelskiej okupacji palestyńskich terytoriów. Potwierdził to opublikowany w styczniu raport Rady Praw Człowieka ONZ.

- Codziennie ktoś na nas naciska, abyśmy nie zwracali się do MTK. Amerykanie grożą bojkotem, odcięciem wsparcia finansowego, Izraelczycy grożą, że przestaną nam oddawać podatki, które zbierają w naszym imieniu. Ale jeśli wyczerpią nam się wszystkie inne możliwości, pójdziemy do MTK - powiedział w rozmowie z dziennikarzami sekretarz generalny Komitetu Wykonawczego Organizacji Wyzwolenia Palestyny Jaser Abed Rabbo.

- Ci, którzy obawiają się, że Palestyna zwróci się do MTK, powinni poradzić Izraelowi, żeby przestał naruszać prawo międzynarodowe - powiedział Abu Eid.

Jeśli prokurator MTK zdecyduje się zająć sprawą Palestyńczyków i Izraela, w jego gestii leży decyzja, które naruszenia prawa międzynarodowego poddać śledztwu: może się zająć również tymi popełnionymi przez Palestyńczyków.

- Jesteśmy otwarci na każdego rodzaju śledztwo, nawet jeśli dotyczyć będzie rakiet wystrzeliwanych z Gazy - dodał Abu Eid.

"Izrael to ciasto zjada"

Strona palestyńska uważa, że negocjacje pokojowe nie mają sensu tak długo, jak długo Izrael buduje osiedla na palestyńskich terytoriach. - To tak, jakbyśmy usiedli do stołu, by rozmawiać o cieście, którym mamy się podzielić. My rozmawiamy, a Izrael to ciasto zjada. Rozmawiamy i każdego dnia obserwujemy, jak ciasto, to znaczy nasza ziemia, znika - powiedział dziennikarzom Jaser Abed Rabbo.

Władze izraelskie nie zgadzają się z tym rozumowaniem. Oskarżają Palestyńczyków o podejmowanie jednostronnych kroków. Próby stawiania izraelskim przywódcom zarzutów na gruncie prawnym kwalifikują jako podkopywanie wzajemnego zaufania niezbędnego do negocjacji.

- Te plany pokazują, że wszystkie izraelskie rządy wysyłają przez ostatnich 19 lat, od porozumień pokojowych z Oslo, dwojaki sygnał: z jednej strony oficjalna linia to zobowiązanie w kwestii rozwiązania dwupaństwowego. Z drugiej - kolejne rządy Izraela kontynuują budowę osiedli na Zachodnim Brzegu w taki sposób, by zagwarantować, że przyszłe państwo palestyńskie będzie tylko hasłem, pozbawionym jakiegokolwiek realnego znaczenia - twierdzi Dror Etkes.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także

Najnowsze informacje