Zaopiekowali się bogatą staruszką. Przejmują majątek i izolują ją od rodziny

14.03.2013 06:00
Starsza pani z Warszawy przepisała część swojego majątku obcym ludziom

Starsza pani z Warszawy przepisała część swojego majątku obcym ludziom (Fot. Pawel Malecki / Agencja Gazeta)

Obcy ludzie zabrali staruszkę z domu i wywieźli z Warszawy. Twierdzą, że się nią opiekują, ale namówili kobietę, by przepisała na nich mieszkanie. Sprawą nie interesuje się prokuratura, która uznała, że wszystko jest w porządku. Rodzina Pani Eulalii napisała do TOK FM z prośbą o interwencję.
Jesień 2010 roku. Krystyna Grzelewska przyjechała odwiedzić prawie 80-letnią ciotkę Eulalię. Kobieta mieszka sama na Mokotowie, jej córka zmarła. W Warszawie ma brata. Okazuje się, że staruszki nie ma w domu, sąsiadka twierdzi, że zabrała ją dalsza rodzina. Nie ma z nią kontaktu. Po kilku dniach Grzelewska informuje o sprawie policję, ale nic nie udaje się ustalić. Kobieta zniknęła. Sprawą zajmuje się agencja detektywistyczna, która szybko ustala, co się dzieje.

- Pani Eulalia jadała obiady w barku osiedlowym. Tam poznała właścicieli, którzy zabrali ją do siebie do domu pod Warszawę - mówi detektyw Maciej Klepaczewski i dodaje, że kobieta zamieszkała na tyłach domu. Próbowali nawiązać z nią kontakt. - Dzwoniliśmy domofonem i próbowaliśmy rozmawiać, ale pani Eulalia stwierdziła, że jest w szpitalu i nie może rozmawiać - Klepaczewski dodaje, że kobieta sprawiała wrażenie, jakby kompletnie nie wiedziała, co się z nią dzieje.

Mieszkanie już przepisane

Rzekomi opiekunowie działali bardzo szybko. Już we wrześniu 2010 roku stawili się z panią Eulalią u notariusza i próbowali przejąć działkę. - Ciocia ma ogromny majątek. Oprócz mieszkania miała sporo pieniędzy na koncie. Między innymi ze sprzedaży mieszkania po córce, która zmarła. Miała też działkę o powierzchni 7 tys. metrów przy alei Wilanowskiej w Warszawie i udziały w działce na Ursynowie - mówi Krystyna Grzelewska.

Działki nie udało się przepisać, ale w listopadzie Eulalia i jej opiekunowie znowu pojawili się u notariusza. Tym razem skutecznie przepisali mieszkanie o wartości 350 tysięcy złotych. Z dokumentacji wynika, że w zamian zobowiązali się wypłacać kobiecie 1400 złotych miesięcznie i opiekować się nią.

- Ciocia ma samej emerytury ponad dwa tysiące. Oni przejęli mieszkanie i wyremontowali za jej pieniądze - twierdzi Grzelewska i mówi, że w rodzinie nikt tych ludzi wcześniej nie znał: - To są zupełnie obce osoby.

Nie szkodzi, że nie wiedziała, co robi

Sprawa trafiła do prokuratury. Biegli zbadali sprawę i wszystko jej dla nich jasne. "Nie budzi wątpliwości, iż stan psychiczny kobiety uniemożliwił jej rozpoznanie znaczenia czynności notarialnych, w których brała udział we wrześniu i listopadzie 2010 roku. Wniosek ten opiera się na jednoznacznej, pełnej i spójnej opinii biegłych psychologów oraz biegłego lekarza psychiatry". To fragment uzasadnienia postanowienia o umorzeniu śledztwa.

Policja pod nadzorem prokuratury stwierdziła, że skoro obcy ludzie coś jej dali, to wszystko jest w porządku. - Warunkiem karalności przestępstwa oszustwa jest nie tylko to, że ona nie zrozumiała znaczenia tej czynności, ale doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem - tłumaczy prokurator Dariusz Ślepokura i co ciekawsze, dodaje, że w trakcie postępowania prokuratorzy nie ustalili, by opiekunowie działali w zamiarze uzyskania korzyści majątkowej.

Nie chcą tłumaczyć, nie chcą rozmawiać

Mały barek na Mokotowie. Za ladą stoi mężczyzna. Przedstawiam się, mówię, że jestem dziennikarzem, ale nie chce rozmawiać. - Może się pan ze mną komunikować tylko drogą mailową - rzuca mężczyzna. Już wie, o co będę pytał, staje się podejrzliwy i kilka razy powtarza, że nie będzie ze mną rozmawiał. Udaje się go przekonać, że jako strona powinien zająć w tej sprawie stanowisko.

Prosi, by pytania wysłać mailem, ale nie odpowiada na nie. Nie chcą też rozmawiać z rodziną Eulalii. - Nie mamy praktycznie kontaktu z ciocią. Widzieliśmy ją przez chwilę w szpitalu. Nie możemy uzyskać informacji, co się z nią dzieje, jaki jest jej stan zdrowia - żali się Grzelewska.

Sąd zostawił ją na pastwę losu

Zgodnie z prawem nikt nie ma aktualnie prawa do opieki na staruszką. Okazuje się, że ponad rok temu warszawski sąd okręgowy ubezwłasnowolnił kobietę, ale do tej pory nie wyznaczono prawnego opiekuna. - Pomiędzy wydaniem postanowienia o ubezwłasnowolnieniu, a o ustaleniu opiekuna mija pewien czas, bo tak są skonstruowane przepisy. Najpierw sąd okręgowy w składzie trzech sędziów orzeka o ubezwłasnowolnieniu, a potem, po uprawomocnieniu wyroku, sąd rejonowy orzeka o ustaleniu opieki - tłumaczy rzecznik prasowy sądu okręgowego Maja Smoderek.

Jak moiw, to pewnego rodzaju luka prawna, ale tak są skonstruowane przepisy. Jej zdaniem wszystko trwa tak długo, bo sąd musi rozstrzygnąć, komu w tej sytuacji powierzyć opiekę i kto lepiej zajmie się kobietą.

Sprytnie pomyślane

Zgodnie z prawem opiekunom nic nie można zarzucić, czego najlepszym dowodem jest postanowienie prokuratury. Prawnicy nie twierdzą, że ta decyzja jest pozbawiona racji. - Gdyby ta kobieta podarowała ten majątek bez żadnych wzajemnych zobowiązań, to sytuacja wyglądałaby inaczej - mówi adwokat Piotr Panek, ale w takim wypadku, z jakim mamy do czynienia, opiekunowie są kryci.

- Teraz można ewentualnie wystąpić z powództwem cywilnym o unieważnienia tych czynności, których dokonała starsza pani - mówi prawnik. Problem w tym, że na razie ona nie może tego zrobić, bo jest ubezwłasnowolniona, a w jej imieniu nie ma kto tego zrobić, bo prawnego opiekuna nie wyznaczono - podkreśla prawnik

To nie pierwszy taki "numer"

Udało nam się skontaktować z krewnymi rzekomych opiekunów. - Ta pani to nie jest dla nas żadna rodzina - przyznaje kobieta, która woli pozostać anonimowa.

Dodaje też, że ludzie, którzy opiekują się panią Eulalią, podobnie postąpili ze swoim wujkiem. Kilka lat wcześniej przez kilka tygodni odwiedzali starszego mężczyznę, który nadużywał alkoholu. Po jego śmierci okazało się, że sporządził testament i mieszkanie na warszawskiej Saskiej Kępie przepisał właśnie im. - To mieszkanie miało trafić do dziewczyny, która mieszkała z tymi ludźmi przez 18 lat. On i jego żona ją wychowywali. Trafiła do nich, jak miała 1,5 roku. Nie dostała nic - mówią mi osoby spokrewnione z tymi, u których przebywa Eulalia.

Dla obcych bardziej litościwi

Nagła pomoc dla pani Eulalii dziwi całą rodzinę. Okazuje się, że kobieta, która deklaruje pomoc dla staruszki, nie zajmuje się własną matką - twierdzą nasi rozmówcy. - Kobieta mieszka sama w drewnianej altance na działce - relacjonuje nam kobieta, która zna rodzinę. - Wszystkie dzieci miały się składać na opiekę medyczną dla matki, ale oni nie płacą - dodaje.

Skontaktuj się z autorem tekstu Michałem Janczurą >>>

Zobacz także
Komentarze (28)
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 31 razy 27

    Czy osoby, które 'wyczyściły" staruszkę, to krewni kogoś ważnego z "prokuratury"? A może ktoś dostał coś w rączkę?

  • dziadekjam

    Oceniono 27 razy 25

    "Warunkiem karalności przestępstwa oszustwa jest nie tylko to, że ona nie zrozumiała znaczenia tej czynności, ale doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem - tłumaczył prokurator Dariusz Ślepokura i co ciekawsze dodaje, że w trakcie postępowania prokuratorzy nie ustalili, by opiekunowie działali w zamiarze uzyskania korzyści majątkowej"
    ======================================================================
    Dlaczego ten prokurator nazywa się Ślepokura a nie ślepa ku...rwa? Wyłudzenie mieszkania wartego 350 tysięcy wg tego fiuta nie jest "działaniem w celu uzyskania korzyści majątkowej"?
    To od jakiej sumy nim jest, panie "prokuratorze"? Czy oszukanie osoby poczytalnej jest niekaralne, bo tak z tego wynika?

  • patriotaa

    Oceniono 15 razy 15

    jak widzę ten prokurator Ślepokura przewija się we wszystkich podobnych sprawach i nigdzie nie widzi przestępstwa i każde śledztwo umarza, Czy to nie jest podejrzane? A sprawdzić majątek tego prokuratorka i to dokładnie wraz z jego rodzinką bliższą i dalszą gdzie ma ulokowane łapówki.

  • marcin1956

    Oceniono 38 razy 14

    Biedna ta rodzina. Po latach przypomnieli sobie o cioci, a tu zaskoczenie. Jakieś OBCE osoby się ciocią opiekują! Gdzie podzieje się NALEŻNA rodzince kasa? Gwałtu, rety. Prokuraturo, sądzie, gazeto - ktoś wyciąga ręce po NASZE, bo to nam się należy za NICNIEROBIENIE, a jak ten OBCY chce być dobry - to za friko!

  • blogfiles

    Oceniono 16 razy 12

    Jakby zapisała o.Grzybowi to prokuratury nie interesowałoby to po dwakroć.

  • kraken28

    Oceniono 12 razy 10

    kazdy czlowiek ma prawo rozdysponować swoim majątkiem bez względu na wiek. jak to jest, że jak są starsi ludzie ,to i krewni nagle sie znajdują. Dlaczego ludzie starsi zaczynają wierzyć obcym? BO SĄ SAMOTNI I OPUSZCZENI!!!!

  • p4-s

    Oceniono 24 razy 10

    katol katolowi wilkiem
    tfu

  • szczuras99

    Oceniono 5 razy 5

    Slepakura swietne nazwisko dla rzecznika prokuratury :))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje