Sąd Najwyższy: Nagana dla męża Marty Kaczyńskiej

12.03.2013 15:06
Pełnomocnik pacjentki prof. Chazana Marcin Dubieniecki

Pełnomocnik pacjentki prof. Chazana Marcin Dubieniecki (Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja)

Ostateczna jest już kara nagany dla mec. Marcina Dubienieckiego za naruszenie etyki zawodowej obelżywą wypowiedzią dla mediów. Sąd Najwyższy oddalił jego kasację jako "oczywiście bezzasadną".
Sąd Najwyższy utrzymał karę wymierzoną mężowi Marty Kaczyńskiej w kwietniu 2012 r. przez Sąd Dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku. We wrześniu 2012 r. podtrzymał ją Sąd Odwoławczy przy Naczelnej Radzie Adwokackiej.

"Dostałby pan w dziób za takie pytanie"

Trzyosobowy skład SN oddalił kasację jako "oczywiście bezzasadną" i obciążył Dubienieckiego kosztami w wysokości 20 zł. On sam powiedział, że jako adwokat szanuje rozstrzygnięcia sądów, ale nie zgadza się z argumentacją SN.

Postępowanie dyscyplinarne w palestrze przeciw Dubienieckiemu wszczęto w marcu 2011 r. za jego wypowiedzi dla gazety "Polska Dziennik Bałtycki". Dubieniecki pytany o spółkę ze skazanym za wyłudzenie Adamem S., którego ułaskawił potem prezydent Lech Kaczyński, miał powiedzieć m.in.: "Jakby pan do mnie przyszedł do kancelarii i poprosił o komentarz, to dostałby pan w dziób za takie pytanie i za czelność, że pan do mnie dzwoni". Dopytywany, skończył rozmowę słowami: "Niech się pan odp...". Nagranie rozmowy dziennikarze przekazali radzie adwokackiej.

"Dziennikarze przeprowadzili zaplanowaną akcję"

Z kolei dziennikarka "Polityki" usłyszała od adwokata, że to, czy będzie on prowadził kancelarię z M., czy z gangsterem "Słowikiem", to jest jego prywatna sprawa. Dubieniecki miał też dodać, że "ma gdzieś" to, co

dziennikarze o nim mówią i piszą. Adwokacki rzecznik dyscyplinarny wnosił o uznanie Dubienieckiego za winnego obu czynów i ukaranie go grzywną ponad dwóch tysięcy złotych.

Zdaniem Dubienieckiego dziennikarze przeprowadzili "zaplanowaną i przygotowaną akcję". - Ta sprawa została wywołana do tablicy tylko i wyłącznie dlatego, że była presja mediów, że grono ludzi w tym samorządzie adwokackim chciało się ogrzać przed kamerami. To jest skandal - mówił adwokat przed gdańskim sądem.

Sąd w Gdańsku wymierzył za pierwszy czyn karę nagany. Postępowanie za drugi zarzut umorzono jako sprawę "mniejszej wagi". - Obwiniony użył słów obelżywych. Adwokat nie ma prawa w taki sposób odezwać się do kogokolwiek - uzasadniał przewodniczący gdańskiego sądu Roman Mirecki.

"Argumenty pękają po kolei"

W kasacji do SN Dubieniecki wnosił o ponowne rozpatrzenie sprawy przez sąd w Gdańsku. Kasacja kwestionowała m.in. dopuszczenie przez sąd w Gdańsku jako dowodu zapisów rozmów z mediami. Dubieniecki podważał wiarygodność tych nagrań; twierdził, że doszło do ingerencji w nie. W kasacji uznano też za niedopuszczalne nieutajnienie sprawy przez gdański sąd oraz ujawnienie przezeń pisemnych oświadczeń obwinionego.

Rzecznik dyscyplinarny mec. Adam Sadziński chciał oddalenia kasacji. Mówił, że winę udowodniono w sposób bezsprzeczny. - Możemy zrozumieć, że był pan nachalnie indagowany, ale te słowa były niestosowne, za co zresztą pan przepraszał - uzasadniał postanowienie SN sędzia Roman Sądej, zwracając się do Dubienieckiego.

Sędzia oświadczył, że kasacja była obszerna, ale "szkoda było tej pracy", bo jej argumenty "pękają po kolei jak baloniki". - Nie możemy udawać, że nie widzimy, co jest czarne, a co białe - dodał Sądej. I tak SN uznał, że nie było błędem niepouczenie Dubienieckiego o możliwości odmowy wyjaśnień w postępowaniu, bo poucza się tych, którzy nie są zawodowymi prawnikami. Według SN nie było też podstawy do utajnienia sprawy, bo nie mogły być nią wulgaryzmy.

"Sąd do Dubienieckiego: Ukarano pana za dwa konkretne zdania"

Za nietrafny SN uznał argument kasacji o bezprawności dopuszczenia przez sąd nagrania jako dowodu. Sędzia dodał, że nagranie i tak było tylko uzupełniającym dowodem, bo sądy dały wiarę dziennikarzom. - Nie ma znaczenia, co jeszcze było w tej rozmowie, bo ukarano pana za dwa konkretne zdania - mówił sędzia.

Bez komentarza SN pozostawił argument kasacji, jakoby inkryminowane słowa nie były obelżywe. Nie podzielił też jej twierdzenia, że zwalnia z odpowiedzialności fakt, że Dubieniecki wypowiadał się, będąc za granicą. - Uchybić godności adwokata można też i w Ameryce - podkreślił sędzia Sądej.

- To zamyka sprawę, co nie oznacza, że zgadzam się z rozstrzygnięciem, ale je szanuję - powiedział Dubieniecki. Podtrzymał, że padł ofiarą prowokacji dziennikarzy "zmierzających do nękania mojej osoby w sprawach prywatnych". - Jak każdy obywatel strzegę swojej prywatności, w związku z tym tak, a nie inaczej postąpiłem - dodał. Oświadczył, że nie uważa, by jego zachowanie wobec dziennikarzy było naganne.

Zobacz także
Komentarze (127)
Zaloguj się
  • 24u

    Oceniono 487 razy 391

    Bezczelny arogant skazany na 20 zl.Sad Najwyzszy zakpil sobie z wymiaru sprawiedliwosci.

  • poyo

    Oceniono 384 razy 332

    każdy kto twierdzi, iż pan dubieniecki to nie jest błyskotliwy młody mecenas, autor licznych niebanalnych publikacji prawniczych i ceniony glosator wyroków, a nie średniointeligentny cwaniaczek, który adwokatem został po części dzięki więzom z tatusiem, a kasy narobił dzięki wżenieniu się w pisowską sitwę, jest bezczelnym kłamcą...

  • jerjar

    Oceniono 241 razy 227

    Dość zabawny jak na adwokata jest argument pan Dubienieckiego, że kiedy przez telefon nawrzucał dziennikarzowi, za granicą był.

    Są dwie możliwości: albo chodziło mu o tzw. właściwość miejscową, czyli, że sprawę powinna rozpatrzyć rada starszych plemienia Papuasów, albo chodziło o rachunek telefoniczny, bo przyjmujący rozmowę za granicą też za nią płaci Sąd Najwyższy powinien wziąć to pod uwagę i zrozumieć, że dziennikarz w takiej sytuacji ma się odpie...ć. Natychmiast.

  • unnabujp

    Oceniono 177 razy 163

    Moralnie i mentalnie pasuje do kaczej szumowiny, ciekawe czy juz zostal, lub zostanie, "odojcowiony" przez Pierwsza Sierotke ?

  • stan-1

    Oceniono 166 razy 158

    " i obciążył Dubienieckiego kosztami w wysokości 20 zł."
    Mam teraz zmartwienie, kto za niego zapłaci jak za łojca.

    Jak tam ma się sprawa prawa jazdy, które oddał na drodze w dobre ręce?

  • palekh

    Oceniono 156 razy 134

    20 złotych kosztów. to dlaczego sędzofie sondu najweszzzzzego zarabiają tak dużo. Też chcę takich kosztów we wszystkich sprawach tylko ja dubieniecki się nie nazyawm więc szans nie mam.

  • hippolitkwas

    Oceniono 131 razy 121

    Kuriozalne.
    Żeby ukarać adwokacinę naganą trzeba dwóch lat i zaangażowania Sądu Najwyższego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje