"Gdyby premier zdymisjonował Gowina, zrobiłby z niego męczennika" [KOMENTARZE]

04.03.2013 17:28
"Dobrze, że się dogadali". "Gowin się podporządkował". "Konflikt z Gowinem był potrzebny premierowi, by zneutralizować Grzegorza Schetynę". Posłowie PO na gorąco komentują dzisiejszą decyzję premiera. Jarosław Gowin zostaje na stanowisku.
- Gdyby premier zdymisjonował Jarosława Gowina, zrobiłby z niego męczennika, który został odwołany za poglądy - oceniają posłowie z konserwatywnej części Platformy. Politycy PO spodziewają się jednocześnie, że do dymisji Gowina dojdzie, ale w ramach szerszej rekonstrukcji rządu.

Premier spotkał się dziś dwukrotnie z ministrem sprawiedliwości. Po południu poinformował, że Gowin pozostanie w rządzie. Premier powiedział, że potrzebował czasu na zastanowienie się, czy mogą z Gowinem ułożyć relacje tak, aby dalej współpracować. - Minister Gowin dzisiaj przekonał mnie, że to jeszcze jest możliwe, tak że pozostanie na stanowisku - oświadczył premier.

Rozmowy były wynikiem zaostrzenia się w ostatnim czasie relacji Tusk - Gowin na tle kwestii związków partnerskich. Gowin, uważany za lidera konserwatywnej grupy w Platformie, oceniał że projekty regulujące tę kwestię - w tym przygotowany w klubie PO - którymi w styczniu zajął się Sejm, były niekonstytucyjne. Minister sprawiedliwości znalazł się wśród ponad 40 posłów Platformy, którzy zagłosowali wówczas za odrzuceniem tych projektów.

Żalek: Spodziewałem się, że Gowin zostanie

- Spodziewałem się, że premier nie odwoła Gowina z rządu. Jestem też przekonany, że można wypracować w ramach PO projekt dotyczący par nieformalnych, który nie budziłby zastrzeżeń konstytucyjnych - powiedział jeden z konserwatystów w PO Jacek Żalek. Nie chciał jednak szerzej komentować sprawy.

Inny polityk z konserwatywnej grupy w PO John Godson powiedział, że liczy na to, że decyzja Tuska o pozostawieniu Gowina w rządzie wyciszy konflikty światopoglądowe w Platformie. - Cieszę się, że się dogadali. Nie byłoby dobrze, również dla partii, gdyby Gowin został odwołany za, z punktu widzenia premiera, nielojalność. Z mojego punktu widzenia za poglądy. Decyzję premiera odbieram bardzo pozytywnie. Jarosław Gowin ma jeszcze wiele do zrobienia na stanowisku ministra sprawiedliwości - zaznaczył Godson.

Kidawa-Błońska: Gowin podporządkował się oczekiwaniom premiera

Z kolei wiceszefowa klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska oceniła, że Jarosław Gowin podporządkował się oczekiwaniom premiera. - To bardzo dobrze, że ta sprawa została zamknięta. Pokazano, że w Platformie potrafimy rozwiązać większość sytuacji, rozmawiając i dyskutując. Premier wyraźnie powiedział, czego oczekuje, a minister Gowin się temu podporządkował. Jeżeli się na coś umawiają, to myślę, że dotrzymają słowa. Tym bardziej że Gowin deklaruje, iż chce być w Platformie - powiedziała Kidawa-Błońska.

Niektórzy politycy PO z frakcji konserwatywnej nie chcą oficjalnie komentować decyzji premiera. W nieoficjalnych rozmowach podkreślają jednak, że premier, dymisjonując teraz Gowina, zrobiłby z niego "bohatera i męczennika". - Byłby to pierwszy minister odwołany za poglądy, nieprawdopodobnie urósłby w siłę - ocenił jeden z rozmówców.

Co nie oznacza - podkreślił inny polityk PO - że Gowin może spać spokojnie. - Premier raczej będzie chciał go zdymisjonować, ale zrobi to w ramach dużej rekonstrukcji w rządzie. Wtedy Gowin nie urośnie na bohatera, tylko będzie zwykłym odwołanym ministrem. Odwołanym nie za poglądy, ale za to, że się nie sprawdził, a to nie zbuduje mu sympatii; trudniej mu też wówczas będzie wejść w rolę lidera wewnętrznej opozycji - mówią źródła w PO.

"Okres zawieszenia po to, by Gowin sam podał się do dymisji"

W ocenie rozmówców, długi okres "zawieszenia", kiedy premier nie deklarował jasno, co stanie się z Gowinem, mógł być obliczony na to, aby to sam minister podał się do dymisji. - Ale gdyby Gowin tak zrobił, świadczyłoby to, że nie jest dojrzałym politykiem. To jest męska gra. Jak ktoś mi podstawi nogę, to nie oznacza, że mam domagać się zdjęcia z boiska - powiedział jeden z polityków PO.

Z kolei według innego rozmówcy ze skrzydła konserwatywnego PO, konflikt z Gowinem był premierowi potrzebny, aby "zneutralizować Grzegorza Schetynę". - Premier zachowuje się, jakby Schetyna nie istniał. A dodatkowo budowaniem aury konfliktu wokół Gowina zneutralizował aspiracje Schetyny na kierowanie Platformą - tłumaczy.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (64)
Zaloguj się
  • illuminatus2

    0

    @seviers
    Chory na władzę to jest psychiczny tusek.

  • jankiel77

    Oceniono 1 raz -1

    No i trwało umarzanie sprawy Józka Bąka, okazało się bowiem, że w Polsce można się podszyć zgodnie z prawem pod inne dane osobowe i zatrudnić w różnych firmach jako różne osoby no i... bardzo dobrze zarabiać. Co tam taki Gowin, można sobie z nim urządzić igraszki personalne, a inne sprawy umykają. Nie pierwszy raz. Skąd my to znamy?

  • prezio2

    Oceniono 3 razy 1

    @seviers
    Generalnie uczciwy i porządny człowiek . Teraz porównaj go z zakłamanym tuskiem co rozmontował kraj złodziejskim i sprzedajnym rządem i cały czas kłamie że wszystko jest OK !!!

  • adelaide.o

    Oceniono 3 razy 3

    To wyjątkowo durne, karkołomne i nieprawdopodobne tłumaczenie.

    To bzdura, że "Tusk okazał łaskę dla niepokornego ministra." !

    Tusk kłamie jak bura suka.

    To Gowin wygrał tę potyczkę z Tuskiem i razem z Piechocińskim, ośmieszył Tuska, czego on nigdy im nie wybaczy.

    Tusk jest mściwy i nigdy, nie daruje nikomu, gdy mu się kto sprzeciwi a Gowin nie tylko sprzeciwił się Tuskowi
    i to przemawiając z mównicy sejmowej, zmobilizował wielu posłów PO aby zagłosowali przeciw ustawie o związkach partnerskich, doprowadzając do jej odrzucenia.

    Tusk stchórzył; bał się wyrzucić Gowina z rządu bo wcześniej koalicjant Platformy Obywatelskiej stanął po stronie frakcji Jarosława Gowina. Wicepremier i szef PSL Janusz Piechociński stanowczo wystąpił przeciwko związkom partnerskim.

    Gowin ze swoją frakcją i Piechociński z PSL-em, ośmieszyli Tuska.

    Tuska to zaskoczyło, usunięcie Gowina byłoby zbyt ryzykowne. Tusk nie miał przygotowanej alternatywy. Widocznie, jego starania w tej sprawie, na które potrzebował tych kilku dni a nie na zastanawianie się, spełzły na niczym ...!

    W razie totalnego konfliktu, Tusk, mógł stracić większość w parlamencie, i dlatego z fałszywym uśmiechem,
    z fałszywym, nieprawdziwym, uzasadnieniem swojej decyzji, zacisnął tylko zęby i pozostawił Gowina na stanowisku.

    Musiał odłożyć zemstę.

    Ostatnio, nawet Niemcy naśmiewają się z Tuska i jego rządu, wytykając mu, nieprzemyślane i błędne inwestycje, dotowane przez Unię.

    Wymieniają między innymi budowę kompleksu termalnego w Lidzbarku Warmińskim, gdzie "żadnych wód termalnych nie ma". Rozbudowę odcinka kolejowego Łódź-Warszawa, które poprzez budowę nowych stacji, nie przyspieszyło przejazdu tym odcinkiem oraz budowę lotniska pod Zieloną Górą, na którym ląduje zaledwie jeden samolot dziennie, etc.

    To może być początek, końca Tuska, jako szefa PO i jako premiera, na co czeka większość Polaków.

  • malgorzatagorska

    Oceniono 2 razy 0

    Tusk ugiął się nie przed Gowinem, ale przed Lechem Wałęsą.

    Zasadnicze znaczenie dla pozostawienia Gowina miało niespodziewane wystąpienie Lecha Wałęsy przeciwko gejowskiemu lobby. A także bardzo szerokie poparcie, jakie uzyskał on w Internecie. Nagonka na Wałęsę i jednocześnie usunięcie Gowina, w tej sytuacji byłoby samobójem dla Platformy. Dla szerszej publiczności byłoby to oczywistym znakiem represyjnego charakteru Platformy i jej przywódcy.

    Z tego wszystkiego wynika, że związków partnerskich nie będzie się w tej chwili tak usilnie forsować. W każdym razie nie w postaci radykalnej.

  • antua43

    Oceniono 5 razy -1

    Nareszcie znalazł się taki człowiek co się POstawił Tuskowi brawo Gowin takich więcej.

  • folwark_polski

    0

    ten pic na wodę zwany konfliktem pokazał że pismaki są debilami i jak widać nadal do nich nic nie dociera

  • mariusz2010

    Oceniono 4 razy 2

    Musi działać w rękawiczkach. Ewentualna strata kilku posłów, to kłopot z utrzymaniem większości w sejmie.

  • pseudo12345

    Oceniono 2 razy 2

    Za wywaleniem Gowina są dwie grupy. Jedna grupa amatorów związków partnerskich w kształcie docelowym o przywilejach małżeństwa ze stylem życia zbliżonym do wolnego ptaka. Grupa roszczeniowa, głośna, trochę niedojrzała. Druga grupa bardziej wpływowa uwikłana w sitwy i układy, chcąca za wszelką cenę zachować status quo w sądownictwie pozbawionym praktycznie nadzoru, nie tylko nadzoru ministra sprawiedliwości.
    Uważam, że to nagłośnienie wywalenia Ministra było pozorem w odpowiedzi na naciski obu tych grup. Trzeba głupca, żeby pozbyć się najbardziej wartościowego ministra w rządzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje