Namibia: zakaz noszenia krótkich spódniczek. Kobiety wściekłe, protestują. "Aresztujcie gwałcicieli, nie fashionistki" [WIDEO]

24.02.2013 10:17
Namibia to afrykański kraj, w którym jest bardzo wysoki wskaźnik przestępstw seksualnych, w tym brutalnych gwałtów

Namibia to afrykański kraj, w którym jest bardzo wysoki wskaźnik przestępstw seksualnych, w tym brutalnych gwałtów (Fot. za YouTube.com)

Setki kobiet wyszły na ulice Windhuk, stolicy Namibii. Protestują przeciwko zakazowi noszenia minispódniczek. Za pokazywanie nóg grozi areszt. Zakaz ma pomóc w walce z plagą przemocy seksualnej - w tym kolosalnej liczbie gwałtów.


Kilkaset kobiet (oraz kilku mężczyzn) w minispódniczkach zgromadziło się w piątek, w centrum Windhuk, by zaprotestować przeciw niedawno wprowadzonemu zakazowi noszenia krótkich spódnic. "Aresztujcie gwałcicieli, nie fashionistki" i "Jak śmiecie zmniejszać moją wolność" - widniało na transparentach.

Za kratki za mini

Za eksponowanie nóg kobietom grozi areszt. I nie jest to martwy przepis - w Rundu, jednym z miast Namibii, w grudniu za "niestosowny strój" aresztowano 40 kobiet. Organizatorki protestu, członkinie organizacji Women in Solidarity, są oburzone, bo nowe zasady łamią konstytucję.

Kobiety prowokują

Zakaz noszenia krótkich spódniczek ma pomóc walczyć z plagą gwałtów. Namibia boryka się z bardzo wysokim wskaźnikiem przestępstw o charakterze seksualnym - kobiety często padają ofiarami brutalnych ataków. W 2012 roku w wyniku obrażeń związanych z gwałtami zmarło 38 kobiet. Policja uważa, że kobiety, które noszą krótkie spódniczki, prowokują mężczyzn. - Kobieta nie może spacerować po mieście, jeśli widać jej pośladki - uważa Sebastian Ndeitunga, szef policji. - Nie chcemy narzucać ludziom, jak się mają ubierać, ale moda nie powinna być usprawiedliwieniem zachowania niezgodnego z naszą tradycją - dodał.

Organizatorki manifestacji uważają jednak, że wprowadzenie restrykcyjnego prawa to atak na wolność jednostki i że kobiet nie można winić za gwałty.

Zobacz także
Komentarze (205)
Zaloguj się
  • ampulka01

    Oceniono 2 razy -2

    a ja jestem jak najbardziej za! nie chca byc gwałcone to niech sie nie ubieraja jak przydrożne kur..! baby do garów!

  • ranek1960

    Oceniono 3 razy 1

    A wystarczyłaby kastracja prawdziwa nie farmakologiczna i myśle że problem zastałby rozwiązany nie tylko tam ale wszędzie

  • statystyczny_polak

    Oceniono 1 raz 1

    ok, dobra. Niech kobitki nie chodza w mini ale i niech faceci nie chodza w krotkich spodenkach. Zobaczymy kto pierwszy nie wytrzyma w upalny dzien i zacznie sie rozbierac. Masakra, czemu to kobiety musza zmieniac zwyczaje. Niech facet sobie wesmie na wstrzymanie, albo niech zaostrza kary za gwalty.

  • sewerynmako

    Oceniono 2 razy 0

    O ilu gwałtach w twoim otoczeniu wiesz?

    Epatowanie gwałtem, wyolbrzymianie i fałszowanie statystyk gwałtów i przemocy domowej, bajki o rzekomym ucisku i krzywdzie kobiet to robota zawodowych feministek czerpiących pełnymi garściami z miliardowych w skali świata rządowych dotacji co stało się bardzo dochodowym przemysłem. Robota mająca na celu stopniowe i już bardzo skuteczne pozbawianie mężczyzn praw, ich demonizację a nawet sprzyjanie wymieraniu mężczyzn i nawołujące do zmniejszenia ich liczby, z czym niektóre z sióstr zupełnie się nie kryją.

    Te statystyki obejmują także fałszywe oskarżenia o gwałt. Ostatnio raport austriackiej policji ujawnia, że w 80ciu procentach oskarżeń o gwałt dochodzi do ujawnienia ich bezzasadności. O ile nawet bezzasadne posądzenie o gwałt rujnuje życie mężczyzny to fałszywe oskarżycielki w większości mogą liczyć na całkowitą bezkarność lub pobłażliwość wymiarów sprawiedliwości a zawsze na anonimowość.

    Feministki i ich chłopiczki nie cytują statystyk o gwałtach, pedofilii i przemocy domowej dokonywanych przez kobiety. A takie statystyki istnieją w wielu krajach i wcale nie jest to sprawa marginalna na tle podobnych przestępstw dokonywanych przez mężczyzn a w przypadku przemocy domowej proporcja dochodzi do 50ciu procent.

    Kobiety są także głównymi sprawczyniami dzieciobójstw. W Polsce ostatnio wygląda to na epidemię. W Ruchu o Prawa Mężczyzn funkcjonuje pojęcie – violence by proxy (przemoc zlecona) – gdzie kobiety wynajdują sobie wykonawcę swojej agresji, którym może być jakiś usłużny chłopiczek lub instytucja państwowa lub (jak na licealnych randkach) podżegają mężczyzn do wzajemnej przemocy.

  • rafalm11111

    Oceniono 2 razy 0

    Wszyscy się oburzają na taki zakaz... a czy podobnie oburzacie się na nakaz zapinania pasów? Też organizujecie demonstracje przeciwko zapinaniu pasów? Jakoś nie widzę tutaj takiej masy przeciwników bezsensownego nakazu...

    Sytuacja jest dokładnie taka sama. I w jednym i w drugim przypadku karze się potencjalną ofiarę za niedostosowanie się do wymogów bezpieczeństwa.

  • penible4

    0

    też uważam, że chłop w krótkiej spódniczce - gwałciciel, czy nie - wygląda mało estetycznie.

  • m.arco

    0

    Tradycja jest bardzo ważna dla każdego kraju dlatego żyjemy w czasach końca europejskiej cywilizacji w kształcie, w którym ją znamy. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana, kraj taki jak Namibia jeśli chce rozwiązać swoje problemy musi chyba poprosić o pomoc, któryś z dawnych kolonialnych krajów. a problem bezpieczeństwa diametralnie wzrośnie.

  • tc2

    Oceniono 4 razy 2

    W Namibii ciepło, nic dziwnego, że im odbija.

    Ale przy okazji warto się zadumać nad płcią ubrań. Spodnie jako męski strój wprowadzili do Europy bodaj Scytowie jeśli nie dopiero Hunowie. Nomadzi, prymitywni barbarzyńcy, którzy nie chcieli sobie odparzać narządów od jazdy konno na oklep. Rzymski OBYWATEL używał czegoś co dziś nazwano by kiecą midi. I miał porządne siodło, nie potrzebował gaci. Gdy Rzym upadł, w czasie ciemnych lat, ci co podbili tereny imperium, czyli noszący spodnie potomkowie nieznających siodła, używających nieokutych dzid nomadów, zostali ELYTĄ. (coś jak historia Warsiafki?) To na cześć tych rzezimieszków siedzę teraz w dżinsach, mimo że nie umiem nawet jeździć konno...

    Tymczasem kobiety (których owi barbarzyńcy ze sobą nie wozili, wychodząc ze słusznego założenia, że "nie wozi się drewna do lasu', ani kobiet do podbijanego kraju, zamiast tego wystarczy jus primae noctis i własne zdobyczne i odziedziczone po tatku wieśniaki stanowią nieograniczony burdelik) pozostały nosicielkami różnej długości spódnic. Czasem krótkich, czasem równie długich jak opisane na początku Blaszanego Bębenka.

    A przecież to kobietom szkodzi PODWIEWANIE. Dla ich zdrowia, a nie tylko dla utrudnienia życia gwałcicielom, powinny nosić spodnie, choćby krótkie. Chyba, że chcą kultywować kapanie krwią na klepisko w czasie menstruacji, jak robiły nasze prapraprababki.

    Tymczasem męskie moszny wraz z ich cenną zawartością, powinny być trzymane poza główną masa ciała ze względu na to że im lepiej w 34-35oC, a nie 36-37oC jak reszcie organów. A my durni używamy ciasnych majtów i spodni, przytulamy jaja do krocza podgrzewamy je i... nasza płodność spada, a odsetek wad wrodzonych u naszych dzieci rośnie.

    Moda jest pamiątką krwawej historii, a nie jest racjonalnie wymyślona i uzasadniona. Niestety nie ma obecnie takiej siły, która mogła by to zmienić... Jedyny wyjątek stanowią Szkoci i kler. Z tym, że tylko prawdziwi rasowi Szkoci nie noszą pod kiltem nic a nic.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje