Pedofil i morderca, Marc Dutroux, nie ma szans na areszt domowy. Groźba recydywy

18.02.2013 15:46
Marc Dutroux w otoczeniu policjantów

Marc Dutroux w otoczeniu policjantów (Fot. FRANCOIS LENOIR REUTERS)

Sąd penitencjarny w Brukseli odrzucił wniosek pedofila i mordercy Marca Dutroux o umieszczenie go w areszcie domowym pod nadzorem elektronicznym (z nałożoną elektroniczną bransoletą), tłumacząc decyzję groźbą recydywy.
- Nie ma możliwości zezwolenia na środek nadzoru w postaci bransoletki elektronicznej - poinformowała przewodnicząca składu sędziowskiego w obecności około 50 belgijskich i zagranicznych dziennikarzy.

Odrzucenie wniosku nie jest zaskoczeniem. Wcześniej zarówno administracja więzienna, jak i prokuratura wydały negatywną opinię, właśnie głównie ze względu na groźbę recydywy.

W opublikowanym dzisiaj wywiadzie dla magazynu "Le Soir Magazine" matka Dutroux, która nie ma z nim żadnego kontaktu, sprzeciwiła się jakiejkolwiek formie wypuszczenia go na wolność. - Nie mam najmniejszej ochoty oglądać go na wolności! On w głębi duszy jest recydywistą; udowodnił to całym swoim życiem - przyznała matka skazanego. - Marc nie jest gotów, by wyjść na wolność, ponieważ wciąż chce obarczać innych odpowiedzialnością za swoje czyny. Jestem pewna, że znowu by zaczął. On nie ma żadnego poczucia rzeczywistości - dodała.

Morderstwa, porwania, tortury dzieci

Sprawa Dutroux była najmroczniejszą sprawą karną we współczesnej Belgii; obnażyła też nieudolność policji i wymiaru sprawiedliwości. Belgijski "proces stulecia", który wstrząsnął europejską opinią publiczną, odbył się prawie osiem lat po aresztowaniu w 1996 r. Dutroux i jego wspólników. Ujawnienie ogromu ich zbrodni wywołało szok, a podejrzana nieudolność organów ścigania w tej sprawie - niemal rewolucyjne nastroje w Belgii.

Dutroux został skazany w czerwcu 2004 r. przez sąd w Arlon na karę dożywotniego więzienia za trzy morderstwa, dziewięć porwań, tortury, które spowodowały śmierć czterech dziewczynek, i za wielokrotne gwałty.

Za współudział w zbrodniach 30 lat więzienia dostała żona Dutroux, Michelle Martin, ale sąd apelacyjny w Brukseli zezwolił w 2012 r., by opuściła więzienie po 16 latach. Kobieta prosto z więzienia trafiła do klasztoru klarysek w miasteczku Malonne, na południu Belgii.

25 lat więzienia za współudział dostał również bezrobotny narkoman Michel Lelievre. Natomiast Michel Nihoul, któremu nie udowodniono udziału w porwaniach i morderstwach popełnionych przez Dutroux, dostał 5 lat więzienia za kierowanie bandą handlarzy żywym towarem i za nielegalny obrót narkotykami.

Zobacz także

Najnowsze informacje