Paralotniarz spadł na drzewo. Wisiał 10 godzin

18.02.2013 11:04
W nocy GOPR-owcy uratowali paralotniarza z Dzierżoniowa na Dolnym Śląsku, który "wylądował na drzewie". Zanim nadeszła pomoc, mężczyzna spędził 10 godzin 20 metrów nad ziemią.
Przelot paralotnią był prezentem od dziewczyny. Do zdarzenia doszło w lesie niedaleko Jodłownika. Strażacy zgłoszenie w tej sprawie dostali wczoraj około godz. 20.30. - Już wtedy od czterech godzin znajomi paralotniarza próbowali go ściągnąć. Bezskutecznie - mówi Gazeta.pl Arkadiusz Kleban z dzierżoniowskiej straży.

- Wysokość była zbyt duża. Sosna miała ponad 20 metrów. Musieliśmy wzywać GOPR, bo nie mogliśmy go stamtąd ściągnąć - opowiada strażak. W akcji uczestniczyły cztery zastępy straży.

Paralotniarza udało się w końcu ściągnąć na ziemię za pomocą sprzętu alpinistycznego po godzinie 2 w nocy. Mężczyzna cały czas był przytomny, szczęśliwie nie odniósł żadnych obrażeń.

Zobacz także
Komentarze (29)
Zaloguj się
  • 45rtg

    Oceniono 28 razy 26

    heliheli, lubisz się śmiać bezmyślnie, co? Niby jak go mieli zdjąć inaczej niż z zabezpieczeniem alpinistycznym? Ciężarówka z drabiną (20 m, nie tak mało) miała wjechać między drzewa, w środek lasu?

  • myszykiszek

    Oceniono 17 razy 17

    No, facet, teraz to już tylko ślub.

  • poljack

    Oceniono 17 razy 15

    Szczęściarz pierwszy raz i już sławny na dodatek cały i zdrowy powinien zagrać w lotto może dziewczynie się odwzajemni.
    Ci ratownicy to jednak chłopaki na sto dwa .

  • hare-hare

    Oceniono 32 razy 14

    miał szczeście że to nie była brzoza bo maciarewicz by wkroczył do akcji

  • interfere

    Oceniono 13 razy 13

    Co ma wisieć nie utonie.

  • lesgor54

    Oceniono 15 razy 13

    Dobrze,że mu nic się nie stało.Jednak prezenty od dziewczyn bywają niebezpieczne...

  • grzes-3

    Oceniono 9 razy 3

    Po co tam zastępy straży były? Wchodzili jeden na drugiego, aby sięgnąć "wisielca"?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje