Rosja: deszcz meteorów spadł na Ural. Świadek: "Bałem się o rodzinę" [ZDJĘCIA I WIDEO]

15.02.2013 07:21
Spadający meteor nad Uralem. Dziś nad ranem 1,5 tys. km na wschód od Moskwy spadł deszcz meteorów. Wiele osób jest poszkodowanych

Spadający meteor nad Uralem. Dziś nad ranem 1,5 tys. km na wschód od Moskwy spadł deszcz meteorów. Wiele osób jest poszkodowanych (Fot. Youtube.com)

W Rosji spadł deszcz meteorów. Telefony komórkowe przestały działać, w autach włączały się alarmy, pękały szyby w oknach. Rannych zostało ponad 1100 osób - informuje gubernator obwodu czelabińskiego. Ludzie w padli w panikę, wiele budynków jest uszkodzonych. Straty szacuje się na ok. 33 mln dolarów. - Tam produkuje się broń termojądrową - mówi rosyjski specjalista. - Mieliśmy szczęście, że to nie trafiło w fabrykę - dodaje.
W związku z deszczem meteorów, które spadły w obwodzie czelabińskim (południowy Ural, 2 tys. km od Moskwy), pojawia się w mediach wiele spekulacji. Przy tego typu zjawisku nie sposób od razu mieć jasności co do szczegółów i przebiegu zdarzenia.

Obiekt - prawdopodobnie kilkumetrowy kawałek skały - zapewne rozpadł się kilkadziesiąt kilometrów nad Ziemią. Meteor prawdopodobnie nie był związany z asteroidą, która ma dziś, około godz. 20 czasu polskiego, minąć Ziemię, bo poprzedził ją o dobrych kilka godzin, a to oznacza, że leciał po zupełnie innej orbicie. Rozpadł się na co najmniej dwie części, był jednak zbyt mały, by wcześniej go wykryć.

-Na początku myśleliśmy, że to może awaria pobliskiej elektrowni atomowej. Później ktoś puścił plotkę, że strącili samolot - relacjonuje, pracujący w Jekaterynburgu Piotr. Z jego biura było widać silny błysk. - Na początku bardzo bałem się o żonę i małego syna, dzwoniłem do nich i mówiłem, żeby nie wychodzili z domu - dodaje.

Tu się produkuje broń termojądrowa. Mieliśmy szczęście, że to nie trafiło w fabrykę"

- Co to jest Ural, tłumaczyć nie trzeba. Są to dziesiątki zakładów przemysłu zbrojeniowego, w tym nuklearne. To tam produkowana jest broń termojądrowa - zauważył Władimir Lipunow z Państwowego Instytutu Astronomicznego, którego zacytowała telewizja NTV. - Mieliśmy szczęście, że to coś nie trafiło w jedno z tych przedsiębiorstw - podkreślił.

Nim wpadł w atmosferę ważył 10 ton, znaleziono 6-metrowy krater

Według Rosyjskiej Akademii Nauk, meteor przed wejściem w atmosferę ważył około 10 ton i pędził z prędkością 54 tysięcy kilometrów na godzinę. Zdaniem uczonych rozpadł się 30-50 km nad Ziemią.

Wstępne szacunki mówią, że mógł mieć około 5-10 metrów średnicy. Russia Today informuje, że wojsko znalazło 6-metrowy krater po meteorze, który - jak się okazuje - nie spadł w samym Czelabińsku, ale około 80 km za miastem na niezabudowanym terenie.



Gubernator obwodu czelabińskiego Michaił Jurewicz poinformował, że liczba osób poszkodowanych wzrosła do ponad 1100. Wśród nich jest 258 dzieci. Wiele osób zostało ranionych odłamkami szkła, gdy w wyniku fali uderzeniowej z okien wypadały szyby. Nie ma doniesień o ofiarach śmiertelnych, ale co najmniej dwie osoby trafiły do szpitala w ciężkim stanie. ZOBACZ ZDJĘCIA Z DESZCZU METEORÓW >>>

W zakładach przemysłowych w Czelabińsku runęło ok. 600 metrów kwadratowych dachu - powiedział rzecznik resortu Wadim Kolesnikow. Władze zalecają rodzicom zabranie dzieci ze szkół i przedszkoli. W akcji likwidacji strat bierze udział 20 tysięcy ratowników.

Świadkowie mówią, że włączały się alarmy samochodowe i pękały szyby w oknach; odnotowano przerwy w działaniu telefonów komórkowych. - O godz. 11 (godz. 6 czasu polskiego) mieliśmy liczne zgłoszenia różnych urazów, zranień i kontuzji - powiedział agencji przedstawiciel lokalnych władz. Mieszkańcy widzieli świecące obiekty na niebie także nad Jekaterynburgiem, ok. 200 km od Czelabińska, 1,5 tys. km na wschód od Moskwy - podał Wadim Kolesnikow z ministerstwa spraw wewnętrznych.

Jak informuje portal Russia Today, mieszkańcy całego Uralu zostali poinformowani o zdarzeniu za pomocą SMS-ów wysłanych przez ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych. Świadkowie twierdzą jednak, że system powiadamiania nie działał idealnie, a po czasie ministerstwo wycofało się ze swojego twierdzenia.

Co się stało nad samym Czelabińskiem? Skąd tak duże zniszczenia?

Obiekt wchodzący w atmosferę miał ogromną prędkość. Pędził niemal 54000 km/h, w wyniku czego podczas wejścia w atmosferę powstała ogromna fala uderzeniowa, która mogła nawet uszkodzić budynki. I ani ta fala uderzeniowa, ani huk, który jej towarzyszył, nie miały nic wspólnego z wybuchem czy uderzeniem meteorytu.

Ewentualne uderzenie szczątków obiektu nastąpić mogło wiele kilometrów od Czelabińska. W dodatku do ziemi dotrzeć mogły zaledwie małe szczątki skały, więc nie mogły one wywołać tak potężnego huku, jak ten, który słyszymy na filmach.

Co więc stało się nad Czelabińskiem? Filmy pokazują smugi dymu wywołane przez płonący w atmosferze meteor. Jednak lecąc nad samym miastem był on na wysokości kilkudziesięciu kilometrów. Zniszczenia w samym Czelabińsku wywołał zapewne grom i towarzysząca mu fala uderzeniowa, które dotarły do ziemi z wysoka, a nie spadające na miasto kawałki materii.



Mieszkańcy regionu na Twitterze informowali o zniszczeniach. - Moje okna są rozbite, wszystko się trzęsie. Ludzie mówią, że rozbił się jakiś samolot - napisała Katia Grechannikowa. - Moje okna nie zostały zniszczone, ale myślałam, że mój dom się burzy. Potem pomyślałam, że to UFO albo trzęsienie ziemi - dodała Olga Bukrejewa. Świadkowie spekulowali, że to mógł być wojskowy myśliwiec albo wybuch rakiety, władze jednak temu zaprzeczają.



Portal Russia Today cytuje regionalnego ministra ds. sytuacji nadzwyczajnych, który jednoznacznie potwierdził, że był to deszcz meteorów.

- Żadne elektrownie nie zostały zniszczone. Deszcz meteorów nie miał również wpływu na samoloty. Wszystkie loty odbywają się zgodnie z rozkładem - poinformowało ministerstwo. Wicepremier Dmitrij Rogozin poinformował na Twitterze, że w poniedziałek spotka się z premierem Miedwiediewem, by przedstawić mu pomysły na to, jak chronić kraj przed takimi zagrożeniami.

Katastrofa tunguska 1908

Dzisiejszy deszcz meteorów budzi skojarzenia z katastrofą tunguską. 30 czerwca 1908 r. w tajdze, w środkowej Syberii, doszło do ogromnej eksplozji, która powaliła drzewa w promieniu 40 km. Było ją widać w promieniu 650 km, słychać w promieniu 1000 km. Uderzenie było tak silne, że ówczesne rosyjskie magnetometry pokazywały w jego rejonie drugi biegun północny. Do dziś nie udało się do końca wyjaśnić tej sprawy.

Zobacz także
Komentarze (365)
Zaloguj się
  • pan_zielony

    Oceniono 434 razy 270

    A za kilkaset lat będzie krążyć historyjka, że mieszkańcy obwodu czelabińskiego zostali ukarani za rozpustę i sodomię.

  • leszekzgd

    Oceniono 485 razy 235

    Powołać komisję najlepiej z Maciarewiczem i Fotygą. Dołączyłbym i Gowina.

  • syngefco

    Oceniono 254 razy 208

    Deszcz meteorytów serdecznie zapraszamy na ul Wiejską w Warszawie.

    Pozdrawiam
    Podatnik

  • dodgethis

    Oceniono 244 razy 196

    Jedna z lokalnych agencji informacyjnych donosi o mieszkańcach wioski uralskiej, którzy w kraterze po niewielkim meteorycie znaleźli niemowlę.

  • uzzysan

    Oceniono 183 razy 117

    To mniejsze skały towarzyszące dzisiaj przejściu blisko Ziemi dużej planetoidy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje