Kurski o swoim rzekomym romansie: "Jacek Kurski jest wyjęty spod prawa..."

13.02.2013 21:21
- Kochanki już obalały polityków... - zaczęła Monika Olejnik w rozmowie z Jackiem Kurskim, którego "NIE" posądziło o ukrywanie romansu z asystentką. - To jest sytuacja, z którą nie mam nic wspólnego - odpowiedział jej europoseł. - Widać, że Jacek Kurski jest wyjęty spod prawa. Jeżeli jest możliwość przyłożenia mi, to się to robi - ubolewał polityk.
W ubiegłym tygodniu "NIE" opublikowało wymianę listów z europosłem Jackiem Kurskim. Korespondencja dotyczyła życia prywatnego polityka. Z materiału można było wywnioskować, że dziennikarze zamierzali napisać o domniemanym romansie Kurskiego. Sąd na wniosek adwokatów Kurskiego publikację zablokował.

- W Polsce wielokrotnie stosowano zakaz sądowy. Tylko raz ten zakaz złamano. To się stało w moim przypadku. Widać, że Jacek Kurski jest wyjęty spod prawa. Jeżeli jest możliwość przyłożenia mi, to się to robi - ubolewał polityk w dzisiejszej "Kropce nad i".

"Trzeba pisać prawdę"

Zdaniem eurodeputowanego Solidarnej Polski "media mogą pisać o wszystkim, co ma wpływ na sprawy publiczne". - A posiadanie kochanki ma wpływ na sprawy publiczne? - dopytywała Monika Olejnik. - Jeżeli ma wpływ, to można pisać. Ale przede wszystkim trzeba pisać prawdę - odparł Kurski.

"Sam zrobił sobie krzywdę", "Przekombinował". Twitter o Kurskim>>

O rzekomym romansie europoseł mówi: - To jest sytuacja, z którą nie mam nic wspólnego. Stanąłem przed następującym dylematem: albo w minimalnym zakresie ograniczyć debatę publiczną, albo chronić dobro wyższego rzędu, tzn. prawo do prywatności, godności osób, które nie mają możliwości bronić się w mediach. Chodzi o moją rodzinę, dzieci oraz dyrektor mojego biura - podkreślił Kurski.

Dodał też, że sam ma "grubą skórę". - Wielokrotnie stawałem wobec nieprawdziwych oskarżeń. Wytrzymam wiele, ale nie pozwolę na to, żeby poprzez formowanie nieprawdziwych, kłamliwych zarzutów godzono w dobra osobiste osób, które bronić się nie mogą - mówił.

"Mam swoje przypuszczenia, kto za tym stoi"

Prowadząca program przypomniała europosłowi, że w 2005 r. sam ujawnił, że dziadek Donalda Tuska w czasie II wojny światowej służył w Wehrmachcie. - Polskie prawo chroni prywatność i spraw intymnych. Ale prawo nie musi chronić informacji publicznej na temat tego, kto, w jakiej formacji, w czasie wojny służył. Wehrmacht był formacją publiczną - mówił.

Kurski zaznaczył, że pozwał dwie gazety, które pisały o jego rzekomym romansie. - Pozwałem "NIE", pozwałem "Fakt", którego paparazzi jeżdżą za mną i za dyrektor mojego biura. Dyrektor mojego biura również pozwała "Fakt" - poinformował. - Mam swoje przypuszczenia, kto za tym stoi, ale nie chce tego ujawniać - dodał.

Olejnik przywołała też wpisy na Twitterze o tym, że Kurski miałby się rozwodzić. - Nic mi na ten temat nie wiadomo. Nie rozmawiam o sprawach prywatnych publicznie - uciął.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (169)
Zaloguj się
  • fakiba

    Oceniono 566 razy 544

    To że Kurski mówi prawdę o romansie musi być prawdą przecież on jest znany z prawdomówności tak samo jak z przestrzegania przepisów ruchu drogowego zawsze niewinny i prześladowany

  • fakiba

    Oceniono 510 razy 496

    Panie pośle pańska rodzina wbrew temu co pan mówi może się bronić w każdej chwili bronić to się nie może dziadek pana Tuska i wielu innych siłą wcielonych do Wehrmachtu a którzy już nie żyją

  • tadjask

    Oceniono 304 razy 298

    trzeba mieć honor by załatwić cokolwiek honorowo

  • tadjan

    Oceniono 287 razy 275

    200 zł dam na tace i rozgrzeszenie gotowe..... nieprawdaż skunksie?

  • spluwa-orginal

    Oceniono 94 razy 90

    2+2 = to warto przeczytac :

    www.se.pl/wydarzenia/kraj/asystentka-waletuje-u-kurskiego_168816.html

  • dyskootantka

    Oceniono 78 razy 74

    Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Jajcuś przynajmniej może się bronić, w przeciwieństwie do dziadka Tuska czy Przewoźnika w trakcie konkursu na szefa IPN-u.

  • albin11

    Oceniono 98 razy 70

    Panie kurski, bardzo negatywnie ocenilem artykul nr 6/2013 tygodnika NIE i jego żalosną obrone tydzien pozniej, ze względu na sugestie (informacje?) dotyczace p. Anny P. Ani p. Anna, ani jej, ani panska rodzina nie sa osobami publicznymi. Wszelkie prasowe informacje ich dotyczace swiadcza o żenującym poziomie etycznym i zawodowym autorow. Na internetowych forach okreslilem ich mianem szmatlawych pismakow najgorszego sortu. Ale, jeżeli nie broni pan p. Anny ani osob które umoczyl pan w tę aferę, a jedynie drze szaty na temat swojej krzywdy, to powiem panu, ze ogolnie, jest pan postrzegany jako jedna z najwiekszych kanalii polskiej sceny politycznej. Nie dziwię się, że ogromna większość internautów, nie oceniając jego etycznych aspektów, przyklasnęła szmatławemu artykułowi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje