"Die Welt": Polska i Litwa były jak syjamskie bliźniaki. Dziś nie ma mowy o historycznym pojednaniu

13.02.2013 17:35
Algirdas Butkevieius i Donald Tusk

Algirdas Butkevieius i Donald Tusk (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Tuż przed wizytą prezydenta Komorowskiego na Litwie i wizytą litewskiego premiera w Polsce niemiecka prasa omawia trudne relacje Polski i Litwy. "O historycznym pojednaniu czy o euforii nikt jeszcze nie chce mówić. (...) Litwini oceniają wspólną przeszłość historyczną jako okres polskiej dominacji. Dla wielu Polaków obszar Litwy natomiast to przede wszystkim utracone Kresy Wschodnie" - czytamy.
Z wizyta w Warszawie przebywa dziś premier Litwy Algirdas Butkevieius, z kolei w sobotę do Wilna jedzie prezydent Bronisław Komrowski, by wziąć udział w obchodach Dnia Odrodzenia Państwa Litewskiego.

"Welt Online" zamieszcza obszerny artykuł pod tytułem "Dawne mocarstwo między Niemcami a Rosją" w związku z pierwszą wizytą premiera Litwy Algirdasa Butkevieiusa w Polsce po niedawnej wizycie szefa litewskiego MSZ.

Dziennik przypomina, że Rzeczpospolita Obojga Narodów "była swojego czasu jednym z największych tworów państwowych Europy". Dziennik pisze o "krwawym sąsiedztwie" Polski i Litwy w XX wieku, którego charakter dopiero teraz zaczyna się zmieniać. Dowodem na to jest "objęcie przez Polaka litewskiego resortu". Mowa jest o ministrze energetyki Jarosławie Niewierowiczu.

"Die Welt" przypomina konflikt między Polską a Litwą na tle m.in. pisowni polskich nazwisk czy polityki wobec mniejszości polskiej na Litwie, a także wrogie nacjonalistyczne napisy na dwujęzycznych tablicach w regionie północno-wschodniej Polski. "Polska miała wzdłuż całej wschodniej granicy przez 20 lat najtrudniejsze relacje z sąsiadami, a także z partnerem unijnym Litwą. Lecz w 2012 roku stało się coś, czego nikt nie uważał za możliwe".

Kiedyś syjamskie bliźniaki, dziś za wcześnie na normalne relacje

Dziennik opisuje sześcioprocentowe zwycięstwo wyborcze Akcji Wyborczej Polaków na Litwie umożliwiające jej uczestnictwo w rządzie. Przedstawiciel tej partii Jarosław Niewierowicz przejął "politycznie szczególnie ważny w regionie resort energetyki" - zauważa dziennik. "W tym tygodniu przyjedzie z pierwszą wizytą do Warszawy nowy przywódca litewskiego rządu Algirdas Butkevieius, wszystko wskazuje na ogólne odprężenie obustronnych relacji. Lecz o historycznym pojednaniu czy o euforii nikt jeszcze nie chce mówić. Zbyt duża jest różnica w wielkości obu krajów: 38 mln mieszkańców liczy Polska, 3 mln - Litwa. I zbyt blisko oba narody, jak syjamskie bliźniaki, były ze sobą w przeszłości spojone, aby mogło ukształtować się z tego natychmiast normalne sąsiedztwo".

Gazeta przypomina dzieje Polski i Litwy od roku 1386 i wskazując na epokę jagiellońską, wyjaśnia genezę obecnej sympatii Polski do federacji pokojowo żyjących obok siebie państw. "Tymczasem oba narody zrzuciły z siebie po wielu latach ciągłego oporu jarzmo sowieckiego panowania. I na tym kończy się wspólnota losów. Litwini, których cechuje silna świadomość narodowa, oceniają wspólną przeszłość historyczną jako okres polskiej dominacji. Dla wielu Polaków obszar Litwy natomiast to przede wszystkim utracone Kresy Wschodnie, ojczyzna polskiego wieszcza Adama Mickiewicza, którego rodzinne strony należą obecnie do Białorusi".

Niemiecka prasa wskazuje też skuteczność premiera Tuska w sytuacji partyjnych konfliktów i wspomina o pontyfikacie Jana Pawła II w kontekście abdykacji Benedykta XVI - więcej >>>

Tekst pochodzi z serwisu Deutsche Welle.



Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (121)
Zaloguj się
  • drugi-krzych

    Oceniono 2 razy 0

    Po co to cale gadani, Litwini to nasi bracia, ja ma tylko sympatie do nich. A ta cala polityka chce tylko zepsuc relacje miedzy zyklymi ludzmi z ulicy.

  • barbaramd

    Oceniono 4 razy 2

    Zostawmy tych Litwinów z ich bałtowskim ciężkim myśleniem. Nie rozumieją otwarcia Europy. A całe dziedzictwo kulturowe Litwy to dorobek pokoleń Polaków. Oni to wypierają, jak moga.

  • valski

    Oceniono 4 razy 4

    Zgoda zgodą,a polski minister Radosław Sikorski nie powinien siadać na Liwie za stołem z
    napisem Radoslavis Sikorskis.
    To ewidentna prowokacja gospodarzy.

  • prawdziwyklecha

    0

    Jak już ktoś mądrze wcześniej napisał , przeszłości nie zmienimy ale możemy razem budować przyszłość , problem tylko w tym że na Litwie hak i w Polsce rządzą podobne tępe i zakompleksione kołtuny .

  • 18261826www

    0

    Na wschodzie jedyny powazny kraj to Rosja.Przeszlosci nie zmienimy ,ale mozemy razem budowac przyszlosc.
    My i Rosjanie mozemy zyc dobrobycie i wszystko zalezy od nas samych.

  • peem

    Oceniono 1 raz 1

    Dziwaczny kraik, kiedyś tak blisko związany z Polską więzami krwi. Szkoda, że Litwini, dziś już nic nie znaczący ani w Unii Europejskiej, ani w całej Europie, przyjęli strategię "mamy Polskę w d*pie". Zacofani,zakompleksieni, bezradni wobec wyzwań współczesnego świata, leczą swoje wyimaginowane urazy zemstą na polskich nazwiskach. I tylko Wilna żal, bo ci prymitywni Żmudzini nie doceniają wspólnej historii i nie chcą dostrzec, że gdyby nie Korona, to dzisiaj byliby drugą Białorusią. A zresztą może i są Białorusią Unii Europejskiej?

  • rozterka47

    Oceniono 1 raz 1

    Gdyby państwa Europy Wschodniej były mądre, to by ze sobą współpracowały . Czasy się zmieniły , a przeszłośc nie powinna zaburzac oglądu terazniejszości i zmian jakie ona niesie.

  • szczuras99

    Oceniono 4 razy -2

    Polakow nie tylko sasiedzi nie lubia , jestesmy jednym z najbardziej nielubianych narodow w Europie i wcale sie temu nie dziwie .

  • rt-z

    Oceniono 1 raz 1

    Alez podporzadkowanie Wilna Polsce mialo na celu oddac je Litwie, a nie Sowietom! Polska zna sile Litwy, Ruskie ja zjedza. Zatem Wilno stanowilo granice - wara od Litwy, Lotwy, Estonii.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX