"Dzięki za 16 lat, a teraz p... się". Komandos, który zabił ben Ladena, pozostawiony sam sobie

12.02.2013 07:51
Pakistan. Dom w Abbottabadzie, gdzie zginął Osama ben Laden

Pakistan. Dom w Abbottabadzie, gdzie zginął Osama ben Laden (Fot. Anjum Naveed AP)

Duży szum w mediach wywołały relacje byłego komandosa Navy Seals, który brał udział w obławie na Osamę ben Ladena. "Strzelec", jak przedstawia się dla zachowania anonimowości, twierdzi, że to on zabił Osamę. Jak mówi, teraz jest pozbawiony opieki zdrowotnej, wsparcia finansowego i ochrony. "Dzięki za 16 lat. A teraz p... się" - podsumowuje w cytowanym przez "Guardiana" wywiadzie sposób, w jaki ponoć potraktowała go amerykańska armia.
"Strzelec" był członkiem oddziału Navy Seals, który brał udział w akcji w Pakistanie. Najprawdopodobniej jest ostatnią osobą, która widziała Osamę ben Ladena żywego. Twierdzi, że to on zabił najbardziej poszukiwanego terrorystę świata, trzykrotnie strzelając mu w głowę. Teraz w mediach skarży się, że amerykańska armia pozostawiła go samego sobie. W cytowanym przez "Guardiana" wywiadzie mówi, że po akcji w Abbottabad czuł się wypalony i zdecydował się odejść na emeryturę trzy lata przed ukończeniem dwudziestoletniej służby. Dlatego nie przysługuje mu właściwie nic.

Lepiej zginąć, niż przeżyć

"Strzelec" twierdzi, że jego rodzina byłaby w znacznie lepszej sytuacji, gdyby zginął w Pakistanie. - Byliby pod opieką. Wiedziałbym, że dzieci mają opłaconą naukę w college'u - powiedział. Tymczasem jako żołnierz, który wcześniej odszedł ze służby, został pozbawiony państwowego ubezpieczenia zdrowotnego. Za leczenie wszystkich dolegliwości, które są efektem kilkunastu lat służby i ciężkich treningów, musi teraz płacić z własnej kieszeni.

Były komandos zarzucił też amerykańskiej armii, że nie gwarantuje bezpieczeństwa jemu i jego rodzinie. Liczył na wzmocnienie ochrony domu. - Mogli zainstalować jakieś wzmocnione drzwi, czujniki czy coś. Ale nie zrobili absolutnie nic - podsumowuje.

Komandos jak członek mafii

"Strzelec" skarży się też na trudności z przystosowaniem się do cywilnego życia. Jego zdaniem armia powinna zaproponować mu wsparcie w odnalezieniu się w nowej sytuacji. Tymczasem jedyne, co mu zaproponowano, to - jak twierdzi - udział w programie ochrony świadków, jaki stosuje się wobec członków mafii, którzy decydują się na współpracę z policją. Zaoferowano mu nową tożsamość - miał zostać kierowcą ciężarówki rozwożącej piwo w Milwaukee.

Zach Iscol, były kapitan marynarki wojennej, który prowadzi program wsparcia dla weteranów przechodzących do cywila, twierdzi, że "Strzelec" nie powinien jednak mieć większych kłopotów ze znalezieniem pracy. - Jako operator Navy Seals posiada wiele poszukiwanych na rynku pracy umiejętności, ma też zdolności przywódcze. Wiele firm na pewno chętnie z nich skorzysta - stwierdził Iscol.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (114)
Zaloguj się
  • ulla_lingsztat

    Oceniono 1 raz 1

    Dzisiaj słyszałem w telewizji jak ten gostek się wypowiada, moim zdaniem na 100% mitoman - teraz pewnie chce forse zrobić na opowiadaniu swoich bajek...

  • harryjohns

    0

    Normalka.

  • usmiech_prezesa

    Oceniono 3 razy 1

    Jesli to prawda to jest to tylko kolejna kompromitacja "wolnosci i demokracji" ktora nie wynagradza swoich katow wykonywujacych bezprawne wyroki.

  • blski

    Oceniono 2 razy 2

    Wypisal sie z wojska na 3 lata przed czasem gdy otrzymalby wszystkie te dobre rzeczy o ktorych teraz mowi. Nalezy zastanowic sie dlaczego czekal spokojnie przez 17 lat i wkrotce po swym "bohaterskim" czynie z tego zrezygnowal. Najprawdopodobniej chcial zrobic kariere jako zabojca Osamy ben Ladena na co wojsko by niepozwolilo, byc moze ktos mu to obiecal. Skoro sie nieudalo to zrzuca wine za wlasna glupote na sztywne przepisy, o ktorych sam dobrze wiedzial, jak tez przed zwolnieniem wielokrotnie go o tym ostrzegano.
    Moznaby dojsc do wniosku, ze czlowiek ten do najmadrzejszych nie nalezy i teraz trudno mu sie pogodzic z faktem, ze jego zdolnosci sa na poziomie kierowcy rozwozacego piwo w Milwaukee.
    Mozna miec nadzieje, ze policja rzeczywiscie bedzie miala go po intensywna opieka zeby z frustracji nie zamordowal kilku osob (pewnie dlatego w amerykanskim parlamencie dyskutuja ograniczenia wielosobowych magazynkow broni palnej. To juz jest pewien postep zamiast 72 tylko pieciu).

  • pismaki_klamia

    Oceniono 1 raz 1

    W USA prawie co godzinę jakiś weteran popełnia samobójstwo (22 dziennie).
    Wkrótce to środowisko oraz ich rodziny "podziękują" bandzie Romneya, Cheneya, Bushów, Milejkowskiego, Baraka i reszcie z PNAC (obecnie FDD) i Likudu za wywołanie "wojny z terroryzmem".
    Już bardzo niedługo.
    Oliwa sprawiedliwa....

  • topiramax

    Oceniono 2 razy 0

    Wierzyć się nie chce...palanty...tak potraktować patriotę...dziadostwo w tych Stanach takie jak ...u nas.

  • ptak57

    Oceniono 3 razy -3

    Czytam i czytam te komentarze i nie mogę wyjść z podziwu. Czyżby szare komórki też były wyłącznie na receptę ? Pewnie dlatego tak nasz "kochają" w świecie za tą naszą cudowna zdolność bezinteresownej zawiści i identycznego dokopania, ot tak, dla samego kopania.

  • sselrats

    Oceniono 5 razy 5

    Postawa roszczeniowa jak z Polski. A moze to Polak z pochodzenia.

    1. Gostek odchodzi ze sluzby przed emerytura - nie musi sluzyc jeszcze trzech lat.
    2. Dostaje robote jako zawodowy kierowca - nie musi sam szukac pracy.
    3. Jeszcze mu zle.

  • pumpernik

    Oceniono 3 razy 3

    Domniemane przekleństwa, domniemanego zabójcy, domniemanego wroga Ameryki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje