"Rzeczpospolita": Brzoza w Smoleńsku złamana prawie 3 m wyżej, niż w raporcie Millera

09.02.2013 07:32
Inż. Piotr Lipiec z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych pokazywał fotografię brzozy, w którą tuż przed katastrofą uderzył prezydencki tupolew.
Na zdjęciu (zbliżenie z lewej - fot. Sławomir Kamiński) wykonanym w Smoleńsku zaraz po tragedii z 10 kwietnia 2010 r. widać wyraźnie fragmenty skrzydła samolotu wbite w drzewo. Przeczy to teorii prof. Wiesława Biniendy, czołowego doradcy zespołu Macierewicza, że samolot w ogóle o brzozę nie zahaczył

Inż. Piotr Lipiec z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych pokazywał fotografię brzozy, w którą tuż przed katastrofą uderzył prezydencki tupolew. Na zdjęciu (zbliżenie z lewej - fot. Sławomir Kamiński) wykonanym w Smoleńsku zaraz po tragedii z 10... (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Według pomiarów biegłych powołanych przez wojskowych śledczych brzoza, o którą miał skrzydłem zahaczyć Tu-154M, jest złamana prawie 3 metry wyżej, niż napisano w raporcie komisji Millera - ustaliła rp.pl. Jak poinformował kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, drzewo zostało złamane na wysokości 7 metrów i 70 cm.
W raportach rosyjskiego MAK i polskiej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego napisano, że brzoza została złamana na wysokości około 5 metrów nad powierzchnią gruntu. - Wysokość uderzenia zawarta w raporcie naszej komisji została określona na podstawie pomiarów przeprowadzonych przez członków KBWLLP, którzy przebywali w Smoleńsku - zapewnił rp.pl Maciej Lasek, który był zastępcą przewodniczącego tamtej komisji.

Różnice także w grubości drzewa

Wątpliwości pojawiają się również przy grubości drzewa. Raport Millera stwierdza, że w miejscu złamania średnica pnia wynosiła 30-40 cm. NPW twierdzi, że w tym punkcie drzewo miało średnicę 52 cm. - Te rozbieżności muszą wynikać z faktu, że drzewo na początku nie zostało dokładnie zmierzone, a jego parametry oszacowano - mówi rp.pl dr Jan Łukaszkiewicz z Katedry Architektury Krajobrazu ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Zespół Macierewicza: Samolot leciał wyżej

Wysokość, na której złamała się brzoza, miała znaczenie w wyznaczeniu trajektorii lotu przedstawionej w raporcie Millera. Zespół parlamentarny ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, kierowany przez Antoniego Macierewicza z PiS, przedstawia obliczenia, według których drzewo nie mogło złamać skrzydła. Ich zdaniem samolot leciał wyżej, a nawet gdyby doszło do kontaktu, to nie spowodowałby on oderwania końcówki skrzydła. Zespół sugeruje, że katastrofa mogła być tak naprawę zamachem. Na kolejnych spotkaniach z zainteresowanymi eksperci Macierewicza przekonują, że na pokładzie samolotu doszło do dwóch wybuchów. Wcześniej sugerowali, że na lotnisku w Smoleńsku mogło dojść do wytworzenia sztucznej mgły.

Rząd: Nie ma potrzeby wznawiania prac komisji Millera

Strona rządowa utrzymuje, że ws. przyczyn katastrofy nie ma nowych faktów, które dawałyby podstawy do wznowienia działań. Informacje te potwierdzili na ostatnim spotkaniu w "Gazecie Wyborczej" eksperci związani z zespołem Jerzego Millera.

Potrzeby wznawiania prac komisji Millera nie widzi też rzecznik rządu, Paweł Graś.- Przyczyną katastrofy nie było zderzenie z brzozą, ale zejście Tu-154M poniżej minimum - podkreślił dzisiaj w RMF FM. - W tej chwili pracujemy nad formułą, w której możliwe byłoby działanie zespołu Macieja Laska. Wkrótce będzie jego konferencja ze specjalistami. Będzie możliwość reakcji na teorie, które się pojawiają - zapowiedział rzecznik rządu.

Więcej na stronie "Rzeczpospolitej" >>

Zobacz także
Komentarze (765)
Zaloguj się
  • eend

    Oceniono 753 razy 505

    Jasne, przecież od początku było wiadomo, że złamanie nastąpiło między 5 a 6 sękiem a nie jak podali między 8 a 9. Ten dziewiąty był szerszy i miał więcej wgłębień a sęk 5 miał wybrzuszenia charakterystyczne dla śladów po wybuchu helu i atomu. Tak samo gałązki, te które miały listki zostały ich pozbawione a siła odrzutu te listki odrzuciła na niżej położone połoniny i plaża była czysta temperatura wysoka tak , że opalało się cudownie tylko fale były zbyt duże i czułem się niekomfortowo bo nie umiem pływać a jeszcze Jaśka powiedziała, że jej się chce strasznie pić i szukała zagubionej piłki,,,,,,,

  • c.t.k

    Oceniono 274 razy 184

    Brzoza-brzozą,ale czy dowódcy rodzajów sił zbrojnych i szef sztabu nadal latają jednym samolotem?Może zamiast tuczyć i tak już nadmiernie wypasione klechy kolejny rząd zdobędzie się na odwagę i kupi nowoczesny samolot?.

  • widz102

    Oceniono 313 razy 167

    No i całe 'modelowanie' Biniendy psu pod ogon. Samolot mógł stracić skrzydło, wywinąć orła i pirzgnąć o ziem bez nijakiego poślizgu czyli z prędkością na pewno większą niż biniendowe 35km/godzinę. Ciekawe, co teraz ów kabareciarz wymyśli?

  • zonzonel

    Oceniono 202 razy 146

    5 metrów i 30-40cm = wypadek
    7 metrów i 50-60cm = zamach
    To pomyłka stulecia, powołać komisję śledczą.

  • mic234

    Oceniono 183 razy 141

    "drzewo na początku nie zostało dokładnie zmierzone, a jego parametry oszacowano - mówi rp.pl dr Jan Łukaszkiewicz z Katedry Architektury Krajobrazu ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie."

    Rzeczywiście do wydania takiej opinii trzeba wybitnego eksperta.

  • jasna0

    Oceniono 164 razy 120

    a przecież Macierewicz mówił, że tam nie było żadnej brzozy, to już nic nie rozumiem, była ta brzoza, czy jej nie było, a panu doktorowi ( z Filmu Gargasowej) wydawało się tylko, że pod nią układał resztki samolotu , czyżby to były tylko układane puzzle?

  • paastafarai

    Oceniono 79 razy 59

    Jakby na brzozę nie patrzeć to samolotem we mgle po lesie się nie lata...

    ale wiadomo, że wielu by mocno chciało odkryć, że to musiał być zamach

    a tutaj też był zamach?
    pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotnicza_w_Miros%C5%82awcu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje