6-godzinna akcja ratunkowa GOPR. Uratowano 40-letniego turystę

08.02.2013 06:15
Akcja ratunkowa

Akcja ratunkowa (Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta)

Po ponad sześciu godzinach zakończyła się akcja ratownicza Podhalańskiej i Krynickiej Grupy GOPR. Około 16.30 ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego otrzymali zgłoszenie, że w rejonie Czeremchy znajduje się wychłodzony mężczyzna.
40-letni turysta z okolic Krakowa wybrał się niebieskim szlakiem na Przehybę. - Do wycieczki był dobrze przygotowany, poruszał się na rakietach śnieżnych, jednak brakło mu sił, czyli przecenił swoje możliwości - mówi szef wyprawy Podhalańskiej Grupy GOPR ratownik Tomasz Zachwieja.

Mocno wychłodzonego mężczyznę znalazła wędrująca do schroniska kobieta, która jak relacjonują ratownicy, "bardzo dobrze zaopiekowała się tym panem". - Została przy nim do końca akcji, dała mu ciepłe pakiety, jakieś ubranie, rozpaliła ognisko - przez to nie wychłodził się do końca - dodaje Tomasz Zachwieja.

Na ratunek, brnąc w głębokim śniegu, z pomocą skuterów śnieżnych, wyruszyły dwie grupy ratowników. Grupa Podhalańska wyruszyła niebieskim szlakiem ze Szczawnicy, druga Krynicka grupa wyruszyła ze schroniska na Przehybie. Po mniej więcej czterech godzinach ratownicy dotarli do poszkodowanego.

Po udzieleniu turyście niezbędnej pomocy został przetransportowany do Szczawnicy, gdzie został przebadany przez lekarza. W Pieninach panują bardzo trudne warunki do uprawiania turystyki. Pokrywa śniegu sięga 80 cm, jednak wiejący wiatr utworzył zaspy dochodzące do prawie dwóch metrów. Szlaki są nieprzetarte, często niewidoczne, jedyną możliwością w miarę bezpiecznego poruszania się są narty skitourowe lub rakiety śnieżne. Jednak najważniejszy pozostaje umiar i realna ocena swoich możliwości.

Zobacz także
Komentarze (51)
Zaloguj się
  • lodzermensz1

    Oceniono 94 razy 80

    To stosunkowo prosta trasa. W normalnych warunkach całkiem przyjemna wycieczka. Człowiek miał potrzebny sprzęt. Nie był to młokos - jeśli 40-latek w rakietach idzie o tej porze roku na Przehybę, to można podejrzewać, że nie pierwszy raz robi podobne rzeczy i wie co robi. Okazało się, że się przeliczył.
    Ja tutaj nie widzę w ogóle porównania do akcji w Bieszczadach. Tutaj nie ma mowy o błędach tego człowieka, jakie tam były ewidentne dla każdego, kto ma pojęcie o górach. Facet po prostu nie dał rady - to się zdarza. Może miał gorszy dzień...

  • czarny.muminos

    Oceniono 31 razy 21

    to sa ochotnicy Ci ratownicy, wiec po to tam poszli zeby ratowac własnie takich ludzi , no ludzie

  • roztoka

    Oceniono 7 razy 3

    To co wyrabiają Polacy na górskich szlakach, czy zimą, czy latem, to gó...arzeria, ku...two i podłość. Wychodzi jeden z drugim na szlak w sposób bezmyślny, bez przygotowania i odpowiedniego nastawienia mentalnego. Z egocentrycznym założeniem, że jak się zmęczy, spoci, zaboli noga albo brzuszek, wezwie sobie frajerów na pomoc, którzy będą go dźwigać Przecież to sama przyjemność, jak się tobą będą opiekować. Przeczytajcie sobie kronikę TOPR, jak to wzywani są ratownicy nawet na spacerowym szlaku z Kalatówek do Doliny Kondratowej ! ! !

    Niestety, DZIAŁANIA TOPR i GOPR W DUŻEJ CZĘŚCI PRZYCZYNIAJĄ SIE DO MASOWEJ DEMORALIZACJI POLAKÓW.

    Żeby położyć temu kres należy jak najszybciej wprowadzić OPŁATY ZA AKCJĘ RATUNKOWĄ. Zaczynając choćby od ...n i s k i c h...o p ł a t.

    Niewątpliwie będą opory, bo niektórym zależy na demoralizacji Polaków, ale argument niskich opłat na początek, na okres powiedzmy 5 lat, powinien przeważyć.

  • hare-hare

    Oceniono 7 razy 3

    to był podryw na wyziębienie ,pewnie GOPR popsuł mu plany

  • krak.ers

    Oceniono 9 razy 3

    Przepraszam, ale czy mi sie wydaje, czy ta wiadomosc z wczoraj dotyczy tego samego zdarzenia? Bo jesli tak, to gratulacje - nawet liczba ludzi i miejsce sie zgadza...
    krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,13365718,Ratownicy_odnalezli_turystow__Jedna_osoba_mocno_wychlodzona.html

  • pawel.ccc

    Oceniono 4 razy 2

    Najpierw piszą że "Mocno wychłodzonego mężczyznę znalazła wędrująca do schroniska kobieta" a potem " Na ratunek, brnąc w głębokim śniegu, z pomocą skuterów śnieżnych, wyruszyły dwie grupy ratowników. Grupa Podhalańska wyruszyła niebieskim szlakiem ze Szczawnicy, druga Krynicka grupa wyruszyła ze schroniska na Przehybie. Po mniej więcej czterech godzinach ratownicy dotarli do poszkodowanego. "

    To jak było naprawdę ? "śnieg po pas a my w owies" ?

  • byrcyn11

    Oceniono 26 razy -2

    A nie lepiej było pójść spacerkiem po tropach tej pani ? ;-)

    "Na ratunek, brnąc w głębokim śniegu, z pomocą skuterów śnieżnych, wyruszyły dwie grupy ratowników. "

  • szpak.nie

    Oceniono 73 razy -23

    A co było dalej między tą parą pobrali się, czy moze w wolnym związku zyli, a może wstąpili do zakonu, albo moze stali się syjonistami i wyjechali, a może ocalony okazał się prorokiem, założył własny kościół, zgromadził kilka milionów wyznawców na całym świecie, wydał Najnowszy Testament, który stał się bestsellerem, albo może był bezrobotnym, a kobieta była ajentką Żabki i zatrudniła go jako sprzedawcę, albo może nie była ajentką, ale miała dwa bilety do Londynu, w jedną stronę i słuch o nich zaginął? Jak to się potoczyło?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje