Pierwsza w Europie. Fenomen Anny Grodzkiej [W 5 PUNKTACH]

Polska - jeden z najbardziej konserwatywnych krajów w Europie - dwa lata temu zyskał pierwszą na kontynencie transseksualną posłankę. Dziś Anna Grodzka ma szansę zostać transseksualnym wicemarszałkiem parlamentu. Pierwszym na świecie. Na czym polega jej fenomen? Oto sylwetka Grodzkiej w pięciu punktach.
1. Pełna otwartość.
Anna Grodzka jest pierwszą transseksualną osobą, która tak otwarcie mówiła o swojej tożsamości i zmianie płci. Oczywiście, już wcześniej tematyka transseksualizmu była w Polsce obecna. Na zmianę płci zdecydował się m.in. jeden z działaczy "Solidarności", który z Marka Hołuszki stał się Ewą Hołuszko. Zasięg reportażu, którego stał się bohaterem, był jednak nieporównywalnie mniejszy od wpływów Anny Grodzkiej.

Już jako Krzysztof Bęgowski obecna posłanka otwarcie mówiła o tym, że czuje się kobietą. Jeszcze przed korektą płci Grodzka znalazła się w gronie założycieli Fundacji Trans-Fuzja, której celem jest propagowanie wiedzy o zaburzeniach tożsamości płciowej i walka o prawa mniejszości seksualnych. Jednym z projektów fundacji jest dokument "Trans-akcja". Nakręcony przez HBO ponadgodzinny film pokazywał proces przemiany Marka Bęgowskiego w Annę Grodzka. Twórcy pojechali z nią do Bangkoku, gdzie przechodziła operację zmiany płci. Dokumentowali też trudne wizyty w sądzie i codzienne życie osoby, która wówczas znajdowała się jeszcze między kobiecością a męskością.

2. Pierwsza transseksualna osoba w parlamencie.
To dzięki Grodzkiej Polska jest pierwszym krajem europejskim, w którym osoba transseksualna po korekcie płci została wybrana do parlamentu. Wcześniej taki przypadek zdarzył się jedynie w Nowej Zelandii, gdzie w 2002 r. w mandat zdobyła Georgina Beyer. We włoskim parlamencie zasiadał natomiast polityk, który, choć nie poddał się korekcie płci i nie zmienił dokumentów, deklarował się jako kobieta i w takiej roli funkcjonował. Obie te osoby wycofały się już z polityki i w związku z tym Anna Grodzka pozostaje jedyną transseksualną posłanką na świecie.

Nieznana szerzej Grodzka zdobyła mandat w okręgu krakowskim, wchodząc do Sejmu z pierwszego miejsca na liście Ruchu Palikota. Głosowało na nią 19 451 osób. To imponujący wynik, jeśli weźmie się pod uwagę, że znany i ubiegający się o reelekcję Jarosław Gowin zdobył w tym samym okręgu nieco ponad 60 tys. głosów.

2. Wielki błąd SLD.
Sukces Anny Grodzkiej w wyborach w 2011 r. okazał się wielka porażką Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wcześniej transseksualna działaczka społeczna była członkinią tej partii, należała też do związanego z SLD Stowarzyszenia Ordynacka. Jednak w Sojuszu sprawy kobiet i mniejszości seksualnych były traktowane jak dodatek do programu, a nie jego istotny element. Anna Grodzka nie mogłaby też liczyć na eksponowane miejsce na liście wyborczej. Dlatego zgodziła się na propozycję Ruchu Palikota i została "jedynką" w okręgu krakowskim. Konsekwencją było wykluczenie jej z szeregów SLD.

Podobna sytuacja spotkała Wandę Nowicką, której SLD gwarantował miejsce w pierwszej trójce, a ostatecznie zaproponował 4. pozycję na liście. Również ona weszła do Sejmu z Ruchem Palikota. Sukces RP, który został trzecią siłą w parlamencie - i sukces Grodzkiej - pokazał, że Sojuszowi nie udało się wypracować formuły nowoczesnej lewicy, w której znajduje się miejsce na prawa mniejszości seksualnych, feminizm i liberalizm obyczajowy.

4. Pracowita posłanka.
Polityczni przeciwnicy zarzucali Annie Grodzkiej, że robi karierę na swojej odmienności i jest cynicznie wykorzystywana przez Janusza Palikota w politycznych rozgrywkach. Mało kto zwracał uwagę, że Grodzka od kilku lat działała społecznie i była znana w krakowskim środowisku organizacji pozarządowych.

Ci, którzy spodziewali się po niej politycznych happeningów i obyczajowych prowokacji, muszą być rozczarowani. Po ponad roku obecności w Sejmie posłanka Grodzka wypracowała sobie opinię osoby pracowitej i zrównoważonej. Nie angażuje się w personalne spory, unika kontrowersyjnych wypowiedzi. Annie Grodzkiej nie można też zarzucić lenistwa, ma jedne z lepszych statystyk wśród posłów: wzięła udział w 93 proc. głosowań, aktywnie pracuje w trzech komisjach i czterech zespołach. Właśnie opracowała projekt ustawy o zmianie płci.

5. Znów na pierwszym planie.
Nieco ponad rok temu kontrowersje budziła decyzja Wandy Nowickiej, by w oficjalnych dokumentach i wystąpieniach nazywać ją "wicemarszałkinią". Dziś dyskusja toczy się nt. tego, czy "wicemarszałkinią" powinna pozostać znana działaczka feministyczna, czy ma ją na tym stanowisku zastąpić transseksualna posłanka. A to wszystko w parlamencie kraju, który uchodzi za jeden z bardziej konserwatywnych w Europie.

Perspektywa, że jedną z najbardziej eksponowanych funkcji w parlamencie mogłaby pełnić osoba transseksualna, jest dla wielu posłów trudna do przyjęcia. I choć wiele wskazuje, że kandydatura Grodzkiej jest elementem gry politycznej Palikota, sytuacja stała się trudnym sprawdzianem dla parlamentarzystów. Politycy podkreślają więc, że to nie transseksualizm stanowi problem. Szukają innych argumentów i pretekstów, by wybrnąć z tej sytuacji i ukryć ewentualne uprzedzenia. A Grodzka ich do tego zmusza.

Więcej o:
Komentarze (25)
Pierwsza w Europie. Fenomen Anny Grodzkiej [W 5 PUNKTACH]
Zaloguj się
  • klakson49

    Oceniono 10 razy 6

    W sposób nierozważny Palikot cofnął rekomendację Wandzie Nowickiej chcąc otworzyć furtkę Annie Grodzkiej. Dzisiejsze zachowanie Pani "Marszałkini" przekonało mnie, że miał rację. Mała pazerna trzymająca się stołka istota pozbawiona ambicji. Pracowita i kulturalna Anna Grodzka przerasta ją o głowę.

  • ozyrys_reloaded

    Oceniono 12 razy 10

    Niezły - merytoryczny - tekst.
    Gazeta zaczyna gadać po ludzku.

    Odwaga potaniała po tym, jak przez ponad 10 lat walczyły o nią "Fakty i Mity". Szkoda, że tak późno, dobrze, że w ogóle. Może wreszcie Gazeta dostrzeże "Fakty i Mity" i ogromną rzeszę ludzi, którzy wyrwali się spod dymu kadzidła...

    Co do Ani Grodzkiej - może w końcu ludzie zaczną zwracać uwagę na to, jak się angażuje i jak ciężko pracuje, zamiast w kółko wałkować wątek transseksualności i przeszłości.
    Może wreszcie ludziom otworzą się oczy na to, że nieważne kim się człowiek rodzi, ale kim się staje...

    W końcu to takie katolickie - mogę kraść, cudzołożyć i zabijać, byle mi ksiądz rozgrzeszenie dał na spowiedzi... potem jestem czysty, jak łza i sprawiedliwy pośród najsprawiedliwszych...

    Ba... mogę niektórych przykazań nie respektować zupełnie bezkarnie, bo je kościół z dekalogu usunął (cóż, że dla kasy... efekt ważny...)
    Mogę wierzyć w Jezusa, a Jego nauki mieć najzupełniej gdzieś.
    Mogę łamać największe przykazanie - przykazanie miłości - i nadal nazwać się chrześcijannem...

    Mogę pluć na innych, znieważać, kłamać, kraść, szantażować... Pod warunkiem, że nie nazywam się Grodzka, Biedroń, Palikot.... Bo te i podobne nazwiska dyskwalifikują mnie z życia, rozsądku i patriotyzmu...

  • j-agat

    Oceniono 17 razy -3

    Przynajmniej w taki sposób możemy być pierwsi w świecie. No,jak się czujecie POLACY ??? Prawda,że "duma" nas rozpiera ????

  • slonice_peru

    Oceniono 17 razy -3

    Słyszałem, że "Grodzka" wciąż ma penisa, a zmiana płci to głównie branie hormonów. Facetom nie obcina się penisa bo inaczej zachodziłoby zjawisko nietrzymania moczu (zwieracze znajdują się właśnie w końcowej części cewki moczowej).
    Ktoś może to zweryfikować?

  • perkel

    Oceniono 10 razy -6

    Absolutnie popieram Grodzką bo jak każdy poseł/posłanka był wybrany przez społeczność i ma takie same prawa jak reszta.

    Natomiast absolutnie nie kumam takiego czegoś jak "korekta płci" To że ktoś sobie doszyje skrzydła nie oznacza że zostanie ptakiem tak samo jak Grodzka po doszyciu piersi i "zrobieniu czegoś z siusiakiem" nadal ma DNA faceta i nigdy nie będzie kobietą mimo poprawności stwierdzenia, że ktoś się urodził w nie swoim ciele (bo tak psychika mogła go ukształtować).

    Trzeba oddzielić wreszcie sprawy państwa od łóżka. Grodzka na marszałka jak najbardziej tylko niech to będzie wybór na podstawie innych celów niż kogoś orientacja.

  • smith81

    Oceniono 25 razy -3

    szkoda, ze GW nie pisze o karierze Anny aka Krzysztofa w PRL....bo coś mi się zdaje, ze z takimi papierami jako Krzysztof to nie miałby czego szukać w polityce...
    ps. jezeli kogos to interesuje to przez ostatnie 2 tygodnie dowiedzieliśmy się o Ani więcej z TV niż przez 20 lat o jednomandatowych okręgach wyborczych....czy ostatnich problemach gospodarczych. ale jak widać są ważniejsze tematy w tym kraju.

  • maddrake

    Oceniono 19 razy 5

    Nie mam nic przeciwko, żeby p. Grodzka została wicemarszałkiem Sejmu. Żyjemy w wolnym kraju, gdzie każdy ma prawo ubierać się i czuć tak jak mu dyktuje jego sumienie. Skoro do tego ta Pani rzeczywiście ma dobre wyniki w pracy, to nawet byłoby to pożądane. Mam tylko nadzieję, że z równą pasją zajmuje się też innymi kwestiami niż te dotyczące identyfikacji płciowej. Natomiast nie zniosę namolnego kaleczenia języka polskiego - nie ma słowa "marszałkini", podobnie jak nie ma słów porucznikini, sierżancini, strażakini, etc. Poziom polskiego w redakcji jest na prawdę żenujący - przypomnę chociażby wpadkę z artykułu opisującego morderstwa Ormian w Turcji, gdzie szanowny redaktor radośnie utworzył kalambura "Armeńczycy" i konsekwentnie posługiwał się nim w całym tekście.

  • login_jest_juz_zajety

    Oceniono 33 razy 19

    Jest bardziej rozgarnięta od wicemarszałka buraka wybranego za rządów PiS i na pewno bardziej się na to stanowisko nadaje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX