Absurd na torach. Odszkodowanie się należy, ale nie dostaniesz nic

04.02.2013 17:49
Gdynia Chylonia - przystanek kolejki SKM podczas strajku na kolei 25 stycznia

Gdynia Chylonia - przystanek kolejki SKM podczas strajku na kolei 25 stycznia (Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta)

Według jednego zapisu odszkodowanie na spóźniony pociąg się należy, ale już z drugiego wynika, że pasażer praktycznie nie ma na nie szans. Jak informuje TOK FM, w ten przedziwny sposób skonstruowany jest regulamin dotyczący warszawskiej Szybkiej Kolei Miejskiej (SKM). Władze przewoźnika winę zrzucają na Brukselę.
Zasady funkcjonowania SKM-ki zostały opisane w regulaminie Zarządu Transportu Miejskiego. W paragrafie szóstym możemy przeczytać, że jeżeli pociąg spóźnił się co najmniej 60 minut, pasażer może domagać się od przewoźnika zwrotu części pieniędzy za bilet. To, jaka to będzie część, zależy od rodzaju biletu, jaki mamy. W przypadku przejazdówek 3-dniowych: 1/6 ceny biletu, w przypadku 30-dniowych: 1/60... itd.

Nie ma szans na zwrot pieniędzy

Problem jednak w tym, że paragraf siódmy wprowadza jedno obostrzenie. Pieniędzy nie zobaczymy, jeżeli zwrot nie przekroczy równowartości 4 euro. Prosty rachunek pokazuje, że nawet w przypadku najbardziej kosztownych biletów tego pułapu nie uda się osiągnąć. Na przykład: za 3-dniowy normalny bilet na dwie strefy (relatywnie najdroższy z katalogu, który obejmuje odszkodowanie) trzeba zapłacić 48 zł. Zwrot w takim przypadku wynosiłby 8 zł, czyli przy dzisiejszym kursie prawie o połowię mniej niż wymagany limit.

W przypadku biletów długookresowych (30- i 90-dniowych) zwroty mogą się kumulować, ale nawet tam, jak przyznają władze Zarządu Transportu Miejskiego, szanse na dostanie jakichkolwiek pieniędzy są minimalne. - Żeby pasażer dostał zwrot, pociąg SKM-ki, którym ta osoba podróżuje, musiałby się spóźniać o ponad godzinę niemal dzień w dzień, co w praktyce się nie zdarza - mówi w rozmowie z TOK FM rzecznik ZTM-u Igor Krajnow.

Zapisy w regulaminie - zostaną, mimo że są martwe

Jak tłumaczy, takie zapisy to jednak nie pomysł ZTM-u, a unijnych urzędników. - Do regulaminu zostały przeniesione wprost zapisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady, które dotyczą praw i obowiązków pasażerów w ruchu kolejowym - relacjonuje. Z tym że te regulacje powstawały raczej z myślą o podróżach długodystansowych, a nie wewnątrz aglomeracji miejskich. ZTM twierdzi jednak, że nie mógł ich w regulaminie pominąć, bo SKM-ka to jednak transport kolejowy.

- Prawo obowiązuje takie samo dla wszystkich. Nie mogliśmy sobie tego prawa w dowolny sposób interpretować, zmieniać, przystosowywać do naszych realiów, więc te zapisy zostały zacytowane w dosłownym brzmieniu - przekonuje rzecznik. Tak czy i inaczej, zdaniem ZTM-u zapisy w regulaminie - mimo że są martwe - muszą zostać.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (20)
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 85 razy 79

    Czekam na "dyrektywę unijną" podnoszącą Polakom zarobki. Ciekawe, czy się ktoś w Polsce taką "dyrektywą" przejmie.

  • avatar70

    Oceniono 24 razy 22

    Typowe ..co zlego to nie my .. i nic w temacie nie mozemy zrobic...
    Jak to czlowiek czasami zaluje ze nie moze tej bandy leni wywalic na pysk i zatrudnic kompetentnych ludzi....

  • srool

    Oceniono 13 razy 11

    ...Serdecznie witamy w Polandii ! ,kraju w którym wszystko możliwe :-)))))))

  • tc2

    Oceniono 10 razy 10

    mówią o warszawskiej SKM
    pokazują fotkę trójmiejskiej SKM
    gdzie Rzym gdzie Krym? dziennikarze są niekompetentni, to zupełnie różne firmy, o totalnie różnej strukturze organizacyjnej i właścicielskiej i realia ich działania nie pasują do siebie nawzajem w ogóle.

    Warszawski bilet tramwajowy działa w warszawskiej SKM
    Gdyński bilet tramwajowy NIE DZIAŁA w trójmiejskiej SKM
    W Wawie jeżdżą nowe składy w Trójmieście dezel i złom.
    Nawet kartonik biletu (tańszego) w Wawie da się wygodnie wsunąć do kasownika, a w Gdańsku bilet jest miękki jak fajfus jego projektanta i jak zmoknie na deszczu, po prostu nie da się skasować.

    Dziennikarzu, nie myl wszystkiego, kompromitujesz się!

  • drozd215

    Oceniono 9 razy 7

    Władze przewoźnika winę zrzucają na Brukselę.
    ----------
    To taki poddańczy sposób myślenia i działania, jeśli nic nie mogą to do domu a nie do kasy.
    Pieniądze biorą i nic nie mogą?

  • turecky

    Oceniono 4 razy 4

    Artykuł dotyczy SKM Warszawa, a na zdjęciu jest pociąg należący do SKM Trójmiasto.
    Szanowny Panie redaktorze "tono": to dwie różne spółki.

  • felucjan

    Oceniono 4 razy 2

    "Prawo obowiązuje takie samo dla wszystkich. Nie mogliśmy sobie tego prawa w dowolny sposób interpretować, zmieniać, przystosowywać do naszych realiów, więc te zapisy zostały zacytowane w dosłownym brzmieniu - przekonuje rzecznik"

    BZDURA!!! Tylko w Polsce w ten sposób ogłupia się ludzi. Dyrektywy i przepisy unijne mogą być dostosowywane. W tym przepisie ewidentnie chodziło o to, żeby pułap nie pozwalający na wypłacenie odszkodowania nie był wyższy niż 4 euro.

    Ponieważ jestem Hanys, to powiem krótko: rzecznik robi Warszawiaków za ciuli.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje