Wybory-wydmuszka na zrujnowanej Kubie: kampania zabroniona, wynik już znany

03.02.2013 08:03
Kuba jest zrujnowanym gospodarczo krajem - dziś odbędą się w nim wybory deputowanych do parlamentu

Kuba jest zrujnowanym gospodarczo krajem - dziś odbędą się w nim wybory deputowanych do parlamentu (Fot. DESMOND BOYLAN REUTERS)

Niedzielne wybory parlamentarne na Kubie niewiele zmienią. Zgromadzenie Narodowe Władzy Ludowej - ktokolwiek by do niego nie wszedł - ponownie wybierze na urząd prezydenta, czyli przewodniczącego Rady Państwa, 81-letniego Raula Castro, który zapowiedział już, że urząd obejmie po raz ostatni.
Głową państwa i szefem rządu jest na Kubie przewodniczący Rady Państwa, wybierany przez Zgromadzenie Narodowe Władzy Ludowej na 5-letnią kadencję. Kubańskie wybory są w zasadzie formalnością - startują tylko starannie wyselekcjonowani kandydaci. Kampania wyborcza jest zabroniona.

"Drzemiący Castro"

Wybranych zostanie 614 deputowanych do Zgromadzenia Narodowego oraz tysiące deputowanych do parlamentów regionalnych. Następnie Zgromadzenie Narodowe powierzy najwyższe urzędy Raulowi Castro, po czym - jak pisze agencja APA - "zapadnie w drzemkę, z której będzie się budzić tylko dwa razy do roku na tajne posiedzenia". Raul Castro zapowiedział, że urząd prezydenta obejmie po raz ostatni.

Idzie młodość, ale...

Rząd kubański podkreśla, że ponad 60 proc. kandydatów urodziło się już po rewolucji kubańskiej, czyli jest w wieku nieprzekraczającym 54 lat. Dotychczasowego przewodniczącego Zgromadzenia, 75-letniego Ricardo Alarcona, weterana rewolucji z 1959 roku, nie ma na liście kandydatów.

Ma on opinię przeciwnika reform i podobno pokłócił się z Raulem Castro. APA jest zdania, że kierownictwo kubańskie za pomocą zmiany pokoleniowej chce się uwiarygodnić wśród młodzieży.

Agencja zwraca uwagę, że gospodarka kubańska jest w stanie rozkładu, a reformy, opornie wprowadzane w ostatnich latach, nie przyniosły dotąd rezultatów.

Spory starej gwardii, dawnych współtowarzyszy 87-letniego dziś długoletniego przywódcy Fidela Castro z bardziej proreformatorską frakcją wokół jego młodszego brata Raula rzadko przedostają się do wiadomości opinii publicznej. Równocześnie komuniści są zjednoczeni w wysiłkach, mających na celu zachowanie pełnej kontroli nad działaniami reformatorskimi.

Czy da się uratować kraj?

87-letni Fidel Castro tymczasowo ustąpił z urzędu prezydenta w 2006 roku z powodu ciężkiej choroby. Dwa lata później na stałe oddał władzę Raulowi. W 2010 roku władze zapowiedziały "aktualizację" modelu kubańskiej gospodarki planowej. Od tego czasu zezwolono na zakładanie firm prywatnych, po raz pierwszy przedstawiciele niektórych zawodów mogą pracować na własny rachunek. Możliwe stały się też inwestycje bezpośrednie z takich krajów, jak Chiny, Rosja i Brazylia, choć państwo kubańskie zastrzega sobie pozycję większościowego udziałowca we wspólnych przedsięwzięciach.

Reformy te nie zaowocowały jednak dotąd znaczącą poprawą warunków życia na Kubie - wskazują zagraniczni obserwatorzy i kubańscy dysydenci. Aby przeciwdziałać niezadowoleniu Kubańczyków z opieszałych reform, władze rozluźniły na początku br. przepisy, ostro ograniczające dotąd swobodę podróżowania. Wielu ludzi może wreszcie otrzymać upragnione paszporty; wyjątek stanowią przedstawiciele szczególnie ważnych zawodów, np. lekarze, których rząd chce zatrzymać w kraju.

Obserwatorzy wskazują, że łagodząc restrykcje dotyczące podróży zagranicznych, rząd chce upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Dysydenci i niezadowoleni mogą opuścić Wyspę, dzięki czemu osłabnie presja na reformy, emigranci będą przysyłać do kraju dewizy, a światu można przedstawić tę decyzję jako przejaw politycznej otwartości.

Zobacz także
Komentarze (61)
Zaloguj się
  • zenblue1

    Oceniono 50 razy 20

    Tekst o wyborach i zrujnowanej gospodarce pasuje jak ulał do Polski
    Można by pomyśleć że to o nas

  • ben-oni

    Oceniono 104 razy 20

    Kuba - jedyny kraj Ameryki Łacińskiej bez choćby promila analfabetyzmu. Najlepsze uczelnie i doskonała służba zdrowia. Może nie mają tabletów ale nikt nie głoduje a ludzie są szczęśliwi. I wszystko to pomimo ponad 50 lat embarga. I są wolni, nie są już amerykańskim burdelem i kasynem w jednym, jakim byli przed rewolucją. (a tak po prawdzie, to Fidel Castro nie był z początku komunistą, może nawet nigdy nim nie był... to dopiero brutalna interwencja USA skłoniła władze Kuby do obrania kursu na zbliżenie z ZSRR. Oni chcieli być tylko i aż WOLNI i to się Amerykanom nie spodobało)

  • color.one

    Oceniono 59 razy 19

    zamiast pisac "zagraniczni obserwatorzy i kubańscy dysydenci" uzyjcie skrotu CIA

  • jerzy.zywiecki

    Oceniono 62 razy 18

    Proponuję by dziennikarze porównali czasem życie przeciętnego obywatela w "niedemokratycznej" Kubie i bytowanie przeciętnego mieszkańca wielkiej demokracji, jaką są Indie lub bliższy Meksyk.

  • thorngorn

    Oceniono 20 razy 12

    Kampania wyborcza jest zabroniona? I bardzo dobrze - czym innym jest kampania wyborcza jak nie koncertem kłamstw wygłaszanych przez ludzi gardzących tymi, do których te kłamstwa są kierowane?

    Osobiście zakazałbym jeszcze sondaży, przynajmniej przez rok przed wyborami. Może wtedy w połączeniu z jednomandatowymi okręgami zaczęlibyśmy mieć demokrację....

  • i9i

    Oceniono 30 razy 12

    Powoli i małymi kroczkami Kuba się zreformuje i ich demokracja przyniesie wstyd Jankesom. Jak mówi historia nagłe wprowadzenie demokracji nic dobrego dla narodu nie przynosi. A bracia Castro obliczyli sobie strategię już dawno, lecz by nie skończyć jak Kadafi czy Mubarak postanowili jednak działać. Kontrolując gospodarkę powstrzymują zapędy wygłodniałych kapitalistów, już śliniących się na ich wyspę.

  • blogfiles

    Oceniono 14 razy 12

    Wg danych które niedawno prezentowaliście na Kubie panuje większa wolność słowa niż w Iranie, co samo w sobie mnie specjalnie nie dziwi.

  • ulla_lingsztat

    Oceniono 42 razy 10

    Brawo Castro!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje