Wśród Niemców brakuje wykwalifikowanych pracowników. Szansa dla imigrantów

02.02.2013 14:27
Terminal na przejściu granicznym

Terminal na przejściu granicznym (Fot. Jedrzej Wojnar / Agencja Gazeta)

Na niemieckim rynku pracy brakuje wykwalifikowanych pracowników. Lecz kwalifikacje mają imigranci mieszkający w RFN, których dyplomów dotychczas nie uznano. To ma się zmienić.
Jeśli na niemieckim rynku pracy nic się nie zmieni, to w 2050 roku będzie Niemczech o sześć milionów wykwalifikowanych pracowników mniej niż obecnie. A to stanowi poważne zagrożenie dla dalszego rozwoju niemieckiej gospodarki. 1 kwietnia 2012 roku weszła w Niemczech ustawa regulująca kwestie uznawania zagranicznych dyplomów. Jest to swoista cezura w postrzeganiu migrantów, zaznacza Ralf Maier, urzędnik ministerstwa szkolnictwa i nauki. - Dotychczas myśleliśmy o migrantach w kategoriach niesienia im pomocy. Obecnie po raz pierwszy dostrzegamy ich wykształcenie i kwalifikacje zdobyte za granicą, które mogą się okazać przydatne na niemieckim rynku pracy.

Prawo do uznania zagranicznego dyplomu

Spośród trzech milionów migrantów w Niemczech z wykształceniem w różnych zawodach, dwa miliony osób posiada świadectwa i dyplomy ukończenia studiów lub nauki zawodu uzyskane za granicą. Wielu z nich po przybyciu do Niemiec boleśnie przeżyło, kiedy dowiedziało się, że ich wykształcenie jest nieprzydatne. Na niemieckim rynku pracy brak uznania dyplomu spychało ich na margines. Obecnie otrzymali prawo do weryfikacji kwalifikacji zawodowych i innego zaszeregowania w Urzędach Pracy.

- Na urzędy zajmujące się uznaniem zagranicznych świadectw i dyplomów czeka prawdziwe wyzwanie - mówi Ulrich Schönleitner z Federalnego Ministerstwa Gospodarki. Bardzo trudno jest porównywać zagraniczne kwalifikacje z kwalifikacjami uzyskanymi w Niemczech. - Poziom naszego kształcenia jest bardzo wysoki i nie chcemy go obniżać. Dlatego musimy bardzo dokładnie określić, jakie umiejętności dana osoba posiada, a jeśli ma jakieś luki w wykształceniu, to je odpowiednio wyrównać - tłumaczy.

Kim jest wytwórca karmelków?

Do Izb Przemysłowo-Handlowych w Niemczech wpłynęło już ponad 3000 wniosków o uznanie zagranicznych świadectw i dyplomów ukończenia nauki zawodu. Uznano już 700 z nich. Na portalu internetowym "BQ-Portal" można samemu sprawdzić rodzaje kwalifikacji zawodowych w poszczególnych krajach, a także, jak się one mają do kwalifikacji uzyskanych w Niemczech. Portal ten opracowano i udostępniono w ramach wspólnego projektu, realizowanego przez kręgi gospodarcze i naukowe, zaś finansowo to przedsięwzięcie wspiera Ministerstwo Gospodarki. W praktyce wygląda to tak, że np. kucharza z Polski da się łatwo zakwalifikować. Trudniej jest przypisać do zawodów wykonywanych w Niemczech np. Ugandyjczyka, który zdobył w ojczyźnie kwalifikacje w gotowaniu karmelków. - To jest prawdziwe wyzwanie - przyznaje Dirk Werner z Instytutu Niemieckiej Gospodarki.

Na portalu gotowe są już profile zawodowe 20 krajów. To mało, bo wnioski składają imigranci pochodzący z ogółem 85 krajów świata. Prawdopodobnie co najmniej 200 tys. imigrantów w Niemczech pracuje poniżej kwalifikacji zawodowych.

Problemem dla migrantów mogą być opłaty, jakie muszą uiścić za uznanie świadectw i dyplomów. Wynoszą one od 200 do 600 euro, w zależności od nakładu pracy przy analizie kwalifikacji wnioskodawcy, oraz od tego, czy dysponuje on wszystkimi oryginałami wymaganych dokumentów. Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



Zobacz także
Komentarze (81)
Zaloguj się
  • stach-uuuu

    0

    Panie Niemiec , już za pużno , polscy fachowcy , to teraz mają pracę w innych krajach, tam gdzie nikt nie myślał o nich w kategoriach ''polnische schweine , und polnische wirtschaft'''pozdrowienia, gruss aus Schweitz.!!!

  • wks_fanatyk

    Oceniono 1 raz -1

    Już w 98 roku robiłem w "raichu" jak spawacz na kontrakcie dobrych spawaczy zawsze będzie im brakowac

  • pitollonewidi

    0

    Wśród Niemców brakuje wykwalifikowanych pracownikow zato w polsce jest ich hohoho

  • marcin456654

    0

    disoprivan nie zgodzę się z tobą o czym mówisz. Weź pod uwagę że wina leży głównie w polityce państwa i tym że nie ma odpowiednich ilości środków na różnego typu eksperymenty i modernizację uczelni. Drugą kwestią jest fakt że studia to tylko papier który o niczym nie świadczy bo to zależy od osoby co z tego że w polsce każdy coraz więcej osób studiuje skoro idą byle tylko iść a nie mają powołania do tego czego się uczą bo np. koledzy poszli albo tylko na taki kierunek się dostało. Dobrze niemcy mają dużo patentów ale podaj jakieś sławne? 2011 polak dostał nagrodę za najlepszy wynalazek dekady na świecie, sukces projektu MAGMA zstudentów politechniki białostockiej. Polacy są potęgą jeżeli chodzi o inżynierów ale oczywiście tylko niektórzy a reszta osób kończących studia to tylko debile z tytułem mgr i biletem do bycia bezrobotnym.

  • katorakta2

    Oceniono 2 razy -2

    Teraz to sobie mozecie possac moja wielka, murzynska pyte!

  • disoprivan

    Oceniono 2 razy 2

    pozwole sobie na polemike z samym soba: w odpowiedzi na post kolegi mpp podalem nieprawdziwe dane. prawdziwe wygladaja nastepujaco: w roku 2009 niemcy zglosily do europejskiego urzedu patentowego 25 107 patentow, polska 173 (145 razy mniej). polscy akademicy nie nadaja sie do niczego. nie bez przyczyny polskie unis znajduja sie na koncu (uni warszawa) 4ej setki uni na swiecie. to nie jest, jak twierdzi kolega vinogradoff, poroblem kompatybilnosci programow ksztalcenia. na polskich unis slabi wykladowcy ucza slabych studentow, ktorzy po ukonczeniu bezwartosciowych studiow zostaja bezwartosciowymi inzynierami, sedziami, lekarzami. niemcy sa rzeczywiscie w przymusowej sytuacji. polski inzynier zatrudniony w dingolfing nie bedzie konstruowal nowych bmw x5 lecz nadzorowal robotnikow, zeby srubki rowno wkrecali.

  • vinogradoff

    Oceniono 1 raz 1

    Problem dotyczy porownywalnosci ukonczonych kierunkow zawodowych czy studiow. Niemcy jeszcze ie tak dawno wymagaly od polskich Niemcow ubiegajacych sie o uznanie dyplomu okazania indexu, ocen z zaliczeni egzaminow i wykazu godziny wykladow oraz cwiczen z poszczegolnych przedmiotow gdyz byly przypadki, ze przy takiej samej nazwie kierunku absolwenci uczelni niemieckich byli inaczej ksztalceni niz zagranicznych. Zna rosyjska Niemke , ktorej n ie uznano dwoch dyplomow a wiec psychologii i statyki budowli gdyz nie odpowiadaly programowo niemieckim odpowiednikom. Niemcy mowic, ze ksztalca na bardzo wysokim poziomie maja na mysli glownie fakt, ze absolwenci maja wiecej praktyki zawodowej jak w polskim systemie szkolnym. Jedyne w Polsce technikum budowy fortepianow przy zakladach Fibigera ksztalcilo na zdecydowanie wyzszym poziomie teoretycznym niz niemiecki odpowiednik, ktory mial o ponad 100% wiecej praktyki a polski absolwent byl niemalze konstruktorem fortepainow podczas gdy od technika wymaga sie umiejetnosci naprawy , konserwacji, renowacj itp. a od konstruowania jest w Niemczech inzynier. Wiem to od Znakomego Niemca, ktory ma kontakt z polskimi technikami a sam w Niemczech konczyl ten zawod.

  • artur74

    Oceniono 3 razy 1

    Już rozumiem! To są te miejsca pracy, które obiecał stworzyć miłościwie nam panujący premier RP Donald Tusk.
    Tylko że za Odrą ...

  • czarny-cezar2

    Oceniono 3 razy -1

    no zaliczą dyplomy tym z izraela albo wyjątkowo pejsatym z polski np z łodzi albo warsiawki po sprawdzeniu pochodzenia. jakoś mnie to nie dziwi w tej branży sami aj waj! oni kasę wyczyją niezależnie od odległości i zagrożenia. a babcia mówiła że pewnemu wąsatemu @h...owi pomniki kiedyś będą stawiać!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje