Już nie Wyspy, a Szwajcaria. "Dynamika wzrostu migracji z Polski wynosi 100 proc. rocznie"

26.01.2013 12:34
Szczyt Aletschhorn

Szczyt Aletschhorn (Fot. Tallin/Wikimedia Commons)

Od wejścia Polski do UE liczba Polaków w Szwajcarii wzrosła czterokrotnie. Wysokie stawki i kurs franka sprawiają, że migracja zarobkowa do Szwajcarii stale rośnie. Pracodawcy są wymagający, ale praca się tam opłaca. - Przyjmujemy, że dynamika wzrostu migracji z Polski wynosi obecnie 100 proc. rocznie - potwierdza Marek Wieruszewski, konsul RP w Bernie.
Maja Majchrzak jest współczesną nomadką: młoda, dobrze wykształcona, atrakcyjna i wszędzie potrafi się odnaleźć. Po studiach lingwistyki we Wrocławiu wyjechała za granicę, ostatnie pięć lat przebywała w Mediolanie, gdzie uczyła angielskiego w szkole językowej. - Kryzys we Włoszech pogłębia się, więc zdecydowałam, że rozejrzę się za czymś nowym - mówi. Dziś 30-latka z Jeleniej Góry pracuje w szwajcarskim St. Moritz.

Na nartach jeździ od dziecka i już jako studentka miała uprawnienia instruktorskie. Wysyłała więc także aplikacje do szkół narciarskich, gdzie ze sterty podań wyłowił ją Franco Moro, właściciel największej ze szkół w Szwajcarii "Schweizer Skischule St. Moritz". - Obecnie najwięcej podań przychodzi właśnie ze Wschodu, ale tak dobrych kandydatów jest niewielu - przyznaje Moro. - Maja Majchrzak zna biegle kilka języków i ma dobre wykształcenie, a to dla naszych klientów nie jest bez znaczenia - dodaje. W jego szkole pracuje 360 osób, co trzeci to obcokrajowiec. Najwięcej jest Włochów. Teraz przybywa jednak obywateli z nowych krajów UE, tzw. UE8.

Rosyjski to przepustka

Moro podkreśla, że ci kandydaci "mają jeszcze w porównaniu z Włochami czy Niemcami deficyty, ale często posiadają ważną kwalifikację: znajomość języka rosyjskiego. Rosjanie należą w znanych kurortach do najlepszych klientów, więc Franca Moro interesują właśnie takie aplikacje. Maja Majchrzak spełnia także ten wymóg, nawet jeśli rosyjskiego zaczęła się uczyć dopiero niedawno. - Mam nadzieję, że w St. Moritz będę miała okazję polepszyć swój rosyjski - mówi Polka, której drugą pasją po językach jest fotografia. Maja przyznaje, że Szwajcarię wybrała ze względu na bliskość do jej ulubionych Włoch i świetne warunki pracy. - Kurs franka jeszcze to wzmacnia, a tak jak ja myśli teraz wielu - dodaje.

Miejscowi koledzy Mai Majchrzak nie dziwią się, że przybywa nowych twarzy. - To normalne w turystyce, że trzeba szukać dobrych okazji. Tutejsi instruktorzy też szukają latem nowych wyzwań - mówi Tiziano Zeller ze "Schweizer Ski Schule St. Moritz". - Latem mamy tutaj mniej pracy, więc wtedy szuka się alternatyw. Razem z kolegą pojechaliśmy jako instruktorzy do Australii, gdzie wtedy była zima i tam zapracowaliśmy na wakacje, opowiada 22-latek.

Alpy na topie

Szwajcaria staje się coraz bardziej atrakcyjna wśród migracji zarobkowej "nowej" UE. W 2011 Szwajcaria zliberalizowała dostęp do rynku pracy dla obywateli Unii (poza Bułgarią i Rumunią). Niedługo potem wprowadzono jednak limity na dłuższe pobyty. Mimo to migracja jednak rośnie, również z Polski. Tradycyjnie koncentruje się w dużych miastach lub w rolnictwie. - Ostatnio obserwujemy wzrost zainteresowania wysoko wykwalifikowanych osób - potwierdza Marek Wieruszewski, konsul RP w Bernie.

W 2005 roku mieszkało w Szwajcarii na stałe 5 tys. Polaków, dziś cztery razy więcej. - Przyjmujemy, że dynamika wzrostu migracji z Polski wynosi obecnie 100 procent rocznie - mówi Wieruszewski. - Gdyby nie wysokie koszty utrzymania, liczba ta byłaby jeszcze większa. Wysokie koszty jednak sprawiają, że tutaj nie przyjeżdża się 'w ciemno', jak do Berlina.

Kryzys euro, renesans franka

Atrakcyjność Szwajcarii wydaje się rosnąć proporcjonalnie do pogłębiania się kryzysu euro. Coraz więcej Czechów, Słowaków i Polaków, którzy wcześniej pracowali we Włoszech czy Hiszpanii, teraz szukają pracy tam, gdzie panuje niskie bezrobocie, czyli w Szwajcarii i Niemczech. Szwajcarski rynek pracy jest stosunkowo niewielki, ale najbardziej intratny - przyciąga najwyższymi stawkami i twardą walutą. W Niemczech rynek jest ogromny, ale zarabia się mniej.

- Nasze dane pokazują gwałtowny wzrost migracji z Południa, ale nie Włochów czy Hiszpanów, lecz właśnie obywateli tzw. grupy EU8, których dotknął kryzys na Południu - mówi Herbert Bruecker z Instytutu Badań Rynku Pracy w Norymberdze. - Od zniesienia okresów przejściowych (maj 2011) migracja zarobkowa netto do Niemiec w ciągu roku podwoiła się i wyniosła 280 tys. Do maja 2013 może osiągnąć poziom 340 tys., z czego 60 proc. to obywatele nowych krajów UE - tłumaczy Bruecker.

Szansa w turystyce

Tradycyjnie spore zapotrzebowanie na personel istnieje zwłaszcza w okresie zimowym w szwajcarskiej turystyce. Dotychczas pracują tam głównie Portugalczycy i Włosi. - Teraz przychodzi najwięcej podań ze Wschodu - mówi Michael Wagner, szef hotelu "Zum Rosatsch" w Pontresinie k. St. Moritz. Hotelarz chwali dobre wykształcenie aplikantów, elastyczność i znajomość języków obcych.

Popularność pracy w Szwajcarii rośnie nie tylko dzięki wysokiemu kursowi franka, ale i dzięki wysokim zarobkom (stawki minimalne). W dobrych hotelach znanych kurortów oferuje się pracę w kuchni za 3500 franków i więcej. Wprawdzie z powodu kryzysu liczba turystów w Szwajcarii maleje, ale to jeszcze nie ogranicza znacząco zapotrzebowania. W tym roku Szwajcaria zdecyduje, czy zniesie limity na wizy pobytowe. Jedno wydaje się już teraz pewne: nomadowie Europy trafiają coraz częściej do strefy niemieckojęzycznej.

''Deutsche Welle''



Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (140)
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 550 razy 496

    Brak patriotyzmu. Zamiast pracować w Polsce jeździ do Szwajcarii , czy innej Italii. Przecież z takimi kwalifikacjami śmiało by mogła liczyć 1200, a może i nawet 1500 zetów na rękę miesięcznie i regularny opieprz od szefa...

  • hersz_grycmann

    Oceniono 204 razy 184

    Ale ściema!!!
    " ... konsul RP w Brnie ..."
    - z tego co ja wiem, nasz konsulat w Szwajcarii znajduje się w Szwajcarii, a nie na Słowacji.
    A z Brna do BERNA jest kawałek drogi, ok. 1000 km ...

  • mabln

    Oceniono 189 razy 175

    A słyszeliście o kryzysie w Islandii?? A wiecie jak to się zakończyło...?? NAJWIĘKSZA TAJEMNICA MEDIALNA XXI WIEKU- ISLANDIA Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania. Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii? Oto krótka chronologia faktów: Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego giełda zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju. Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a następnie przedterminowe wybory. Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji. Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie. Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu. W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii. W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji". W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25%u2033 - poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią "Magna Carty". Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście - NIE! W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi. Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego "legendę" przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka..

  • mikey.inc

    Oceniono 159 razy 89

    mieszkalem 15 lat w szwajcraii (jako dziecko), najgorszy graj do emigracji ktory znam, konserwatywna zamknieta, nie chetna obcokrajowcom szwajcarie cza unikac, panstwo policyjne, kazdy na kazdego donosci, wez prysznic po 22 to policja przyjedzie .. o tym juz nikt nie pisze. W szkole jak obcokrajowec, dziecko drugiej kategorii, 15 % dzieci mature zdaje, reszta zawodowka, jak nie mowisz po niemiecku francusku lub dialekcie szwacj. nie ma szans na prace! (chyba w rolnistwie) tak szwajc. piekna dla turysty, nigdy do emigracji!

  • kingston.livingston

    Oceniono 85 razy 77

    konsul RP w Brnie.

    .

    A może to się dzieje w Czeskiej Republice?!

  • civilis212

    Oceniono 73 razy 69

    Czeskie Brno, a szwajcarskie Berno, to jednak spora różnica. PAŁA Z GEOGRAFII !

  • swinton

    Oceniono 64 razy 60

    Grunt że rząd polski nie musi się martwić o procent bezrobicia w kraju.
    Tak trzymać.

  • wodakrolewska

    Oceniono 91 razy 49

    sąsiad robił 10 lat u Szwajcara na gospodarstwie
    mówił że nigdy nie widział żeby się śmiali, pobudka o 5 rano i non stop arbeit

  • hotin

    Oceniono 79 razy 43

    PO-wska wyspa , PSL-owska gwarantuje tylko pracę dla kolesi i znajomków partyjnych więc mnie ten artykół nie zaskoczył! Nich nam żyje Donald Tusk i Jego cieć Graś!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje