Słowacy nie chcą polskiej żywności. Unia chce mediacji

25.01.2013 19:02
Słowacki rząd apeluje do KE o kontrolę polskiej żywności

Słowacki rząd apeluje do KE o kontrolę polskiej żywności (Strona internetowa "Magnolii")

Minister rolnictwa Stanisław Kalemba powiedział, że spotka się w poniedziałek przy okazji posiedzenia Rady Ministrów Rolnictwa UE ze słowackim ministrem rolnictwa. Rozmowa ma dotyczyć jakości polskich produktów spożywczych sprzedawanych w Unii. KE: "Chcemy uniknąć nieporozumień"
Do spotkania dojdzie z powodu styczniowej interwencji władz Słowacji w Komisji Europejskiej ws. zanieczyszczonego mleka w proszku wykorzystanego do produkcji słodyczy w Polsce, które trafiły m.in. na Słowację. Rzecznik KE ds. zdrowia Frederic Vincent powiedział, że KE chce uniknąć nieporozumień pomiędzy dwoma krajami członkowskimi. - Problemy powinny być rozwiązywane, więc robimy wszystko, by tak się stało (...) Właśnie dlatego Komisja Europejska organizuje spotkanie między przedstawicielami obu krajów - zaznaczył.

Kalemba powiedział, że Polska ma system kontroli taki sam jak w innych krajach Unii, a nasi producenci muszą przestrzegać tych samych norm. Zauważył, że Polska ma jedne z najnowocześniejszych w UE zakłady przetwórcze, w tym mleczarnie i zakłady mięsne. - Oczywiście nie oznacza to, że nie można czegoś poprawić. Dlatego też zależy mi na utworzeniu jednej, spójnej inspekcji, która sprawowałaby pieczę nad bezpieczeństwem żywności - powiedział minister.

Możemy mieć do czynienia z przestępstwem

Minister odnosząc się do sprawy zanieczyszczonego mleka, stwierdził, że "nie można (...) wykluczyć, że mamy do czynienia z ewidentnym przestępstwem, a nie z brakiem kontroli". Dodał, że polska żywność jest wysokiej jakości, a przypadek z zatruciem mleka jest incydentalny. Eksport złej jakościowo żywności zdarza się także Słowacji, jednak wtedy Polska takim sprawom nie nadaje rozgłosu medialnego.

Słowackie ministerstwo rolnictwa potraktowało zagrożenie poważnie, zakładając z góry, że importowane z Polski produkty spożywcze zostały skażone trutką na szczury. Media elektroniczne informowały non stop o możliwości zatruć. Sieci handlowe Kaufland i Tesco rozpoczęły wycofywanie popularnych wafli i rurek z kremem. Sanepid rozpoczął kontrole kawiarni, stołówek i jadłodajni.

Słowacka agencja TASR poinformowała, że słowaccy inspektorzy, kontrolujący słodycze importowane z Polski w związku z podejrzeniem użycia przez polską spółkę Magnolia mleka w proszku zawierającego trutkę na szczury, dotąd natrafili na jeden podejrzany przypadek.

Nie było zatruć pokarmowych

Kontrole przeprowadzono 23-25 stycznia w ponad 1780 barach, kawiarniach i sklepach. TASR podał, powołując się na głównego inspektora zdrowia publicznego Ivana Rovnego, że owym podejrzanym przypadkiem były wafle Stilla Dolce, znalezione w miejscowości Żar nad Hronem (Żiar nad Hronom) w regionie Bańskiej Bystrzycy.

- Mimo że ten produkt nie zawierał mleka w proszku, wycofano go ze sprzedaży - poinformował TASR, nie podając szczegółów. Agencja dodała, że "według dostępnych informacji polska firma Magnolia użyła mleka w proszku zawierającego trutkę na szczury do produkcji następujących wyrobów: rurki DolceCocoa Rolls 2 x 50g, wafle waniliowe, wafle Max, Poesia Milk Cream i Wiener Eiswaffel".

Główny inspektor sanitarny poinformował w komunikacie umieszczonym na swojej stronie internetowej, że nadal "jest prowadzony proces wycofywania produktów wyprodukowanych z użyciem ww. partii mleka w proszku". Dodano, że do 25 stycznia przedsiębiorcy wycofali z obrotu 6 455,874 kg produktów spożywczych potencjalnie podejrzanych. Postępowanie prokuratorskie w tej sprawie trwa.

Główny inspektor sanitarny podkreślił, iż od dnia powstania problemu nie otrzymał żadnych informacji o stwierdzonych zatruciach pokarmowych, jak również stwierdzonych dolegliwościach żołądkowo-jelitowych, które można by powiązać ze spożyciem produktów wytworzonych z zastosowaniem mleka w proszku o numerze partii 202.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (147)
Zaloguj się
  • papyr

    0

    "Eksport złej jakościowo żywności zdarza się także Słowacji, jednak wtedy Polska takim sprawom nie nadaje rozgłosu medialnego."

    Ktore produkty slowackiego pochodzenia byly skazone i kiedy?

  • 2-julita

    0

    co tam słodycze , a wedliny z solą przemysłowa do posypywania ulic w zimie ??????????????????????
    już ukręcono łeb aferze ?????????????
    a gdzie w tym wszystkim rząd , to naród go powołał , nie są na dożywocie

  • pitollonewidi

    0

    I BARDZO DOBRZE !!!!!!!!!!!

  • blava1234

    0

    Mieszkam na Slowacji od kilku lat i z przykroscia stwierdzam ze dla Slowakow przymiotnik ''polski/polskie'' ma pejoratywne znaczenie; duza w tym ''zasluga'' polskiej zywnosci.
    Nie chce tu bronic nieuczciwych polskich producentow albo twierdzic ze polska zywnosc jest najlepsza na swiecie ale fakt, ze kazda informacja o jakimkolwiek zatruciu, skazeniu jest skrzetnie wykorzystywana przez tutejsze media, oczywiscie rozdmuchana i czesto ''odpowiednio" przerobiona;
    np ostatnia sprawa z zatrutym mlekiem zostala przedstawiona w radio tak: Slowacy dowiedzieli sie o zatrutych polskich waflach od Czechow /kompletnie pominieto fakt ze o calej sprawie powiadomil sam producent, ze Polska natychmiast zglosila to do EU , do ktorej przeciez i Slowacja nalezy wiec nie wiem czemu dowiedzieli sie o tym od Czechow / niby nic ale wg mnie to istotne przeklamania ktore trafiaja na podatny grunt;
    kolejny przyklad: polskie zepsute mieso przewozone jest tirami do Slowacji /a w tle kamer widac maly busik z dwoma paletami przeterminowanego miesa; nie twierdze ze 2 palety to zaden problem ale jendak skala jest inna niz sie tu przedstawia/
    w rozrywkowym programie dot. gotowania slysze jak telewizyjni moderatorzy zastanawiaja sie czy w ogole jest cos dobrego z Polski ...
    Oczywiscie powod tej negatywnej reklamy jest oczywisty - polska duza konkurencja; ceny zywnosci sa o 30-50% wyzsze niz w Polsce;
    Ja to rozumiem, ze Slowacja potrzebuje chronic swoj rynek ale niech to robia inaczej, niech podkreslaja jakosc i walory swojej zywnosci, niech nawoluja do patiotyzmu i apeluja do kupowania produktow lokalnych producentow, itp; wydaje sie jednak ze negatywna reklama polskich produktow jest dla nich najprostszym i najtanszym sposobem;
    niestety te niepochlebne opinie /a glownie takie sa prezentowane w TV, malo slychac cos pozytywnego/ tworza b.niekorzystny obraz Polski; slyszy sie o fatalnych polskich drogach , o strasznych polskich kierowcach tirow / to wowczas gdy zdazy sie jakis wypadek, dla porownania w czeskiej /moze bardziej poprawnej/ telewizji slysze o ''zagranicznych'' kierowcach /
    Bardzo mnie to denerwuje i dziwi mnie fakt ze polski rzad lub organizacje producenckie nic z tym nie robia, ze przyzwalamy na to.
    Jest to smutne, bo przecietny lokalny konsument nie bedzie sie zastanawial nad prawdziwoscia tych informacji i pewnie mysli ze jesli polskie jedzenie jest tak zle to pewnie cala reszta tez

  • jegorism

    Oceniono 2 razy 2

    Zastanawiam się kiedy padnie w końcu mit polskiej dobrej żywności.
    Bo to ,że mamy do czynienia z wydmuszką to ci co wychowali się na prawdziwym jedzeniu wiedzą od dawna.

  • jegorism

    Oceniono 2 razy 2

    Przypomnijmy sobie sól drogową kilku pazernych bydlaków może zniszczyć całą gałąź gospodarki.

  • el_bigos

    Oceniono 1 raz 1

    Fanfary i wieczna chwała dla osoby z np torowiska, która "wyłowi" listę firm, które używały soli wypadowej jako spozywczej. NVM, zamiast robić jakieś idiotyczne manewry z netią może zrobiłbyś w końcu cos pożytecznego dla społeczeństwa.

  • apple100

    Oceniono 1 raz 1

    W Polsce nigdy nie będzie dobrze, dlatego szukajcie pracy za granicą polecam forum:EmigracjaDoKanady.CA

  • rabbinhood

    Oceniono 1 raz -1

    Jednorazowo stwierdzono kartkę informacyjną o zagrożeniu i 11 granulek trutki. Przypuszczam że Słowacy nawet by nie poinformowali o zdarzeniu. Ten przykład jest widoczną oznaką jak szybko u nas wszczyna się alarm w sytuacji podejrzanej i jak chroni się konsumentów. O zagrożeniu będzie można mówić jeśli ktoś umrze. Póki co nic nikomu się nie stało, a kartka z napisem mogła być figlem nastawionym na zniszczenie konkurencji.
    Jak po stronie czeskiej sprzedawano trujący alkohol to zagrożenie było prawdziwe, a o sprawie dowiedzieliśmy jak już było wiele zwłok.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje