Ile zarabiają politycy? Prezydent jak dyrektor w banku, premier jak dyrektor finansowy

24.01.2013 17:04
Ewa Kopacz, Janusz Palikot, Donald Tusk, Jarosław Gowin, Bronisław Komorowski, Leszek Miller

Ewa Kopacz, Janusz Palikot, Donald Tusk, Jarosław Gowin, Bronisław Komorowski, Leszek Miller (AG)

- Do końca tej kadencji fundusz nagród dla prezydium Sejmu jest zamrożony- powiedziała podczas obrad Ewa Kopacz. To efekt medialnej burzy, jaka rozpętała się po tym, jak marszałkini wypłaciła sobie i wicemarszałkom w sumie 250 tysięcy złotych premii za zeszły rok. Premie sprawiły, że wraca dyskusja o zarobkach polskich polityków.
- 13 tys. zł to wysokość ostatniej pensji, która wpłynęła na moje konto jako szefa rządu. Jak kiedyś powiedziałem moim zachodnim kolegom, ile zarabiam, myśleli, że żartuję i wybuchnęli śmiechem. Uważam, że premier powinien zarabiać 25-30 tys. zł miesięcznie na rękę, ale żaden z czynnych polityków nie ma odwagi powiedzieć tego głośno - mówił w rozmowie z "Polityką " Józef Oleksy.

W społeczeństwie powszechne jest przekonanie, że politycy zarabiają ogromne pieniądze i powinni zarabiać mniej. - Politycy zarabiają mniej więcej tyle, ile powinni - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl dziennikarz i publicysta Jacek Żakowski. - Do polityki nie powinno się iść, kierując się kryterium osobistej korzyści. Inaczej jednak wygląda kwestia np. wiceministrów - to nie są stanowiska polityczne i powinny być obsadzane przez specjalistów - dodaje Żakowski.

Żakowski: Premie dla polityków skandaliczne

Zdaniem Żakowskiego, przyznawanie premii politykom jest skandaliczne. - Jeżeli ministrowie ponoszą za swoje działania jedynie odpowiedzialność polityczną, konstytucyjną, to nagrody też powinny być jedynie polityczne. Na przykład dobre miejsce na liście, wygrane kolejne wybory - tłumaczy publicysta.

Z pomocą portalu wynagrodzenia.pl* postanowiliśmy sprawdzić, jakim poziomem zarobków mogą pochwalić się politycy.

Posłowie - kadra zarządzająca

Polscy posłowie zarabiają miesięcznie około 10 tysięcy złotych brutto, czyli 120 tysięcy rocznie. - Wynagrodzenia na poziomie około 10 000 brutto obejmowały osoby na stanowiskach kierowniczych - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl Magdalena Witek z Sedlak & Sedlak. Nasi posłowie zarabiają tak, jak kierownicy działu IT (9 289 zł), dyrektorzy działów obsługi klienta (9 750 zł), a także dyrektorzy produkcji i prezesi zarządu mniejszych zakładów (10 000 zł).

Nieco lepiej radzą sobie prezydent, premier i marszałek sejmu. Uposażenie prezydenta to około 20 tysięcy brutto - tyle, co dyrektor departamentu w banku. Z kolei marszałek Sejmu i premier, z zarobkami około 15 tys., plasują się na poziomie dyrektora finansowego i dyrektora działu IT.

Zarobki polityków w Polsce i na świecie



- Posłowie są najlepiej opłacani w Japonii. Ich roczne wynagrodzenie wynosi 846 270 złotych - mówi Krzysztof Plens z portalu Wynagrodzenia.pl. Członkowie parlamentu w Australii otrzymują o ponad 229 843 zł mniej. Do krajów o wysokich dochodach posłów można także zaliczyć Włochy, Stany Zjednoczone i Kanadę. Dla porównania, wielkość rocznego uposażenia polskich posłów wynosi 118 708 zł.

Zarobki polskich polityków są niskie, choć dużo lepiej wyglądają, biorąc pod uwagę ich poziom w stosunku do średniej krajowej. W Polsce jest to ponad 2,8. Więcej jest tylko w Kanadzie (2,86), USA (3,20), we Włoszech (4,65) i w Japonii (5,18).



* Kwoty wynagrodzeń pochodzące z portalu Wynagrodzenia.pl są medianą wynagrodzeń na danym stanowisku.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (135)
Zaloguj się
  • szymek_50

    0

    Lepiej być niż mieć.

  • peloxxx

    0

    Dac im PO milion miesiecznie samoloty dla kazdego do dyspozycji,by mogli latac w dolomity Wloskie do slonecznego Peru na zakupy do Paryza POkaz mody w Mediolanie tabuny ochroniarzy limuzyny wille do dyspozycji rodzin, wysoko platne stanowiska pracy dla synow i corek POlitykow. Przyznawac im premie mc. kwartalne roczne ect...Tylko kto na to wypracuje skoro sa regiony gdzie dochodzi do 50% bezrobocia

  • pawelekok

    0

    W większości demokracji wychodzi (i wychodziło) się z założenia, że do polityki pchać się powinni ludzie majętni, którzy juz się dorobili a nie gołodupcy, którzy potrzebują dorobić się błyskawicznie. Bedą wtedy zajmować się polityką jako taką, służąc ugrupowaniu, którego deklarowane poglądy są zgodne z ich osobistymi poglądami, a nie bęą się koncentrować na czynnościach korupcyjnych stając się zakładnikiem układu podobnych sobie chciwych nuworyszy. Chociaż nie we wszystkich przypadkach się to sprawdzało, bo wiadomo, natura ludzka jest ułomna, to w demokracjach rozwiniętych i z tradycjami taki układ działa, zwłaszcza jesli istnieje kontrola opinii publicznej patrzącej politykom na ręce i dyskwalifikujacej polityków nie spełniających wysokich standardów.

    W Polsce i innych krajach, w których demokracja jest nowym porządkiem, wcześniej nie spotykanym, dominuje układ polityczno-korupcyjny. Zastanawia mnie obecne parcie polskich parlamentarzystów na podwyżki. Mogę sobie to wytłumaczyc tylko tym, że obecnie nie mają już wiele do zaoferowania różnego rodzaju lobbystom i to źródełko dochodów zaczęło im wysychać. Ale te żądania podnoszone w sytuacji kryzysu gospodarczego, gdy większość Polaków zaciska pasa, brzmią szczególnie bezczelnie.

  • pawelekok

    0

    Moim zdaniem wysokość pensji i ewentualnych premii dla polityków powinna być ustawowo ustaloną wielokrotnością mediany zarobków w kraju. I powinna to byc wielokrotność średnia dla stosunków światowych a nie zawyżona jak w Japonii. Podobnie ograniczona powinna być wysokość premii oraz dodatków i przywilejów funkcyjnych, wyjąwszy tylko te wydatki ściśle powiązane z bezpieczeństwem. Jeśli politycy chca więcej zarabiać niech uprawiają taką politykę, która zwiększy tą medianę. W ten sposób będą się też czuli bardziej związani z narodem, który reprezentują oraz lepiej rozumieli jego problemy i potrzeby. Patrząc w ten sposób, to naszym politykom należałoby nawet o powiedzmy 30% obniżyć wynagrodzenia, a nie podnosić. A jeśli czuja się jak ubodzy krewni w stosunku do polityków z Zachodu niech zastanowią się, jak musza się czuć inni Polacy. Jak im się nie podoba - droga wolna - niech przeniosą się na Zachód i tam uprawiają politykę.

  • malini

    Oceniono 1 raz 1

    Wielowieyska w dzisiejszej GW pisze o marszałkach, że urzędnicy na stanowiskach kierowniczych powinni dużo zarabiać, bo ponoszą odpowiedzialność. Jaką? Jak się w tym kraju pisze ustawę czy zmiany poszczególnych przepisów, to niezależnie od rządzącej opcji, tą robotę wykonuje jakiś przerażony urzędnik za 2 tys. na rękę miesięcznie i zawsze ma to zrobić "na wczoraj" bez czasu do dobrej analizy. 99,9% osób na kierowniczych/ministerialnych stanowiskach w budżetówce w razie "wpadki" zawsze szuka winnych wśród podwładnych, a 100% podwładnych musi wziąć na klatę to, co chlasnął szef, bo rację ma tylko ten, po którego stronie są szuflady biurka. 99,9% sukces podwładnego traktuje jako swój własny. Jeżeli szefowie mało zarabiają, to ja chcę usłyszeć coś na temat zarobków zwykłych ludzi. Jeżeli ponoszą jakąkolwiek odpowiedzialność, to chcę wiedzieć jaka to odpowiedzialność w porównaniu do niskoopłacanego, "motywowanego" przez straszenie zwolnieniem i karami dyscyplinarnymi, szarego urzędnika. I chcę, żeby ktoś policzył, że poza pensją ala komin, dochodzą takie "drobiazgi", jak darmowe dojazdy do pracy i w różne inne, często całkiem prywatne miejsca (być może ochrona ministrów przed agresywnym narodem tego wymaga, ale osoby nie mające tej rangi, w tym nawet zwykli dyrektorzy departamentów czy generalni też chętnie śmigają służbowymi autami, ze służbowymi kierowcami i benzyną) oraz wyżywienie (bo czym innym są np. tzw. wstawki do gabinetów w KPRM) i telefony. To nie jest kilka złotych przy jednej osobie, ani nawet kilaset, to są już tysiące.Czemu NIK tego nie sprawdza? Mało kto też idzie w prywatnej sprawie po poradę prawną do opłacanego prywatnie prawnika, jak ma jakiś departament prawny pod ręką. Tych dodatkowych profitów jest zapewne więcej. W efekcie te niby niskie zarobki stają się całkiem sporymi sumkami.

  • doktor104

    Oceniono 2 razy 2

    Bycie posłem nie jest przymusowe. Jak ktoś uważa, że płacą mu za mało to niech sobie poszuka lepiej płatnej pracy.
    Po "naszych" parlamentarzystach płakać nie będziemy.

  • wiga-cze

    0

    www.fakt.pl/Nagrody-w-Senacie-Marszalek-Senatu-przyznal-nagrody-Jakie-nagrody-przyznal-Borusewicz-,artykuly,197358,1.html#miniPoll

  • kel00s

    Oceniono 3 razy 3

    ja też chcę zarabiać jak moi zachodni koledzy i co, jakoś nie zarabiam. Złodzieje narzekają, że za leberstwo za mało dostają.

  • hellbilly

    Oceniono 3 razy 1

    Hehehehe stosując tą samą logikę przeliczmy średnie zarobki z tych samych państw na złotówki i sprawdźmy na którym miejscu znajdzie się Polska. :D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje