CBA miało tajne cele do zmiękczania zatrzymanych? Prokuratura sprawdza

23.01.2013 13:53
Mariusz Kamiński

Mariusz Kamiński (Fot. Wojciech Olku?nik / Agencja Gazeta)

Prokuratura sprawdzi, czy istniały tajne cele CBA, które służyły do zmiękczania zatrzymanych. Chodzi o sprawę podejrzanego w 2009 roku o korupcję prezesa Wydawnictw Naukowo-Technicznych Bogusława Seredyńskiego, który nie dojechał do aresztu, tylko przetrzymywany był na komendzie policji w Legionowie.
Dlaczego właśnie tam? Dlaczego CBA nie wykonała nakazu sądu o osadzeniu w areszcie? Co to było za pomieszczenie w legionowskiej komendzie? Na jakich zasadach korzystała z niego CBA? Czy w czasach Mariusza Kamińskiego utrzymywano tajne cele, aby łamać podejrzanych? -czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Na takie pytania chcą znać odpowiedzi warszawski sąd, prokurator Krystyna Nogal-Załuska i pełnomocnik Seredyńskiego mec. Wojciech Piłat.

Przekroczenie uprawnień bądź niedopełnienie obowiązków

- W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie wdrożyła postępowanie sprawdzające ws. ewentualnego przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy CBA w związku z zatrzymaniem Bogusława Seredyńskiego i jego przebywaniem jako osoby zatrzymanej, a potem tymczasowo aresztowanej, w policyjnej izbie zatrzymań w okresie od 23 września do 28 września 2009 roku - powiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl rzecznik prokuratury Dariusz Ślepokura.

Rzecznik zaznaczył, że postępowanie zostało wszczęte z urzędu po zeszłotygodniowym wywiadzie udzielonym przez Bogusława Seredyńskiego telewizji TVN. - Po zapoznaniu się z aktami podejmiemy decyzję o ewentualnym wszczęciu bądź odmowie wszczęcia śledztwa - powiedział Ślepokura.

Bogusław Seredyński został zatrzymany pod zarzutem korupcji przy prywatyzacji wydawnictwa. Łapówkę miała wtedy przyjąć także Weronika Marczuk. W 2011 roku Seredyński i Marczuk zostali oczyszczeni przez prokuraturę z zarzutów.

Teraz Seredyński domaga się w sądzie dwóch milionów złotych odszkodowania. Twierdzi, że po zatrzymaniu przez CBA nie trafił do Aresztu Śledczego na Mokotowie tylko do policyjnej izby zatrzymań w Legionowie. W małej celi, w której rogach 24 godziny na dobę paliły się reflektory, miał spędzić 5 dni. Obecne kierownictwo CBA potwierdza, że były prezes Wydawnictw Naukowo-Technicznych rzeczywiście znalazł się w Legionowie.

Zobacz także
Komentarze (143)
Zaloguj się
  • halinnka.beauty

    Oceniono 432 razy 390

    i to jest właśnie "prawo i sprawiedliwość" - stalinizm w najczystszej postaci i dlatego tak zabolały słowa sędziego Tuleyi, prawda w oczy kole

  • totapis500

    Oceniono 246 razy 218

    Społeczeństwo czeka kiedy do tych cel trafi gnom Jaruś ze swoim ministrem ZERO.

  • jogar

    Oceniono 165 razy 159

    Oooo!!! A jeszcze nie było w tej sprawie specjalnej konferencji Kamińskiego lub chociażby Ziobry? Zawiedli mnie!

  • anakonda22

    Oceniono 146 razy 132

    ..no cóż, jedynie co nam Polakom pozostało, to zdelegalizować komunistyczno-faszystowska partię Jarosława Przebrzydłego..

  • adherent1

    Oceniono 98 razy 86

    "Zwróciliśmy się do sądu o wypożyczenie akt - mówi Radiu Zet rzecznik prokuratury Dariusz Ślepokura."
    Powinni dostać co najwyżej kopie!
    Prokuratura dalej jest w rękach tej części POPiS-u która znalazła się w opozycji.

  • papaleone

    Oceniono 84 razy 76

    No gdzie z tym zdjęciem przy obiedzie!!!!

  • oservattoreromano

    Oceniono 107 razy 51

    Irytująca jest odwaga prokuratorów. Oni zawsze odważni, zawsze z falą, zawsze scigają przestępców, gdy aktualna władz im to nakazuje, a toleruje lub wręcz ukrywa przestępstwa włądzy aktyalnie panującej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje