Wielka Brytania opuści Unię Europejską? Cameron: "Nie chcę tego. Ale chcę referendum"

23.01.2013 07:34
Brytyjski premier David Cameron

Brytyjski premier David Cameron (Fot. SUZANNE PLUNKETT REUTERS)

David Cameron zamierza zapytać Brytyjczyków, czy chcą, by ich kraj pozostał w Unii Europejskiej, czy też z niej wystąpił. Sam premier jest zwolennikiem zostania w UE, ale gra o wysoką stawkę - lepsze warunki dla Wielkiej Brytanii w UE i poparcie własnego, eurosceptycznego elektoratu w wyborach. W przemówieniu zapowiedział referendum ws. wyjścia z Unii.
Premier Wielkiej Brytanii wygłosił przemowę o statusie swojego kraju w Unii Europejskiej. Zaczął od obszernego uzasadnienia, dlaczego w ogóle pyta o miejsce Wielkiej Brytanii w UE. Zastrzegł, że przeciwnikiem Unii nie jest. Szczerze podkreślił, że walczy o lepszą pozycję Londynu w Europie.

- Nie chcę podnieść mostów i wycofać się ze świata, nie jestem brytyjskim izolacjonistą. Ale chcę lepszych warunków dla Wielkiej Brytanii w Europie - powiedział Cameron. Zaznaczył, że jest przeciwny wyjściu Londynu z Unii Europejskiej.

- Nie chcę, by to się stało. Chcę, by UE była sukcesem. I chcę takich relacji między Wielką Brytanią a UE, które nas w niej utrzymają. (...). Dlatego konserwatyści poproszą w następnej kadencji brytyjskie społeczeństwo o mandat do negocjacji nowych ustaleń z naszymi europejskimi partnerami - powiedział Cameron. A gdy już wynegocjujemy to nowe porozumienie - ze wspólnym rynkiem w jego centrum - zadamy w 2015 r. Brytyjczykom w referendum jedno proste pytanie: czy jesteście "in", czy "out". Czy zostajemy w UE na nowych warunkach, czy po prostu wychodzimy - powiedział.

"Chcemy lepszych warunków w UE"

Cameron zaczął swoje przemówienie od długiego uzasadnienia, dlaczego w ogóle je wygłasza. - Winni jesteśmy szacunek tym, którzy po wojnie zabezpieczyli bezpieczeństwo w Europie. Ale dziś wyzwanie i cel Europy jest inny: zabezpieczenie dobrobytu. Dziś mamy nowy, globalny wyścig po bogactwo i miejsca pracy. Chcę dziś mówić o zmianach, które trzeba wobec tego wprowadzić w Europie - tłumaczył.

- Jesteśmy narodem wyspiarskim, i taki mamy charakter: jesteśmy niezależni, bezpośredni, z pasją bronimy naszej suwerenności. Geografia determinuje charakter naszego członkostwa. Działamy w UE bardziej praktycznie, a mniej emocjonalnie. Gdybyśmy próbowali zmieniać naszą brytyjską wrażliwość, to równie dobrze moglibyśmy próbować osuszać kanał La Manche. Ale to nie czyni nas NIE-Europejczykami - podkreślił bardzo mocno brytyjski premier. - W najczarniejszej godzinie Europy - w czasie wojny - utrzymaliśmy światło nadziei - przypomniał.

"Za rynkiem, przeciw protekcjonizmowi. Nie chcę palić mostów"

Do tej pory Cameron wielokrotnie powtarzał, że on sam chce, by Wielka Brytania pozostała w UE, ale dąży do odebrania części kompetencji Brukseli w obszarach, w których - jak twierdzą konserwatyści - jej wpływ jest zbyt duży i szkodliwy. W przemówieniu to powtórzył. Jak powiedział, przedstawia wizję Unii Europejskiej, w której Londyn chciałby grać aktywną rolę. Wymienił trzy wyzwania stojące przed UE: problemy strefy euro, spadek jej konkurencyjności i przepaść między władzami Unii a jej obywatelami.

Wszystkie trzy są według niego istotne dla Zjednoczonego Królestwa: problemy strefy euro - bo choć Wielka Brytania w niej nie jest, to Londyn pozostaje europejskim centrum finansowym i potrzebuje dobrze zarządzanej eurozony; konkurencyjność - bo europejski udział w globalnej produkcji ma spaść o jedną trzecią przez najbliższe 20 lat, a to nie służy brytyjskim interesom; rozdźwięk między obywatelami a władzami - bo jest mocno odczuwalny przez rozczarowanych UE Brytyjczyków i może przechylić szalę referendum na korzyść eurosceptyków.

"Niech Brytyjczycy wybiorą. Ale wyjście będzie złą decyzją"

Nic dziwnego, że jako swoje priorytety w planowanej reformie UE, o którą zamierza walczyć, Cameron wymienił m.in. wzrost konkurencyjności, odchudzenie rozbuchanej biurokracji, uwolnienie małych przedsiębiorstw od nadprodukcji brukselskich dyrektyw i zmianę sposobów walki z kryzysem. Wyraźnie zaznaczył, że Londyn chce grać kluczową rolę w unijnych negocjacjach handlowych.

Kluczowym punktem swojego przemówienia brytyjski premier uczynił wspólny rynek jako najistotniejszy powód obecności Wielkiej Brytanii w UE. I to właśnie koniecznością pozostania w tymże wspólnym rynku Cameron uzasadnił kluczowy moment swojego przemówienia. Zapowiedział w nim - w razie wyborczej wygranej konserwatystów - ogłoszenie w początkach 2015 r. referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Dlaczego dopiero wtedy? Jak stwierdził, chce dać Brytyjczykom "uczciwy wybór" między wyjściem z Unii a pozostaniem w niej - ale na nowych zasadach, które zamierza wynegocjować przez najbliższe lata. I raz jeszcze zaznaczył, że osobiście jest wychodzeniu przeciwny.

- Jeśli wyjdziemy, to Zjednoczone Królestwo wprawdzie sobie poradzi, ale to będzie bilet w jedną stronę. - I tu jest pytanie: czy utrata wpływu na decyzje dotyczące regulacji wspólnego rynku, w którym i tak pozostaniemy, jest najlepszym wyjściem dla naszego kraju, naszych interesów i miejsc pracy - powiedział Cameron.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (302)
Zaloguj się
  • kararaka

    Oceniono 4 razy 2

    Unia coraz bardziej przypomina komisaryczny związek sowiecki to też nic dziwnego że ceniący sobie wolność i demokrację Anglicy mają dosyć połajanek unijnych komisarzy.

  • srool

    Oceniono 1 raz -1

    ...no i nie chce Euro-kibucu ,,,dymania bogatych na rzecz biednych ,,,,,

  • blski

    0

    @jan_sobczak1
    Napotkasz przy tym na klopot, ze zamienisz swa pozycje z obywatela (jakkolwiek niedoskonalej demokracji) w poddanego, a to dla niektorych (takich jak ja, wychowanych w zasciankowych tradycjach) byloby nie do przyjecia.

  • jan_sobczak1

    0

    Jeśli ktoś m choć odrobinę rozumu to szybko zadba o obywatelstwo Brytyjskie dla siebie i swoich dzieci. Dzikie szwadrony mordujące i zamykające w więzieniach żydów, katolików, sympatyków brydża sportowego, cyklistów czyli prawdziwych i wyimaginowanych wrogów EU są bliżej niż nam się wydaje.

  • blski

    0

    Integracja krajow o tak roznym poziomie rozwoju, roznych kulturach, tradycjach, historii zwyczajach na dodatek z duza suwerennoscia wydawala sie niemozliwa.
    Dopoki UK do EU doklada to w jakiejkolwiek nie byloby to formie uwazam, ze powinni w tej organizacji pozostac. Pdobnie dopoki nasz kraj dostaje od EU pieniadze, Polska powinna trzymac sie Unii (chyba, ze upieraja sie zeby wydawac ta forse na cos co mi sie niepodoba).
    Osobiscie, nie chcialbym zeby UK oderwala sie od EU, mam personalne przywiazanie do tego kraju (nawet lubie steak&kidney pudding), mieszkalem tam przez wiele lat (miedzy innymi zmywalem gary w restauracji). Po smierci mojej zony, ktora byla Angielka (ktorej rodzina mnie nie zaakceptowala) nigdy tam nie bylem, ale obiecuje sobie, ze jak znajde troche czasu to sie wybiore, chociazby zeby (z naszym synem) odwiedzic jej grob.

  • nie-tak

    Oceniono 1 raz -1

    Cytat:
    "Nie chcę tego. Ale chcę referendum"
    ..........................
    Bardzo słusznie!!!!!!!!!!
    Konia trojańskiego spekulującego na upadek unii jak i euro nam nie potrzeba.

  • pisubek

    Oceniono 3 razy -3

    A niech ten Cameron spada. W swiecie Wielka Brytania juz sie nie liczy, w Unii tez ma znaczenie marginalne.

  • jmb2

    Oceniono 1 raz 1

    To już kolejny raz w historii Wielkiej Brytanii ... przytaczając pamiętne słowa ... W.Churchilla: ...
    "Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak niewielu" .... ponownie Polacy - tym razem swoją Spontaniczną Pokojową Inwazją (ŚPI) oraz bezpardonowym atakiem tysięcy polskich robotników (armia zmobilizowanych około 500 / 600 tyś.ochotników) ... na rynek pracy w Wielkiej Brytanii po 2004 roku pozwoliła na nowo tchnąć ożywczego ducha oraz pobudzić do działania (co tutaj dużo mówić) dogorywającą już, bo osiadłą na laurach słabo konkurencyjną gospodarkę brytyjską.

    Nie da się teraz też i tego ukryć, że to właśnie dzięki tej „garstce” Polaków, mocno przez długie lata zgnuśniali ale i też zaskoczeni takim obrotem sprawy Anglicy zaczynają „budzić się z zimowego snu” oraz odzyskiwać ... wiarę w siebie.

    Jednak kierunek działania nadany przez Camerona w styczniu 2013 jest fałszywy, gdyż tym razem bez wydatnej pomocy ze strony nawet tej „garstki” Polaków osamotniona gospodarka brytyjska może sobie nie poradzić , tym bardziej w coraz to bardziej skomplikowanym i konkurencyjnym świecie.
    Dawniej Brytyjczykom pomagali Hindusi obecny czas należy do Polaków.

    www.sciaga.pl/tekst/61113-62-nigdy_w_dziedzinie_ludzkich_konfliktow_tak_wielu_nie_zawdzieczalo_tak_wiele

    Churchill wypowiedział również jeszcze jedne słowa dotyczące bezpośrednio Polaków „Mało jest zalet, których by Polacy nie mieli, i mało błędów, których udałoby im się uniknąć”, myślę że to również oddaje wdzięczność Anglików względem Polaków.
    Słowa "Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak niewielu" zostały wypowiedziane w sierpniu 1940 roku przez Winstona Churchilla a były one skierowane do pilotów RAF’u, między innymi również polskich pilotów walczących w silach powietrznych Wielkiej Brytanii a również i być może przede wszystkim dla pilotów z dywizjony 303, miały olbrzymie znaczenie dla tych ludzi, wyrażały jego uznanie dla tych chłopców, którzy ginęli za kraj, ginęli w wielkiej i niezapomnianej bitwie o Anglię.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje