"Oczko spadło na ziemię podczas operacji zaćmy". Pacjenci nie rozumieją, co im mówią lekarze

Wiadomości >  Archiwum
Daria Klimza-Stępień, TOK FM
22.01.2013 23:07
A A A Drukuj
Praktyka pokazuje, że komunikacja na linii lekarz - pacjent często zawodzi

Praktyka pokazuje, że komunikacja na linii lekarz - pacjent często zawodzi (Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta)

''Fakoemulsyfikacja zaćmy'' z ''trabekulektomią'' i ''irydektomią przypodstawną'', czy ''uwulopalatofaryngoplastyka'' - chorzy często nie rozumieją, o czym mówi do nich specjalista z zakresu medycyny. Praktyka pokazuje, że komunikacja na linii lekarz - pacjent często zawodzi. Problem zbadali naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego.
"Komunikacja w ochronie zdrowia. Relacje lekarza z pacjentem i ich uwarunkowania" to tytuł pierwszego tego typu w Polsce projektu naukowo-badawczego, który rozpoczynają wspólnie Uniwersytet Śląski i Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 5 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

Pacjent zaczął płakać

Nieporozumienia rodzą niepotrzebny niepokój chorych. - Na koniec zabiegu zakłada się okrągły opatrunek, na który my mówimy oczko. A ponieważ pacjent miał tylko znieczulenie miejscowe i był w kontakcie, usłyszał "oczko mi spadło, dajcie mi inne". Wpadł w panikę, zaczął płakać, bo zrozumiał, że to jego oko wypadło. A chodziło o opatrunek - opowiada doktor Ewa Mrukwa-Kominek z katowickiej kliniki.

Inny pacjent usłyszał, że ma trochę pobiegać w nowych okularach. Zalecenie potraktował dosłownie i zaczął gonić po szpitalu do momentu, gdy zabrakło mu sił.

Przez trzy lata będą obserwować rozmowy z lekarzami

Badania mają poprawić komunikację między chorymi a lekarzami i wyeliminować takie zdarzenia. - Chcemy zwrócić uwagę na środki językowe, którym posługują się lekarze i pacjenci, na sposoby wyrażania emocji. Chodzi też o to, aby wykazać błędy, tzw. szumy komunikacyjne - tłumaczy szefowa projektu profesor Jadwiga Stawnicka.

Badacze z Uniwersytetu Śląskiego przez trzy lata będą obserwować, jak przebiegają rozmowy lekarzy z pacjentami w przychodni przyszpitalnej czy podczas wizyt lekarzy na salach chorych. Będą przysłuchiwać się także, jakim językiem komunikują się medycy między sobą. 

Można się przestraszyć

- Nie jestem tylko filologiem, ale także logopedą i neurologopedą. Trochę się obyłam z komunikacją między lekarzami, a także między lekarzem i pacjentem. Najpierw przestraszyłam się języka, jakimi posługują się lekarze. Podczas odpraw chodziłam i notowałam ich skróty myślowe, a potem szukałam w literaturze specjalistycznej i w internecie - zdradza Marzena Nguyen z trzeciego roku studiów doktoranckich Uniwersytetu Śląskiego. I dodaje: - Byłam też w gabinetach, gdzie na przykład pacjent skarżył się na zawroty głowy, a tu padało "zrobimy próby Romberga". No i co to jest? - mówi Nguyen.

- Patrzymy medycznie na pacjenta i na nasze zawodowe życie. Natomiast psycholodzy, filolodzy, filozofowie patrzą pod innym kątem. Taka ocena sposobu komunikacji jest cenna, żeby również lekarzom uświadomić, co można poprawić i co powinno się zmienić w komunikacji, żeby było lepiej. Lepiej dla nas i lepiej dla pacjenta - uważa doktor Mrukwa-Kominek.

Naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego zajęli się też językiem używanym przez policjantów. Dobiega końca projekt realizowany w kilku garnizonach w kraju, komendzie głównej, a także w szkole w Szczytnie. Tu także głównym celem jest poprawienie komunikacji, ale na linii policjant - obywatel. Wnioski płynące z projektu poznamy jeszcze w tym roku.

Skomentuj:

Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX