Algieria: wojsko odbiło część rafinerii, część zakładników wolna. Terroryści wciąż się bronią

18.01.2013 06:46
Czołgi na terenie rafinerii gazi Almenas w Algierii

Czołgi na terenie rafinerii gazi Almenas w Algierii (Fot. REUTERS TV Reuters)

Islamiści, którzy w środę zaatakowali kompleks gazowy w In Amenas w Algierii, wciąż przetrzymują nieznaną liczbę zakładników. Wojsko kontroluje tylko część kompleksu. Oficjalne źródła mówią o 600 uwolnionych Algierczykach i czterech cudzoziemcach. Według BBC brytyjski rząd "przygotowuje się na informacje o wielu brytyjskich ofiarach".
Od wczoraj algierskie siły specjalne próbują przejąć kontrolę nad opanowaną przez terrorystów rafinerią gazową w In Amenas we wschodniej Algierii. Według lokalnych źródeł z prowincji Illizi po wczorajszym krwawym szturmie wojsko odbiło mieszkalną część kompleksu, gdzie przetrzymywana była większość zakładników.

Jednak w innej części kompleksu, w której znajdują się instalacje gazowe, terroryści wciąż przetrzymują kolejnych więźniów - poinformowała agencja APS, powołując się na oficjalne źródła. Ta część nadal jest otoczona przez wojsko.

Los zakładników jest niejasny

O tym, że podczas operacji zginęli niektórzy zakładnicy i terroryści, poinformował algierski minister komunikacji. Mówił też, że wiele osób uwolniono. Według BBC "część zakładników jest wolna, ale liczba tych, którzy przeżyli, jest nieznana, a brytyjskie władze przygotowują się na informacje o wielu brytyjskich ofiarach".

Oficjalne źródła, cytowane przez agencję EFE, twierdzą, że w wyniku akcji algierskich sił uwolniono 600 Algierczyków i czterech cudzoziemców. Źródła te nie podały liczby zabitych. Dokładna liczba samych napastników, dowodzonych - według zachodnich ośrodków analitycznych - przez znanego algierskiego bojownika, dżihadystę i przemytnika Mochtara Belmochtara, nie jest znana, nie wiadomo też, ilu przeżyło szturm algierskich wojsk.

Informacyjny chaos: dokładna liczba ofiar nieznana

Źródło w algierskich siłach bezpieczeństwa cytowane przez agencję Reutera twierdzi, że zginęło 30 zakładników, w tym siedmiu obcokrajowców, a także co najmniej 11 porywaczy. Sami zaś islamiści z grupy "Zamaskowana Brygada" utrzymują, że w wyniku operacji sił algierskich śmierć poniosło 35 cudzoziemskich zakładników i 15 bojowników.

Terroryści twierdzą, że ich atak był reakcją na rozpoczętą 11 stycznia operację francuskich wojsk na północy Mali, kontrolowanej od wiosny przez islamistów.

Informacyjny chaos, ofiary wśród zakładników

Po wczorajszym ataku algierskiego wojska na okupowaną przez terrorystów rafinerię i powtarzanych przez cały dzień coraz bardziej alarmujących doniesieniach o śmierci dużej liczby zakładników dziś wciąż nie jest jasna ani liczba uwolnionych i zabitych, ani też liczba tych, którzy wciąż znajdują się w rękach fundamentalistów. Wiadomo, że cudzoziemskich zakładników było 41 - m.in. z Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Norwegii i Japonii.

Według agencji AP uwolniono m.in. dwóch Brytyjczyków, jednego Francuza i jednego Kenijczyka. Jeden z uwolnionych, pochodzący z Irlandii Północnej Stephen McFaul, uciekł z konwoju, którym był wywożony, gdy kolumna pojazdów dostała się pod ogień algierskich wojsk.

Akcja "nie przebiegła zbyt dobrze dla zakładników"

Algierski minister łączności Mohamed Said powiedział wieczorem w pierwszym oficjalnym wystąpieniu osoby z kręgów rządowych w państwowej telewizji, że nie było możliwości natychmiastowej weryfikacji różnic w podawanych liczbach zabitych, zbiegłych i uwolnionych zakładników. Są też kłopoty w ustaleniu ich tożsamości. Niektórych zakładników znaleziono martwych lub rannych - dodał minister w wypowiedzi dla państwowej telewizji. Zagraniczny dyplomata w Algierze potwierdził, że akcja "nie przebiegła zbyt dobrze dla zakładników".

Krwawy szturm na rafinerię i doniesienia o ofiarach wprawiły w zakłopotanie rządy krajów, których obywatele znajdowali się w rękach terrorystów.

Zachodnie rządy podkreślają, że Algierczycy nie poinformowali ich przedstawicieli o planie uderzenia na rafinerię. Wysoki rangą urzędnik administracji USA powiedział, że Waszyngton "mocno naciskał" na to, by priorytetem było życie zakładników. Rząd Japonii skrytykował szturm.

Zobacz także
Komentarze (10)
Zaloguj się
  • kamyk39

    0

    Informacyjny chaos,

    - to mamy codziennie w naszych mediach, tylko inaczej.

  • hardy1

    Oceniono 6 razy 4

    Do autora - jak można terrorystę, zbrodniarza i mordercę cywilów, nazwać, cytuję: "znanym algierskim bojownikiem"?! To skandal, to po prostu znieważenie jego niewinnych ofiar.
    Co do samej tragedii - nie ma żadnych negocjacji z terrorystami. Tylko likwidacja. Ustępowanie im tylko ich rozzuchwala i skłania kolejnych zbrodniarzy do terrorystycznych ataków.

  • piotr.by

    Oceniono 7 razy 1

    To byli źli islamiści ? A może to dobrzy rebelianci, albo dobrzy antyreżimowi rewolucjoniści?

  • rbobin

    Oceniono 6 razy 6

    "Ta część nadal być otoczona przez wojsko."

    Polska język trudna język...

  • metanoja

    Oceniono 11 razy 7

    Radykalny islam to dzisiaj główny nurt tej religii, która na dobrą sprawę nigdy nie była religią w zachodnim rozumieniu tego pojęcia, podobnie jak marksizm nie był filozofią. Islam to idea obejmująca całe życie społeczeństwa, także prawo i życie polityczne. Co najważniejsze, islam rości sobie prawo do regulowania życia wszystkich ludzi, nie tylko swoich wyznawców. Chrześcijanom, żydom i innym "niewiernym" wyznacza rolę na dnie hierarchii społecznej. Islamiści realizują globalny plan przejęcia władzy we wszystkich krajach, zwłaszcza "zgniłego Zachodu" i ustanowienia jednego światowego ośrodka władzy i kultu.
    Frank Gaffney, analityk Centrum Polityki Bezpieczeństwa o globalnym planie islamistów:
    www.youtube.com/watch?v=purCXpoebjU

  • domis086

    Oceniono 18 razy -2

    U nas niedługo też tak będzie - nasz gaz łupkowy, a wydobywać go będą amerykanie i angole.

  • olena.s

    Oceniono 8 razy 0

    No to się algierscy dowódcy nie popisali nadmiernie.

    katar1.blox.pl/html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje