Żołnierze Czadu na pomoc Francuzom. "Mają ich ocalić przed ugrzęźnięciem w przewlekłej wojnie"

17.01.2013 17:45
Przegrupowanie francuskich żołnierzy z baz w Czadzie podczas operacji militarnej przeciwko islamistom w Mali

Przegrupowanie francuskich żołnierzy z baz w Czadzie podczas operacji militarnej przeciwko islamistom w Mali (Fot. HANDOUT REUTERS)

W Mali wylądowały zaprawione w walkach na pustyni wojska z Czadu. Jak pisze Wojciech Jagielski z Polskiej Agencji Prasowej, "żołnierze z Czadu przybyli, by wesprzeć francuskie wojska w wojnie z miejscowymi dżihadystami i ocalić Francuzów przed ugrzęźnięciem w przewlekłej wojnie".
W trwającej od piątku zbrojnej inwazji na Mali, gdzie władzę próbowali przejąć sprzymierzeni z Al-Kaidą dżihadyści, Francuzi używali dotąd wyłącznie lotnictwa. W nocy ze środy na czwartek po raz pierwszy posłali do walki wojska lądowe. W czwartek Paryż przyznał, że w walkach uczestniczy już 1,5 tys. francuskich żołnierzy, a wkrótce będzie ich w Mali dwa razy tyle.

Diabaly i Konna odbite

Wspieranym przez lotnictwo francuskim żołnierzom nie udawało się przez kilka dni wyprzeć partyzantów z zajętego przez nich w poniedziałek 35-tysięcznego garnizonowego miasteczka Diabaly. Chroniąc się przed francuskim lotnictwem, dżihadyści rozdzielili się na kilkuosobowe oddziały i kryli się wśród ludności cywilnej.

Dopiero w piątek Diabaly zostało wyzwolone. Do miasta wkroczyli francuscy i malijscy żołnierze.

Wcześniej w piątek armia malijska informowała, że odzyskała "całkowitą kontrolę" nad miastem Konna w środkowym Mali. Miasto 10 stycznia dostało się w ręce islamistów, co przyspieszyło francuską interwencję w Mali.

Oba miasta, Konny i Diabaly, leżą w wąskim przesmyku łączącym opanowaną rok temu przez partyzantów północ kraju z południem, znajdującym się pod kontrolą rządu w Bamako. Zdobycie przez partyzantów Konny uznano we Francji za marsz partyzantów na miasta Segou i Mopti, bramy do stolicy kraju.

Kluczowe mosty

Francuskim żołnierzom i lotnictwu nie tylko nie udało się odrzucić partyzantów na północ, ale od początku inwazji rozszerzają oni swoje wpływy. W czwartek ich oddziały pojawiły się w okolicach miasta Banamba, zaledwie 100-150 km na północ od Bamako.

Aby zatrzymać partyzantów w ich marszu na południe i Bamako, francuscy spadochroniarze strzegą mostów i przepraw na rzece Niger. Paryż ściąga też do Mali kolejne oddziały oraz śmigłowce bojowe, czołgi i wozy pancerne z baz pobliskiego Wybrzeża Kości Słoniowej.

Osławieni Czadyjczycy

Największym wsparciem dla Francuzów może okazać się jednak lądowanie w Mali pierwszych żołnierzy z Czadu, których na pomoc sojusznikom kazał wysłać prezydent Idriss Deby. Czadyjski korpus ekspedycyjny ma się składać z 2 tys. żołnierzy, zaprawionych w walkach na pustyni z rodzimymi rebeliantami, a także w interwencjach zbrojnych w innych afrykańskich krajach.

Czadyjczyków właśnie wycofano z Republiki Środkowoafrykańskiej, gdzie ocalili przed obaleniem tamtejszego prezydenta Francois Bozize, oblężonego w stolicy przez rebeliantów. Czadyjskie wojska zapuszczają się też od lat do położonego przez miedzę sudańskiego Darfuru.

Szanowani za żołnierskie rzemiosło, Czadyjczycy cieszą się też jednak w regionie złą sławą rabusiów i gwałcicieli.

W czwartek wieczorem do Bamako dotarło też ok. stu żołnierzy z Togo i Nigerii w ramach misji zachodnioafrykańskiej. Do 26 stycznia powinno tam trafić ok. 2000 członków tej misji, której celem ma być wyparcie uzbrojonych islamistów, od dziewięciu miesięcy okupujących północ Mali.

Tego samego dnia kraje UE zatwierdziły w Brukseli decyzję o ustanowieniu wojskowej misji szkoleniowej w ogarniętym konfliktem Mali. UE zamierza za kilka tygodni wysłać tam około 200 instruktorów wojskowych oraz około 250 żołnierzy do ich ochrony. Misja EU nie będzie mieć charakteru bojowego.

Mauretania nie chce się wplątać w malijską awanturę

Francuzi liczą także na wsparcie Mauretanii, której wojsko także potrafi walczyć na pustyni, i wielokrotnie zapuszczało się na północ Mali, by tropić i zwalczać dżihadystów. Mauretański prezydent Mohammed Ould Abel Aziz, który doszedł do władzy w 2008 roku w wyniku zamachu stanu, uważa dżihadystów za największych wrogów i najgorsze zło. Dżihadyści odpłacają mu nienawiścią, a jesienią postrzelili go w zastawionej na niego zasadzce.

W tym tygodniu mauretański prezydent rozmawiał o wojnie w Mali z prezydentem Francji Francois Hollande'em. Mauretania nie zgodziła się dać swoich żołnierzy do 3,5-tysięcznego korpusu zachodnioafrykańskiego, który pod flagą ONZ ma podjąć zbrojną interwencję w Mali.

Mauretański prezydent wielokrotnie powtarzał, że jego wojsko nie będzie stało z karabinem u nogi, jeśli partyzanci z Mali zagrożą bezpieczeństwu jego kraju.

Mauretańska opozycja, obawiając się, że prezydent da się namówić Francuzom na wspólną wyprawę wojenną w Mali, w czwartek wezwała rząd, by pod żadnym pozorem nie dał się wplątać w malijską awanturę.

Boją się odwetu Al-Kaidy

Opozycja w Mauretanii i Czadzie boi się też, że obaj prezydenci poślą wojska na wojnę w Mali, by przypodobać się Zachodowi, gdzie uważani są dziś za wojskowych tyranów i uzurpatorów. Opozycjoniści w obu krajach przestrzegają też, że udziałem w malijskiej wojnie rządy tych krajów narażą je na terrorystyczne ataki, takie jak środowy w Algierii, gdzie sprzymierzeni z Al-Kaidą partyzanci porwali kilkudziesięciu zagranicznych zakładników.

W dodatku zamachowcy należą do prywatnej armii znanego w całym Sahelu algierskiego dżihadysty, przemytnika i handlarza żywym towarem, jednookiego Mochtara Belmochtara. Do niedawna Algierczyk, weteran wojen w Afganistanie, należał do najważniejszych przywódców filii Al-Kaidy w Maghrebie, Sahelu i na Saharze. Jesienią został jednak wyrzucony z Al-Kaidy za to, że bardziej zajmuje go kontrabanda (dzięki szmuglowi papierosów zyskał na Saharze przezwisko "Pan Marlboro") niż dżihad.

Teraz jednak Belmochtar i jego przemytnicy, znający cały Sahel i Saharę jak własną kieszeń i od lat żyjący z porywania ludzi dla okupu, mogą bardzo przydać się dżihadystom w wojnie przeciwko Francuzom.

Zobacz także
Komentarze (91)
Zaloguj się
  • ulla_lingsztat

    Oceniono 90 razy 78

    "Iść na wojnę bez Francji to jak wybrać się na polowanie bez akordeonu".

  • zigzaur

    Oceniono 86 razy 70

    Przypomniał się stary kawał o Legii Cudzoziemskiej:

    Do bazy na Saharze oddelegowano nowego dowódcę. Porozglądał się po bazie, zapoznał się z uzbrojeniem, kwaterami, wyżywieniem itd. Ale po kilku dniach zachciało mu się zadupczyć. Zapytał sierżanta, jak żołnierze sobie z tym radzą. Sierżant odpowiedział:
    - A tam stoi uwiązany wielbłąd.
    Oficer wydupczył wielbłąda, ku uciesze zgromadzonych żołnierzy. Sierżant powiedział:
    - Panie kapitanie, jak chcemy zadupczyć, to na tym wielbłądzie jeździmy do burdelu w pobliskiej oazie.

  • rud_aa

    Oceniono 64 razy 34

    Jak widzę wszyscy wsiedli na Francję jak na łysą kobyłę. To może teraz zacznijcie atakować rząd Mali? Przecież sami prosili o pomoc i interwencje. czy wam glupki się wydaje że Hollande tak z nudów i dla pokazania potęgi własnego kraju, wysłał tam wojsko? Nudziło się to pojechali? Ba...wkroczyli nielegalnie na teren suwerennego państwa i zaczeli powtórkę z kolonizowania, co? Jasne, niech się cały swiat wypnie, mieli odmowić Mali pomocy.

  • zz1026

    Oceniono 91 razy 31

    jak zawsze armia francuska daje dupy

    cud ze jeszcze sie nie poddali

    a francuzi mysla ze sa mocarstwem

  • supertlumacz

    Oceniono 36 razy 30

    Hurra! Szykują się liczne miejsca pracy dla Polaków, nie tylko w Legii Cudzoziemskiej, ale i we fracuskich wojskach interewncyjnych, a nawet w rafineriach!

  • jamj

    Oceniono 56 razy 30

    Jak o wielkie interesy chodzi, to Zachodowi przeszłość i metody "sojuszników" nie przeszkadzają..Taka to jest ta "moralność".

  • zenblue1

    Oceniono 53 razy 13

    Wysłali naszych do Iraku-miała być za to ropa a nie ma jej do dzisiaj
    Wysłali naszych do Afganistanu-miał być mak a dostaliśmy MAK
    Wysyłamy naszych do Mali-ma być złoto i uran,a pewnie dostaniemy piasek

  • leszek567

    Oceniono 27 razy 11

    Same mądre komentarze fahofcuf .... :) Nagrali się tyle godzin w Call od Duty i wiedzą jak okrążać wioski ...

    A ja myślę tylko , że nasi żołnierze będą mieli fajnych kumpli z Czadu ... Dużo się od nich nauczą i wiele z tej wiedzy przywiozą do Polski . Dlatego też od razu gratuluję ich rodzinom i ministrowi Radkowi Sikorskiemu , który na prośbę Francji chce ich tam posłać ....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje