Reuters: Zabitych 30 zakładników, w tym siedmiu zagranicznych. Rafineria w Algierii odbita

17.01.2013 11:21
Instalacje na polu gazowym Amenas w Algierii

Instalacje na polu gazowym Amenas w Algierii (Fot. bp AP)

30 zakładników, w tym siedmiu obcokrajowców, przetrzymywanych przez islamistów w rafinerii Amenas w Algierii, zginęło dziś podczas akcji algierskich sił, które próbowały ich uwolnić - poinformował Reuters, powołując się na źródło w algierskich siłach bezpieczeństwa. Nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia tej informacji.
Przez cały dzień z Algierii napływały sprzeczne informacje dotyczące liczby ofiar i uwolnionych. - Musimy przygotować się na złe wieści dotyczące zakładników - mówił wieczorem premier Wielkiej Brytanii David Cameron.

Według źródła, na które powołuje się agencja Reutera, wśród zabitych zakładników było ośmiu Algierczyków, dwóch Japończyków, dwóch Brytyjczyków oraz jeden obywatel Francji. Wcześniej państwowa telewizja algierska poinformowała, że podczas akcji algierskich sił zginęło czterech cudzoziemców: dwóch Brytyjczyków i dwóch Filipińczyków. Narodowość pozostałych ofiar nie jest znana. Powołując się na źródła szpitalne, telewizja podała też, że 13 osób, w tym siedmiu cudzoziemców, zostało rannych.

Ponadto zdaniem tego samego źródła podczas akcji śmierć poniosło co najmniej 11 islamistów: dwóch Algierczyków, w tym lider porywaczy Tahar Ben Cheneb, trzech Egipcjan, dwóch Tunezyjczyków, dwóch Libijczyków, Malijczyk i Francuz.

Chaos informacyjny

Terroryści zajęli rafinerię w reakcji na rozpoczętą 11 stycznia operację francuskich wojsk na północy Mali, kontrolowanej od wiosny przez islamistów. Islamiści uwięzili 41 zagranicznych zakładników i dziesiątki algierskich. Dziś nastąpił kontratak sił rządowych. Nieoficjalne źródła mówią, że rząd Algierii nie przyjął pomocy, którą przy odbiciu zakładników miał zaproponować Barack Obama.

Po ataku sytuacja w rafinerii w Amenas w Algierii zmieniała się z minuty na minutę. Do nalotu algierskich śmigłowców miało dojść w momencie, gdy islamiści próbowali uciec z kompleksu. Szturm wywołał chaos informacyjny. Różne źródła podawały inne dane dotyczące liczby zabitych i uwolnionych,a także tych, którym udało się uciec z rąk terrorystów. Władze algierskie twierdziły, że nie było możliwości natychmiastowej weryfikacji różnic w podawanych liczbach, były kłopoty z ustaleniem ich tożsamości.

W popołudniowej wypowiedzi dla telewizji BBC Dawid Cameron uznał, że sytuacja w Algierii jest "bardzo niebezpieczna, bardzo niepewna i bardzo płynna". - Musimy przygotować się na złe wieści dotyczące zakładników - dodał.

Uwolnieni zakładnicy

Stan wiedzy na temat uwolnionych zakładników na chwilę obecną jest taki:

- Algierska agencja APS podała, że wśród czterech cudzoziemskich zakładników uwolnionych zaraz po zwycięskim ataku byli dwaj obywatele Wielkiej Brytanii, Francuz i Kenijczyk.

- Associated Press wśród ocalałych wymieniła trzech Belgów, dwóch Amerykanów, Japończyka i Brytyjczyka.

- France 24 podała, że uwolniono jednego Irlandczyka, co potwierdził minister spraw zagranicznych tego kraju. Irlandzki zakładnik nawiązał kontakt z rodziną i powiadomił, iż jest wolny i bezpieczny.

- Ani Biały Dom, ani Pentagon nie potwierdziły żadnych szczegółów na temat zakładników amerykańskich. - Szczegóły są bardzo mroczne. Jesteśmy w trakcie oceny raportów. Algierczycy nie są na razie w stanie potwierdzić dokładnie, co się stało - powiedział ok. godz. 20 anonimowo wysoki urzędnik ministerstwa obrony.

- Rząd Norwegii ogłosił, że nie ma wieści o dziewięciu swych obywatelach w Algierii.

Rafineria odbita

Informacja o odbiciu całej rafinerii przez siły algierskie pojawiła się ok. 15.30. Od tej pory nie udało się potwierdzić liczby ofiar i uwolnionych zakładników. Według Atmane Tazaghart, redaktora naczelnego arabskiej sekcji France 24, algierska operacja zaczęła się od równoczesnego nalotu na trzy obiekty w Amenas: odwierty gazu, blok, w którym przebywali pracownicy, i autobusu z bojownikami, który miał służyć do przewiezienia zakładników w inne miejsce. Tazaghart, który jest także autorem książki "Spadkobiercy Bin Ladena", twierdzi, że wciąż jest kilka sprzecznych raportów z przebiegu akcji. Z kolei CBS, powołując się na nieoficjalne źródło, donosi, że "Algierczycy strzelali z helikopterów we wszystko, co uzasadniło atak".

Reuters informuje, powołując się na naocznego świadka, że algierskiemu wojsku udało się zniszczyć pojazdy, którymi poruszali się porywacze. Siły algierskie już w środę otoczyły kompleks gazowy i wykluczyły jakiekolwiek negocjacje z terrorystami.

Daho Ould Kabila Said, minister spraw wewnętrznych Algierii, powiedział, że w finale operacji "siły bezpieczeństwa otoczyły jedno ze skrzydeł kompleksu, gdzie unieszkodliwiły 20 dobrze uzbrojonych terrorystów". Władze algierskie są przekonane, że za atakiem stoi al-Kaida Islamskiego Maghrebu.

Algierski minister łączności Mohamed Said powiedział wieczorem w pierwszym oficjalnym wystąpieniu osoby z kręgów rządowych w państwowej telewizji, że wojsko algierskie zostało zmuszone do działań w celu uwolnienia zakładników z powodu "uporu porywaczy", którzy chcieli uciec z zakładnikami. Dodał, że wielu terrorystów, którymi działali z rozkazu Mochtara Belmochtara "zneutralizowano", ale dokładnych danych jeszcze nie ma. - Niektórych zakładników znaleziono martwych lub rannych - dodał minister w wypowiedzi dla państwowej telewizji. Zagraniczny dyplomata w Algierze potwierdził, że akcja "nie przebiegła zbyt dobrze dla zakładników."

Państwowa agencja APS przed 21 ogłosiła koniec zbrojnej akcji w Amenas. Jak podaje, w wyniku całej wojskowej operacji ratunkowej uwolniono w sumie 600 Algierczyków.

Wielka Brytania nieuprzedzona. Pomoc USA odrzucona

Ministerstwa zagraniczne Francji, Wielkiej Brytanii i Norwegii, czyli krajów, z których głównie pochodzą zachodni zakładnicy, wydały oświadczenia, w których potwierdziły, że zostały poinformowane o akcji odbicia rafinerii już po jej rozpoczęciu.

- Algierski kryzys z zakładnikami rozwinął się w strasznym kierunku. To kolejny dowód, że moja decyzja o interwencji w Mali była uzasadniona - powiedział prezydent Francji François Hollande. Rzecznik Camerona narzeka, że Wielka Brytania nie otrzymała wcześniejszego zawiadomienia o algierskiej operacji. - Premier Cameron powiedział swemu algierskiemu odpowiednikowi, że "jest bardzo zaniepokojony bardzo poważną sytuacją". Ze względu na algierski kryzys przełożył planowane na piątek przemówienie nt. przyszłej roli W. Brytanii w Unii Europejskiej.

Brytyjski minister spraw zagranicznych William Hague w radiu BBC powiedział, że wysłał do Algierii ekipę, aby pomóc w pracach ambasady.

- Prezydent USA zaproponował w środę pomoc wojskową w ratowaniu zakładników, ale algierski rząd odmówił - powiedział anonimowo Associated Press urzędnik amerykańskiej administracji. USA wysłały do Algierii samolot bezzałogowy, który miał pomóc przy operacji odbicia rafinerii. Barack Obama był regularnie informowany o sytuacji zakładników. Oficjalnie rzecznik prezydenta powiedział, że USA są zaniepokojone raportami docierającymi z Amenas. Sekretarz stanu Hillary Clinton wezwała firmy z Afryki Północnej, by zgłaszały się do ambasad USA w celu sprawdzenia ich stanu bezpieczeństwa.

Do natychmiastowego zakończenia operacji wojskowej wezwał Algierię rząd Japonii.

Brytyjski gigant energetyczny BP, który eksploatuje złoża w Amenas, zapowiedział wycofanie z Algierii "mniej istotnych" pracowników. Także hiszpańska firma Compania Espanola de Petroleos chce ewakuować pracowników z rafinerii w centrum kraju. Władze francuskie zaleciły podobne kroki swoim firmom. Lokalny przedstawiciel japońskiej firmy JGC poinformował, że przedsiębiorstwu nie udało się nawiązać kontaktu z 14 spośród 17 Japończyków, którzy przebywali na terenie kompleksu.

Misja UE w Mali. Czy z udziałem Polski?

Z kolei dziś w Brukseli kraje UE zatwierdziły decyzję o ustanowieniu wojskowej misji szkoleniowej w ogarniętym konfliktem Mali. Na razie nie padły jednak deklaracje, ilu instruktorów i żołnierzy wyślą poszczególne państwa unijne, w tym Polska.

Szef europejskiej dyplomacji Catherine Ashton, powiedziała, że "Francja nie jest sama" i stwierdziła, że kilka krajów europejskich nie wyklucza wsparcia wojskowego dla Francji. Wiceminister spraw zagranicznych Bogusław Winid, reprezentujący Polskę na nadzwyczajnym spotkaniu rady UE w Brukseli, powiedział dziennikarzom, że wszystkie kraje Unii jednoznacznie poparły działania Francji, która rozpoczęła interwencję zbrojną w Mali. Zadeklarowali też chęć udziału w przygotowaniu unijnej misji szkolenia malijskiej armii.

- Co bardzo istotne, dzisiaj nikt nie mówił o żadnych liczbach - powiedział Winid. Dodał, że pod koniec stycznia odbędzie się specjalna konferencja, na której zapadną uzgodnienia, ilu żołnierzy wyślą poszczególne kraje.

Winid powiedział, że nie może "ani potwierdzić, ani zaprzeczyć" nieoficjalnym informacjom, iż do Mali może pojechać kilkunastu instruktorów z Polski. - Tę decyzję będziemy wypracowywać w ciągu najbliższych tygodni. Zobaczymy, jakie są oczekiwania sztabu wojskowego Unii. Dzisiejsza dyskusja była czysto polityczna - dodał. Według wiceministra także po poznaniu bardziej szczegółowego planu zapadnie decyzja o podziale kosztów w misji.

Dramat zakładników w algierskiej rafinerii

Położony nieopodal algiersko-libijskiej granicy kompleks gazowy In Amenas jest eksploatowany przez algierski koncern naftowy Sonatrach, a także brytyjski koncern BP i norweski Statoil. Islamiści od wczoraj przetrzymywali w nim - jak sami twierdzili - około 40 osób różnych narodowości, w tym Norwegów, Brytyjczyków i Amerykanów. Wśród zakładników mieli być też obywatele Rumunii, Kolumbii, Francji, Filipin, Irlandii, Korei Południowej i Niemiec oraz kilkudziesięciu Algierczyków.

Sytuację na miejscu przed dzisiejszym uderzeniem wojska opisała telewizja France 24, która dotarła do jednego z zakładników. - [Terroryści] zaatakowali z dwóch stron w tym samym momencie, uderzyli jednocześnie w dwa miejsca: przepompownię gazu i miejsce zakwaterowania pracowników. Wdarli się do środka, a gdy zrobiło się jasno, zebrali wszystkich - relacjonował mężczyzna. Według niego napastnicy byli "bardzo silnie uzbrojeni".

Wieczorem, w dzień porwania, islamiści odparli atak algierskiej armii, która próbowała odbić zakładników. Dziś rano francuskie media podały, że porywacze kazali zakładnikom założyć pasy z materiałami wybuchowymi. Ich bezpieczeństwo uzależniali od odstąpienia od oblężenia rafinerii przez algierskie wojsko. Podkreślali, że atak i pojmanie cudzoziemców były reakcją na francuską interwencję w Mali i udostępnienie przez Algierię francuskim siłom swej przestrzeni powietrznej.

Francuska interwencja w Mali wywołała chaos w Afryce

Po kilku dniach bombardowań lotniczych francuska interwencja w Mali weszła w nową fazę - operację lądową. Francuscy żołnierze starli się w bezpośredniej naziemnej walce z islamskimi rebeliantami w malijskim mieście Diabaly - poinformowała AP. Na zachodnich rubieżach Sahary zrobiło się niebezpiecznie.

Na pomoc Francuzom przybyły dziś, zaprawione w bojach na pustyni, wojska z Czadu.

Zobacz także

Najnowsze informacje