Algieria: Porywacze kazali zakładnikom założyć pasy z ładunkami wybuchowymi

16.01.2013 18:45
Instalacje na polu gazowym Amenas w Algierii

Instalacje na polu gazowym Amenas w Algierii (Fot. bp AP)

Porywacze w rafinerii ropy w Algierii kazali zakładnikom założyć pasy z materiałami wybuchowymi. Islamiści przetrzymują w Amenas co najmniej 41 osób. Żądają, by Francja zaprzestała nalotów w Mali. Bojownicy odparli wieczorny atak algierskiej armii, która próbowała odbić zakładników.
Są bardzo silnie uzbrojeni, zmusili niektórych zakładników do założenia pasów z ładunkami wybuchowymi i grożą wysadzeniem rafinerii gazu w powietrze, jeżeli algierska armia spróbuje odbić przetrzymywanych - tak terrorystów, którzy zajęli wczoraj pole gazowe i rafinerię pod Amenas, opisał w rozmowie telefonicznej z francuską telewizją przetrzymywany przez napastników więzień.

- Zaatakowali z dwóch stron w tym samym momencie. Wdarli się do środka, a gdy zrobiło się jasno, zebrali wszystkich - relacjonował mężczyzna. We fragmencie rozmowy wyemitowanym przez TVN24 jego głos brzmiał spokojnie.

Nieudana próba odbicia zakładników

Według mauretańskiej agencji prasowej, islamscy bojownicy wieczorem odparli atak algierskich żołnierzy i zmusili ich do odwrotu. Doszło do wymiany ognia. Islamiści są dobrze uzbrojeni, mają m.in. działa przeciwlotnicze.

Wcześniej pole gazowe Amenas zaatakowała i zajęła grupa bojówkarzy. W ataku zginęło dwóch cudzoziemców - najprawdopodobniej Brytyjczyk i Francuz - podała mauretańska agencja informacyjna. Bojówkarze wzięli do niewoli 41 zakładników, siedmiu cudzoziemców jest rannych - informuje agencja. Rafineria należy do konsorcjum BP, norweskiego Statoilu i algierskiej państwowej Sonatrach.

Zakładnicy są przetrzymywani w izolacji w jednym ze skrzydeł kompleksu, który został otoczony przez siły bezpieczeństwa i armię - podała BBC, powołując się na ministra Kablię. Informator francuskiego dziennika "Le Figaro" powiedział, że porywacze zaminowali teren wokół kompleksu i zażądali jedzenia, wody oraz samochodów.

Nie będzie negocjacji

Grupa bojówkarzy, która przyznała się do ataku, poinformowała, że jest to zemsta za algierskie wsparcie francuskich operacji na Mali. - Wypuścimy ludzi dopiero wtedy, gdy Francja przerwie naloty na Mali - powiedzieli dziennikarzowi agencji.

- Algieria odrzuca możliwość negocjowania z Islamistami - poinformował minister spraw wewnętrznych Daho Ould Kablia agencję APS.

Japonia i Wielka Brytania potwierdziły, że ich obywatele są wśród porwanych. Irlandia podała, że wśród porwanych jest również 36-letni Irlandczyk. Norweżka poinformowała dziennikarzy, że jej mąż zadzwonił do niej, że jest w grupie uprowadzonych. Z kolei brytyjski minister spraw zagranicznych William Hague potwierdził, że w ataku islamistów, którzy wzięli jako zakładników cudzoziemców pracujących na polu gazowym w Algierii, zginął Brytyjczyk. Szef MSZ potępił to "morderstwo z zimną krwią". Poza Brytyjczykiem zginął również Algierczyk, a sześć osób - Anglik, Norweg, Szkot oraz dwóch algierskich żandarmów i algierski agent ochrony - zostało rannych - podała algierska telewizja. Według BBC rannych zostało dwóch Brytyjczyków i Norweg oraz trzech Algierczyków.

"Ci, Którzy Podpisują Się Krwią"

Agencja informacyjna Nouakchott, która często przekazuje komunikaty grup ekstremistycznych, poinformowała, że porwanie zostało przeprowadzone przez grupę "Those Who Signed in Blood," ("Ci Którzy Podpisują się Krwią"). Grupa miała zostać powołana by działać przeciwko krajom biorącym udział w ofensywie w Mali.

Dwa mauretańskie serwisy informacyjne podały, że rzecznik islamistów, który kontaktował się z dziennikarzami, jest członkiem grupy islamistycznej utworzonej niedawno przez Mochtara Belmoktara, jednego z dawnych szefów Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu (AQMI).

Mali: Pierwsze naziemne starcia

Dziś francuscy żołnierze starli się w bezpośredniej naziemnej walce z islamskimi rebeliantami w malijskim mieście Diabaly - poinformowała AP. Po kilku dniach bombardowań lotniczych francuska interwencja w Mali weszła w nową fazę - operację lądową. Tymczasem fundamentaliści uderzyli też w sąsiedniej Algierii. Na zachodnich rubieżach Sahary zrobiło się niebezpiecznie.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także