Opatrzyła żonę nożownika, który się zastrzelił. "To był strumień krwi... Horror" [RELACJA ŚWIADKA]

14.01.2013 14:00
- Ja horrorów takich nie oglądam. Jak to zobaczyłam, myślałam, że zemdleję. To był strumień krwi. Ona miała ją wszędzie. Mój mąż jej opaski uciskowe założył, żeby jej nie sikała krew - opowiada TOK FM sąsiadka kobiety ranionej dziś przez męża w bloku przy ul. Jagiellońskiej w Warszawie. Mężczyzna zastrzelił się, był policjantem.
- Martwię się, bo byłam przy tym jako druga i udzielałam z mężem pomocy - mówi w rozmowie z TOK FM sąsiadka, która wbiegła piętro wyżej, gdy usłyszała krzyk kobiety. Znalazła ranną na klatce schodowej i opatrywała ją wraz z mężem. - Szybko wyciągnęłam z półki prześcieradło, żeby ją przykryć przynajmniej. A mąż w tym czasie dzwonił po karetkę.

- Ja horrorów takich nie oglądam. Jak to zobaczyłam, myślałam, że zemdleję. To był strumień krwi. Ona miała ją wszędzie. Mąż jej opaski uciskowe założył, żeby jej nie sikała krew - odpowiedziała sąsiadka.

"Przytomna, tylko w szoku"

Ma nadzieję, że wszystko się skończy szczęśliwie. - Jestem szczęśliwa, że przynajmniej ona jest już bezpieczna - powiedziała kobieta. Dzięki Bogu zdążyła mu uciec. Przytomna była tylko w szoku, nie spodziewała się takiego ataku. Nie wiem, co tam zaszło, naprawdę - relacjonuje kobieta.

Później zeszła czekać na karetkę. Jak twierdzi, bardzo się jej dłużyło: - Może dla kogoś z zewnątrz, kto nie czeka, to inaczej to wygląda. Nie patrzyłam na zegarek. Wszystko się działo szybko, ale dla mnie długo, bo chciałam, żeby ją ratowali i żeby była pod dobrą opieką, fachową.

Dzieci przeżyją traumę

Mąż kobiety pukał później do drzwi sąsiada. - Chciał spytać, czy jemu coś się nie stało, ale sąsiad nie odzywał się i nie otwierał drzwi. Może i dobrze, że nie otworzył, bo z tego co wiem teraz, ma broń - mógł jej użyć stwierdziła.

O sąsiedzie kobieta mówi, że "znali się, tyle o ile". - Dzień dobry, do widzenia, nie chodziliśmy do siebie. Spokojny facet i tyle. Kłótni żadnych nie słyszałam nigdy - mówi kobieta. Jej zdaniem największą traumę przeżyją dzieci. Jak powiedziała, obecnie nie ma ich w domu, "syn podobno wyjechał na wycieczkę szkolną, a córka jest w żłobku".

Kobieta tak jak inni sąsiedzi, którzy wyszli z bloku po przyjeździe policji nie mogła wejść z powrotem. - Akcja trwa i na razie nikogo do bloku nie wpuszczą. Dla naszego bezpieczeństwa. Wyszłam po bułki, żeby dzieci miały co zjeść, jak wrócą ze szkoły. Myślałem, że wrócę, ale nie.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (51)
Zaloguj się
  • zenblue1

    Oceniono 1 raz 1

    Rodziny policyjne to jakaś patologia,ten z Sanoka to syn policjanta a ten też policaj,i jak tu można się czuć bezpiecznie skoro naszego bezpieczeństwa strzegą tacy kolesie

  • jerzyk444

    Oceniono 1 raz 1

    Mówią, że to przez zdradę, złapał ją.

  • ja_mowie_to_co_mysle

    Oceniono 2 razy 2

    Trochę bardziej restrykcyjnie przeprowadzać nabór kandydatów na gliniarzy bo takich agresywnych debili można spotkać w zwykłych patrolach.

  • czarny-michal

    Oceniono 6 razy 4

    mundurowi są praktycznie pozbawieni opieki psychologicznej i psychiatrycznej.Znaczna część mundurowych z tej opieki korzysta,ale nie w kontekście swych rzeczywistych problemów. .Do psychiatry jeśli już jeżdżą, to tylko po to ,by wyrwać dodatkowe,znaczne procenty do emerytur.Stąd opieka psychiatryczna nad nimi ma charakter powierzchowny i fasadowy.Szkoda tego mundurowego i jego żony.

  • tomasz62

    Oceniono 6 razy 4

    ale 1 info było że policyjni snajperzy leża już na dachach tylko po co?żeby reumatyzmu na starość dostać od leżenia w śniegu ,przecież im nie wolno strzelać !!!!!

  • cena1309

    Oceniono 8 razy -2

    Premier Tusk zawsze nie w porę wyjeżdża,a tu znów była potrzebna cicha akceptacja.

  • ergosumek

    Oceniono 12 razy 10

    Policja, pierwsze co robi, to proponuje ofiarom wypadków policyjnego psychologa...nie pomoże, ale i nie zaszkodzi.

    Ale jak powszechnie wiadomo, szewc, bez butów chodzi.
    Więc może to raczej policja potrzebuje psychologa?

  • kogoko

    Oceniono 10 razy 4

    takich sku...eli , nerwusów, którzy terroryzują swoje żony i całe rodziny są w naszym kraju setki tysięcy... niestety

  • mirarob

    Oceniono 4 razy 2

    zdaniem pani Kempy to premier powinien przyjść i COŚ zrobić? Policja ma procedury i ma się ich trzymać. Ma też dowódców, którzy je realizują, bo od tego są. Politycy nie mają tu nic dopowiedzenia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje