Francuska interwencja wojskowa w Mali. Chcą powstrzymać rebelię islamistów

11.01.2013 19:51
Bojownicy z islamskiego ugrupowania Ansar Dine chcą przejąć władzę w Mali

Bojownicy z islamskiego ugrupowania Ansar Dine chcą przejąć władzę w Mali (Fot. Uncredited AP)

Prezydent Francji Francois Hollande ogłosił, że wojska francuskie zostały wysłane do Mali, by pomóc tamtejszym siłom zbrojnym w powstrzymaniu rebelii islamistów. Przybycie żołnierzy na miejsce potwierdzili przedstawiciele władz Mali i mieszkańcy.
- Siły francuskie udzieliły dzisiaj po południu wsparcia jednostkom armii malijskiej w ich walce z elementami terrorystycznymi. Operacja ta będzie trwała tak długo, jak będzie to konieczne - oświadczył Hollande. Dodał, że w świetle rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ Francja działa w zgodzie z prawem międzynarodowym. Wyjaśnił, że decyzja o interwencji zapadła dziś rano w porozumieniu z tymczasowym prezydentem Mali Dioncoundą Traore.

Ze strony malijskiej płk Abdrahmane Baby, doradca ds. operacji wojskowych w MSZ, potwierdził, że na miejscu są żołnierze francuscy, ale nie podał dalszych informacji na temat ich działań. Według doniesień z centralnych regionów Mali tamtejsi mieszkańcy widzieli zachodnich żołnierzy oraz lądujące samoloty.

Rząd Mali wezwał pomoc

Wcześniej Hollande ogłosił, że jego kraj jest gotów interweniować przeciwko rebelii islamistów, jeśli będą się oni nadal posuwać na południe Mali. Tego samego dnia malijscy żołnierze podjęli kontrofensywę w celu odzyskania miasta Konna w środkowej części państwa, które w bieżącym tygodniu zdobyli rebelianci. Po utracie Konny rząd Mali zaapelował do Francji o rychłą pomoc wojskową.

Od kwietnia rebelianci zdołali opanować na północy Mali pustynny teren o powierzchni równej Francji. Sprzyjał im chaos, w jakim pogrążył się kraj po obaleniu w marcowym wojskowym zamachu stanu demokratycznie wybranego prezydenta Amadou Toure.

Chcą własnego państwa

Islamska rebelia opiera się na koalicji trzech ugrupowań: Ansar Dine, Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu oraz Ruchu na rzecz Jedności i Dżihadu w Afryce Zachodniej (MUJAO). Według ekspertów do spraw bezpieczeństwa islamiści chcą utworzyć w północnym Mali własne państwo i przekształcić je w ośrodek ekstremizmu, zagrażający sąsiednim krajom. Unia Afrykańska wezwała swe państwa członkowskie do udzielenia pomocy Mali. Chodzi w szczególności o "niezbędne logistyczne i finansowe wsparcie dla malijskich sił obrony i bezpieczeństwa" - głosi wydany w Addis Abebie komunikat.

Rada Bezpieczeństwa ONZ zezwoliła w grudniu na wprowadzenie do Mali kierowanych przez państwa afrykańskie sił międzynarodowych, które byłyby wspierane przez kraje europejskie. Nie oczekuje się jednak, by siły te podjęły działania wcześniej niż we wrześniu z powodu trudności z uzyskaniem funduszy, szkoleniem malijskich żołnierzy i poruszaniem się w terenie w trakcie pory deszczowej.

Komentarze (159)
Zaloguj się
  • coriolanus2

    Oceniono 437 razy 389

    Wreszcie ktos cos zrobi, by powstrzymac marsz islamofaszystow. Calym sercem jestem po stronie Francuzow i legalnego rzadu Mali.

  • damiann_38

    Oceniono 293 razy 261

    Odważne posunięcie, biorąc pod uwagę 8-10 procentową mniejszość muzułmańską we Francji. Może jednak Francja nie jest skazana na islamizację?

  • rabbinhood

    Oceniono 144 razy 126

    W niektórych krajach panuje bieda i jedyna pomoc jaka może nadejść, może być tylko zewnętrzna. Bojówki prawdopodobnie mają wsparcie finansowe oraz dostawy broni z zewnątrz. Bardzo dobrze robią Francuzi że aktywnie pomagają po zaproszeniu przez legalne i niepodległe władze Mali. Pamiętajmy że Francja ma historyczne zobowiązania wobec byłej kolonii. Gdyby nie zostało to uczynione sytuacja doprowadziłaby eskalacji przemocy. Mali nie ma ropy, trudno podejrzewać Francuzów o chęć zysku, wygląda to na gest dobrej woli i chęć pomocy.

  • christiangrey

    Oceniono 115 razy 107

    Słuszne i konieczne posunięcie władz Francji. Islamiści wykorzystali rebelię tuaregów, którzy chcieli własnego państwa, przejęli stery rebelii usuwając umiarkowanych przywódców tuaregów i zasileni skrajnie islamskimi posiłkami z sąsiednich państw podjęli ofensywę. Przypuszczalnie bez pomocy z zewnątrz rzad Mali musiałby ustąpić i kolejny kraj wpadłby w ręce pochodzących ze skrajnego odłamu islamu bojowników.
    Co ważne o ile chrześcijaństwo od dawna przestało być "religią wojującą" i radykalizm objawia się co najwyżej w warstwie pogladowo-słownej islam w swym skrajnym odłamie nadal prowadzi fizyczną wojnę z "niewiernymi" i dąży do ich eksterminacji lub zniewolenia strachem. Taki może zawładnąć Mali jeśli operacja francuzów się nie powiedzie. Kibicuję zatem rządowi Francji i chciałbym by okazał się zdecydowany i konsekwentny w działaniu.

  • mieetek

    Oceniono 80 razy 52

    Niezrozumiałe jest tylko dlaczego Francja aktywnie wspierała i wspiera islamistów w Libii i Syrii.

  • czciciel_stworzonego

    Oceniono 61 razy 31

    Mam nadzieję, że europejska lewica porzuci wreszcie swe pacyfistyczne tendencje oraz nierealną utopię multi-kulti, oraz przestanie wierzyć w postmodernistyczny bełkot, by powrócić do ideałów Oświecenia. Postmodernizm jest to zaprzeczenie idei racjonalizmu i Oświecenia. Postmoderniści są to chrześcijanie, którzy stracili wiarę i pozostała im pustka. Postmodernizm to zguba lewicy, która powinna powrócić do racjonalizmu.

  • supon1954

    Oceniono 63 razy 21

    hipokryzja Francji jest przeogromna!
    W Syrii zbroi i wspiera islamskich terrorystów w walce z legalnym rządem.
    Natomiast w Mali tych samych islamskich terrorystów będzie zwalczać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje