Śmierć 13-miesięcznego Bolka - dwaj lekarze ukarani. Komisja: Postawa rodziców także "niejasna"

11.01.2013 17:57
Dziecięcy Szpital Kliniczny

Dziecięcy Szpital Kliniczny (Fot. Marcin Onufryjuk)

Kierownik oddziału ratunkowego odsunięty ze stanowiska, nagana udzielona jednemu z lekarzy - takie są konsekwencje dyscyplinarne w szpitalu dziecięcym w Białymstoku związane ze śmiercią chorego na białaczkę. Komisja badająca sprawę wskazała także, że "niejasna jest postawa rodziców", którzy widząc w trzeciej dobie, że stan dziecka pogarsza się, nie zgłaszali się do szpitala.
O konsekwencjach poinformował w oświadczeniu dyrektor Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego (UDSK) w Białymstoku Janusz Pomaski. Stało się to po zakończeniu prac dwóch komisji badających to zdarzenie - jednej powołanej w samej placówce, drugiej przez rektora Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Sprawa dotyczy śmierci 13-miesięcznego chłopca, który początkowo nie został przyjęty do tego szpitala, bo nie rozpoznano u niego białaczki - nie wykonano bowiem stosownych badań. Dziecko zostało hospitalizowane dopiero wtedy, gdy po raz trzeci zostało przywiezione przez rodziców, którzy mieli już wtedy wyniki badań krwi chłopca. Zdiagnozowano u niego białaczkę szpikową. Chłopiec był w szpitalu w stanie ciężkim, w śpiączce. Zmarł na początku grudnia.

Rodzice dziecka zarzucają lekarzom z Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku brak właściwej diagnozy. Zawiadomili prokuraturę o podejrzeniu popełnienia błędu medycznego, gdy chłopiec był w stanie krytycznym. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. Czeka na wyniki badań histopatologicznych.

Nie wykonano podstawowych badań laboratoryjnych

Jak wynika z oświadczenia dyrektora UDSK, komisje szpitala i uczelni oceniły, że gdy chłopiec trafił do placówki po raz pierwszy, doszło do niedopełnienia obowiązków zarejestrowania dziecka na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR), co było naruszeniem przepisów wewnętrznych i procedur szpitala.

Jak podano w oświadczeniu, lekarka zbadała dziecko i wydała zalecenia, które były adekwatne do rozpoznania, jakie było na skierowaniu chłopca do szpitala. Wykazano, że wtedy "niewłaściwym" było to, że nie wyegzekwowano od matki dziecka zgody na wykonanie badań laboratoryjnych.

Następnego dnia, gdy chłopiec trafił na SOR po raz drugi, nieprawidłowy był brak konsultacji pediatrycznej oraz neurologicznej, a także brak wykonania podstawowych badań laboratoryjnych. Reasumując, komisje stwierdziły, że w czasie tych dwóch wizyt "doszło do nieprzestrzegania obowiązującego w UDSK regulaminu określającego zasady funkcjonowania SOR jako jednostki organizacyjnej szpitala".

Komisja: Postawa rodziców jest niejasna

Komisja podkreśliła jednak, że w trakcie obu tych wizyt dziecka w szpitalu objawy, jakie miał, "były na tyle niecharakterystyczne, że nie wskazywały jednoznacznie na potrzebę hospitalizacji", a gwałtowne pogorszenie się jego stanu na trzeci dzień wynikało z - jak to określono - "piorunującego rozwoju choroby zasadniczej", czyli ostrej białaczki szpikowej. W ocenie komisji dziecko zmarło właśnie na skutek białaczki.

Komisja zwróciła jednak także uwagę na to, że "niejasna jest postawa rodziców", którzy widząc w trzeciej dobie, że stan dziecka pogarsza się, nie zgłaszali się do szpitala, a byli poinformowani przez szpital, że gdyby tak się działo, mają jak najszybciej zgłosić się do szpitala. Pouczenie to jest zapisane w zaleceniach w karcie informacyjnej z konsultacji w szpitalu, gdy rodzice byli tam z synkiem po raz drugi.

Rodzice do końca nie wyrażali zgody na odłączenie syna od aparatury.

W efekcie prac komisji szef Szpitalnego Oddziału Ratunkowego został odsunięty ze stanowiska do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy, a lekarz, który nie dopełnił obowiązku założenia dokumentacji, dostał naganę. "Pisemnie zobowiązałem kierowników jednostek szpitala do bezwzględnego przestrzegania zapisów regulaminu szpitala i zakresu obowiązków oraz do ścisłej współpracy z przełożonym w trakcie świadczonych usług medycznych" - napisał dyrektor Janusz Pomaski.

Chory na białaczkę 13-miesięczny chłopczyk zmarł w uniwersyteckim szpitalu dziecięcym na początku grudnia. Dziecko przez dwa tygodnie było w śpiączce, było w stanie krytycznym.

Rodzice dziecka mówili mediom, że lekarze nie postawili w szpitalu właściwej diagnozy, że byli odsyłani. Dyrektor Pomaski informował, że chłopiec zmarł na skutek zatrzymania akcji serca. Przeprowadzono reanimację, która nie dała efektu. Podkreślał, że rodzice do końca nie wyrażali zgody na odłączenie syna od aparatury.

Zobacz także
Komentarze (16)
Zaloguj się
  • kot2.only.0

    Oceniono 5 razy 3

    To bezczelność mówić o niejasnej postawie rodziców. Tylko lekarze mają w sobie tyle buty. Zawsze jak coś nie tak, to winny sam chory lub rodzice. Sama to przeżyłam nie jeden raz.

  • ergosumek

    Oceniono 4 razy 4

    Co to za jakaś "komisja" szpitalna?
    Jakie ona ma umocowanie prawne?

    Przestępstwami lekarzy zgodnie z prawem powinny zajmować sie sądy lekarskie i rzecznicy odpowiedzialności zawodowej, a nie jakieś szpitalne komisje, powołane na łapu capu, których decyzje za pół roku będzie mozna podważyć.
    Dyrektor moze odwołać kierownika oddziału, ale co to za kara?

    Nagana to jest granda, a nie kara w tym wypadku, gdy zmarło dziecko w karygodnych okolicznościach.
    To jest sprawa prokuratorska i rodzice powinni skarzyć lekarzy imiennie.

  • plusik36

    Oceniono 6 razy 6

    Szanowni internauci kto opiniował postępowanie szpitala i pracujących w nim lekarzy? Inni lekarze. Gdyby nie afera w mediach to Szpital byłby niewinny a cała wina spadła na rodziców. A przy takim stanie rzeczy kiedy mamy gó... nie opiekę to najlepiej tym gównem obrzucić w tym przypadku rodziców. Boże strzeż mnie przed takimi fachowcami skoro zarzucają niedopatrzenia rodziców. Na skutek których działania debilny lekarz wezwał policję aby wyrzucić namolnego ( w rozumieniu komisji lekceważącego) rodzica. Tak więc pamiętajcie to nie szpital a wy wzywajcie policję wtedy będziecie uważani za dbających. Osobiście po przeczytaniu tego raportu nabrałem odruchu wymiotnego

  • t0tylk0ja

    Oceniono 19 razy 17

    Niejasna postawa rodziców ??!!!! A jaka miała być ich postawa po tym jak wcześniej ich potraktowano?
    Zamiast potępić zdecydowanie "lekarzy?" i przeprosić rodziców to próbują jeszcze zwalać winę na rodziców. To jest skandal. Jeśli jest jakaś sprawiedliwość to kara powinna być jak dla kierowcy, który spowodował wypadek i uciekł z miejsca wypadku nie udzielając pomocy czyli co najmniej 3 lata bezwzględnego więzienia.

  • stokrotkax26

    Oceniono 10 razy 6

    Brawo, czyli Pomaski nadal dyrektorem. Szanowni Rodzice, omijajcie szerokim lukiem szpital, ktorego dyrektor po tak tragicznym zdarzeniu twierdzil, ze on nie widzi ZADNYCH uchybien, a teraz wylacznie pod wplywem nagonki mediow zawiesil pracownika a drugiemu dal nagane. Nagany to sobie pajacu udzialaj jak ci sie pracownik notorycznie spoznia albo nie zamowil u dostawcy igiel jednorazowych. TUTAJ NATOMIAST CHODZI O ZYCIE DZIECKA. PUKNIJ SIE W GLOWE I PODAJ DO DYMISJI - ODJDZ Z KLASA, ale ty pewnie nawet nie znasz znaczenia tego slowa...

  • walczmy_o_normalnosc

    Oceniono 35 razy 25

    Tak jest to winni rodzice sa bowuem po studiach medycznch I maja doswiadczenie.noz sie ku*** w kieszeni otwiera.skoro tak jest to po co tym konowalom placic,winni zatrudniac wrozbite.

  • dziurawkroku

    Oceniono 13 razy -1

    fajnie ze szpital robi porzadek ze swoimi pracownikami, ale przydaloby sie zeby ktos zrobil tez porzadek z lekarzem rodzinnym, ktory jako pierwszy niedopelnil obowiazku wykonania u dziecka podstawowych badan.
    rodzice, przy calym wspolczuciu, jakie wywoluje ich strata, tez wydaja mi sie co najmniej dziwni. trzy dni sie bujac z umierajacym dzieckiem wciaz w to samo miejsce, choc widza ze nie otrzymaja tam pomocy, tak jakby nie bylo calodobowych przychodni, pogotowia czy chocby innego szpitala, nawet w sasiednim miescie :/

  • pawel_zet

    Oceniono 29 razy 23

    To jest żałosne. Doktor Pomaski i tak, obawiam się, złamał kodeks etyki lekarskiej, krytykując kolegów po fachu (etyka lekarska zasadniczo różni się od mojej etyki, więc nie mogę mieć pewności). Jeżeli konsekwencją złamania procedur jest śmierć dziecka, to chyba odsunięcie od zajęć (tymczasowo? na tydzień? miesiąc?) jednego z lekarzy i nagana dla drugiego, to trochę mało?

  • olekgw

    Oceniono 26 razy 10

    na białaczkę nie umiera się z dnia na dzień to nie sepsa

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje